Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zabawa z Chopinem w inwestycje widmo. Warszawskie lotnisko czeka na modernizację i doczekać się nie może

Zabawa z Chopinem w inwestycje widmo. Warszawskie lotnisko czeka na modernizację i doczekać się nie może

Lotnisko im. F. Chopina to jeden z tematów kampanii wyborczej. Politycy od dwóch lat jednak nie interesują się brakiem inwestycji Fot. EastNews
Lotnisko im. F. Chopina to jeden z tematów kampanii wyborczej. Politycy od dwóch lat jednak nie interesują się brakiem inwestycji
Istotne inwestycje od dwóch lat czekają, a działań jest jak na lekarstwo. Jak wynika z informacji money.pl, w budżetach na 2016 i 2017 roku planowana była rozbudowa portu. Miało być więcej miejsca dla samolotów i pasażerów.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości bierze się za Centralny Port Komunikacyjny - największą inwestycję od dekad. Tymczasem warszawskie lotnisko im. Chopina od dawna czeka na modernizację i rozbudowę. Doczekać się nie może, bo kluczowe inwestycje są opóźnione. I winni nie są budowlańcy. Roboty po prostu się nie zaczęły. Choć dziś wielu polityków deklaruje przywiązanie do portu, to niewielu z nich interesowało się jego losem. I z jednej, i z drugiej strony. A problemów jest wiele.

Opóźnienie

Port już dawno mógł być w tracie rozbudowy. Nie zacząłby przypominać Centralnego Portu Komunikacyjnego, ale bez problemu przyjmowałoby nawet setkę dodatkowych samolotów w ciągu dnia. Dobiłby do 25 mln pasażerów rocznie (z dzisiejszych 16 mln). Dotarliśmy do szeregu dokumentów, które to potwierdzają.

Obudzić się z ręką w nocniku, czyli znaleźć w sytuacji, w której za późno na zmianę położenia, biegu spraw. To powiedzenie z okresu międzywojennego. Choć jest nieco nieprzyzwoite, to doskonale oddaje położenie warszawskiego lotniska.

Plany inwestycyjne, zapisane w budżetach na 2016 i 2017 roku nie zostały zrealizowane. Kluczowe inwestycje nie ruszyły. A ludzie związani z PPL alarmują, że znalazły się za to pieniądze na doradztwo oraz reklamę i PR. I to całkiem sporo.

- Szumnie zapowiadane inwestycje od dawna kuleją. Większość się nie rozpoczęła. Jedna wielka klapa - mówi money.pl wieloletni pracownik Państwowych Portów Lotniczych. To właśnie PPL jest spółką odpowiedzialną za lotnisko w Warszawie.

- Załoga już w ubiegłym roku alarmowała, że opóźnienia w realizacji niektórych prac. I bez względu na decyzję o budowie lub nie Centralnego Portu Komunikacyjnego, mogą po prostu uniemożliwić wywiązanie się lotniska z podstawowych zadań. A przecież to główny port lotniczy w Polsce - mówi nasz informator.

Dlaczego rozbudowa lotniska Chopina jest konieczna? - CPK nie powstanie od jutra, a lotnisko im. Chopina musi się rozwijać. Aż osiągnie granice - dodaje nasz rozmówca. I sugeruje wprost, że opóźnienie w inwestycjach to mogła być gra na osłabienie Chopina i wzmocnienie pomysłu Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Zobacz także. Milczarski: Lotnisko Chopina jest źle zbudowane. Jego przepustowość zbliża się do kresu


Teraz taktyka obraca się przeciwko obu portom - bez większego lotniska w Warszawie nie będzie miał szans na rozwój LOT, dla którego CPK w zasadzie ma być budowane. Z dnia na dzień linia lotnicza nie jest w stanie tak istotnie zwiększyć liczby maszyn (bo tych na rynku jest mało i długo na nie się czeka). Na dodatek większej liczby operacji trzeba się po prostu nauczyć. Można odnieść wrażenie, że rządzący zakiwali się pomiędzy CPK a Chopinem.

Zobacz także: Walczyła z prezesem LOT i przegrała. Szefowa związku zawodowego zwolniona

Inwestycje widmo

Money.pl dotarł do planów budżetowych Państwowych Portów Lotniczych z 2016 i 2017 roku. Już dwa lata temu zarząd portu doskonale wiedział, że potrzebna jest modyfikacja lotniska.

Jak wynika z planów budżetowych PPL - w 2016 roku miały się zacząć prace związane z rozbudową pirsu północnego. Czym jest pirs? To przedłużenia hali głównej lotniska - zazwyczaj węższe od głównego terminala. To od pirsów odchodzą rękawy, którymi można dostać się na pokład samolotu. W skrócie: to szalenie ważny element infrastruktury lotniczej.

Porty zaplanowały inwestycje w kwocie 223 mln zł, czyli o 77 proc. więcej niż jeszcze rok wcześniej. To plany jeszcze Michała Kaczmarzyka, poprzedniego szefa Portów. W styczniu 2016 roku zastąpił go Mariusz Szpikowski i do teraz kieruje Portami.

