Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Sprawa zwolnienia byłego prezesa stadniny w Michałowie wróciła do sądu

Sprawa zwolnienia byłego prezesa stadniny w Michałowie wróciła do sądu

Fot. Mariusz Gaczynski

Sąd Okręgowy w Kielcach rozpatrywał w czwartek odwołanie w sprawie o przywrócenie do pracy byłego prezesa stadniny koni arabskich w Michałowie, Jerzego Białoboka. Istotą sporu jest ustalenie, jaka umowa o pracę wiązała go ze spółką.

W połowie września 2016 r. Sąd Rejonowy w Jędrzejowie nieprawomocnie orzekł, że zwolniony w lutym ubiegłego roku były prezes stadniny koni w Michałowie, nie może wrócić do pracy. Jego powództwo oddalono wówczas w całości.

Białobok odwołał się od wyroku do sądu wyższej instancji. Istotą sporu jest ustalenie, jaka umowa o pracę wiązała b. prezesa ze spółką, a w związku z tym - trybu, w jakim można było ją rozwiązać. B. prezes stadniny i jego pełnomocnik uważają, że sąd rejonowy błędnie przyjął, iż zatrudnienie wiązało się z umową zawartą na czas wykonania określonej pracy i można było ją rozwiązać w trybie, w jakim to uczyniono.

Pełnomocnik pozwanej spółki Małgorzata Bołdys-Labocha wniosła o oddalenie apelacji. Wskazała, że umowa z szefem stadniny wygasła z chwilą odwołania Białoboka ze stanowiska prezesa zarządu. - Stosunek pracowniczy, stosunek korporacyjny, to są zupełnie odmienne stosunki, które nie powinny być łączone, one się nie przenikają, jak to próbuje dowodzić pan mecenas. Stosunek pracy został ustalony jednoznacznie - była to umowa na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu, czyli wykonania określonej pracy - argumentowała Bołdys-Labocha.

Reprezentujący byłego prezesa radca prawny Robert Korab, wniósł o przesłuchanie jako świadka osoby, która pełniła w - nadzorującej stadninę - Agencji Nieruchomości Rolnych, funkcję kierownika sekcji nadzoru i kontroli. Sąd przychylił się do wniosku, a rozprawę odroczono bez terminu.

Białobok powiedział w sądzie dziennikarzom, że dla niego najlepszą konsekwencją całej sprawy jest fakt, iż "wszelkie kontrole i niezależne audyty", które odbywały się w stadninie po jego odejściu, "nie stwierdziły właściwie żadnych uchybień". - To jest dla mnie jakaś laurka pochwalna. Tak samo audyty wewnętrzne Agencji nie stwierdziły rzeczy, które mógłby spowodować, że działałem na szkodę spółki. Bardzo mnie to cieszy, tym bardziej, że konie, które udało mi się wyhodować przez blisko 40 lat, w tym roku zdobywają następne czempionaty - dodał.

Po zakończeniu pracy w stadninie, Białobok założył firmę doradczą, zajmującą się konsultacjami spraw hodowli koni, głównie dla zagranicznych odbiorców; sędziuje też podczas wystaw koni. Nadal mieszka w Michałowie, już poza stadniną.

Zobacz także: Andrzej Duda nie mógł ułaskawić Mariusza Kamińskiego

 

 

W sprawie, która toczyła się przed sądem niższej instancji, pełnomocnik Białoboka wniósł o przywrócenie byłego prezesa do pracy na poprzednich warunkach. Początkowo w pozwie znalazło się także żądanie o odszkodowanie dla b. prezesa za czas pozostawania bez pracy, ale cofnięto je.

W ocenie sądu I instancji, umowa o pracę jaką Białobok zawarł w 1997 r. obejmuje zatrudnienie na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu - dyrektora spółki. W takim przypadku stosunek pracy ulega rozwiązaniu na skutek odwołania członka zarządu lub jego rezygnacji.

Według autora pozwu, podanie jako przyczyny rozwiązania bez wypowiedzenia umowy - uchwały walnego zgromadzenia wspólników spółki - narusza prawo pracy. W takim przypadku wymagane jest bowiem złożenia oświadczenia woli, o rozwiązaniu stosunku pracy za wypowiedzeniem. Zaznaczono także, iż Białobok podlega szczególnej ochronie stosunku pracy - jest w wieku przedemerytalnym.

Białobok pełnił funkcję prezesa i dyrektora spółki Stadnina Koni Michałów, nadzorowanej przez Agencję Nieruchomości Rolnych, od połowy 1997 r. 19 lutego ub.r. został zdymisjonowany przez prezesa ANR; dymisje otrzymali również wieloletni prezes stadniny w Janowie Podlaskim, Marek Trela i inspektor ds. hodowli koni w Agencji, Anna Stojanowska. Jako powód zwolnienia podano m.in. utratę zaufania i niegospodarność.

Zwolnienie prezesów spotkało się z oburzeniem środowiska hodowców koni w kraju i za granicą, wiele krytycznych głosów padło ze strony polityków opozycji i mediów. O przywrócenie Białobka na stanowisko zwrócili się w 2016 r. w liście do premier Beaty Szydło samorządowcy z Ponidzia. Podkreślili w nim m.in., iż były szef stadniny "położył gigantyczne zasługi na rzecz rozkwitu" michałowskiej stadniny.

Po zwolnieniu Białoboka, obowiązki prezesa stadniny w Michałowie - na mocy decyzji ANR - pełniła Anna Durmała, z wykształcenia zootechnik. W wyniku ogłoszonego przez Agencję we wrześniu 2016 r. konkursu na stanowisko prezesa michałowskiej stadniny, nowym szefem jednostki został dr Maciej Paweł Grzechnik.

Stadnina Koni Michałów hoduje konie czystej krwi arabskiej od ponad 60 lat. To największa w Polsce i jedna z większych w Europie, stadnina koni tej rasy. Od lat utrzymuje stado ponad 400 koni czystej krwi, w tym ok. 120 klaczy-matek. Oprócz arabów stadnina posiada grupę koni małopolskich o bardzo rzadkiej maści - tarantowatej oraz kilkanaście kuców szetlandzkich.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Polacy
2017-07-01 03:19
Zostawcie prezesa stadniny w spokoju, pisowcom jeszcze mało,wszystko i wszystkich chcą wykończyc. Wykończyli stadninę !!!!! Odpowiedzą za to
Peter Pan
2017-06-29 21:06
Wszystko potrafia wykonczyc i zniszczyc, nawet bardzo dobrych prezesow, precz z Pis'em ,ta, kary godna ,kryminalistyczna orgazizacja ,na wieki wiekow.
Frase
2017-06-29 19:55
Białobokowi nie chodzi o powrót na stanowisko. PIS odebrał temu człowiekowi cały jego dorobek zawodowy, który zbudował na pasji do koni. Ludzie PIS są jak szarańcza, która oblepiła nasz kraj. Albo zeżre wszystko albo jej na to nie pozwolimy. Panie Dyrektorzy proszę sądzić się do skutku. Tylko w taki sposób można jeszcze dojść racji. Powodzenia.
Pokaż wszystkie komentarze (4)