Zadanie było jasne: PPL miało dostosować lotnisko im. Chopina do zmieniającej się floty linii lotniczych. Przewoźnicy kupują większy sprzęt, więc siłą rzeczy - potrzebują więcej miejsca. Z kolei przed bramkami musi być więcej przestrzeni dla czekających na wejście na pokład pasażerów.

Projekt zakładał wydłużenie pirsu i przygotowanie 8 stanowisk dla samolotów - nawet klasy E. To jedne z największych maszyn na rynku - rozpiętość skrzydeł dochodzi czasami do 60 metrów i więcej (takich używają np. linie Lufthansa, Qatar Airways i Air China oraz LOT w przypadku Dreamlinera). Jednocześnie obecna infrastruktura miała być dostosowana do nowych warunków: szybciej miały działać sortownie, kontrole miały być sprawniejsze. Koszt? Sam pirs wyceniony był na 142 mln zł.

Fragment planów budżetowych Pańśtwowych Portów Lotniczych w 2016 roku

W 2016 roku Porty planowały wydać na ten cel pół miliona, później wydatki miały lawinowo przyśpieszać. Najpierw do 5 mln zł, w 2018 roku miały osiągnąć już 55 mln, w kolejnych latach dodatkowe 81,5 mln zł. W tym roku zaczęłyby się więc już istotne prace. Ale wciąż nie trwają.

W 2017 roku PPL zmienia zdanie. W budżecie nie ma już ani słowa o pirsie północnym (chociaż wyszczególnione są inwestycje o zdecydowanie mniejszych nakładach finansowych). Zamiast północnej części lotniska, rozbudowana ma być... południowa część lotniska. Plany zakładają wydatek rzędu 80 mln zł. I znów najpierw zaczyna się od małej kwoty, by później - wraz z biegiem prac - wydatki były większe.

Tutaj miało powstać w sumie od 9 do 12 nowych stanowisk dla samolotów kilku rozmiarów. Jednocześnie przebudowa zakładała pewne zmiany wewnątrz terminala. Inaczej trzeba było ustawić pasażerów podróżujących w Europie, a inaczej tych, którzy wylatywać chcą poza strefę Schengen.

Efekty? I tak w 2017 roku nie zaczynają się żadne istotne prace nad ani jednym, ani drugim pirsem lotniska im. Chopina. I te przesunięcia widać w budżetach. W 2016 roku Porty szacowały, że w 2017 będą musiały wydać 96 mln zł. Budżet w 2017 roku był wart 188 mln zł. Inwestycje były przesuwane. Przykład? Układ drogowy wokół lotniska, terminal kurierski, czy kolejowa droga rozładunku paliwa lotniczego.

Fragment planów budżetowych Pańśtwowych Portów Lotnicych w 2017 roku. Znika plan rozbudowy pirsu północnego, pojawia się pirs południowy

- Rozbudowa lotniska pozwoliłaby na zwiększenie przepustowości od 6 do 10 operacji na godzinę. W ciągu dnia to spokojnie ponad 120 lotów więcej. Przez lata była jasna zasada w PPL - inwestycje zaczynamy natychmiast, bo to oczywista strata dla przedsiębiorstwa. Skoro wiemy, że możemy wozić więcej pasażerów i przyjmować więcej samolotów, to po co czekać? Trzeba działać. Zasada nie obowiązuje od dawna. I informacje o tym były wielokrotnie przekazywane do Ministerstwa Infrastruktury - mówi money.pl inna osoba, też zbliżona do portów.

Nasi rozmówcy pragną zachować anonimowość. Dlaczego? Bo w PPL od dłuższego czasu rośnie liczba pracowników wyrzuconych na podstawie art. 52 Kodeksu Pracy. To dyscyplinarka za rażące naruszenie obowiązków. Katalog przewinień jest otwarty. Z naszych informacji wynika, że w sądach pracy walczy z PPL kilka osób, kolejne są do tego chętne.

Porty nie odpowiedziały na pytania, ile spraw sądowych mają od 2016 roku, kiedy szefem został Mariusz Szpikowski. Pytania wysłaliśmy w poniedziałek. Po 30 minutach otrzymaliśmy jedynie zwrotkę o obowiązkach PPL w związku z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych. I nic więcej.

Zobacz także: Centralny Port Komunikacyjny. Rząd odkrywa karty

Krytyka pracowników

Dotarliśmy do jeszcze jednego dokumentu. To ocena działalności Mariusza Szpikowskiego w roli naczelnego dyrektora PPL za 2016 rok, którą stworzyli delegaci samorządu załogi portów. Ocena? Negatywna.

"Wykonanie zaplanowanych do realizacji w 2016 roku zakupów inwestycyjnych oraz budownictwa inwestycyjnego na poziomie 24 proc. i 27 proc. jest działaniem (...) mogącym doprowadzić do degradacji systemów i urządzeń lotniskowych oraz zaburzenia bezpiecznego funkcjonowania Lotniska”. To fragment dokumentu. Szpikowski musiał widzieć te kilka stron opinii pracowników, bo trafiły na jego biurko.

W dokumencie jest jeszcze jeden ciekawy fragment. To wskazanie na "rażąco wysokie koszty ponoszone przez PPL" na usługi prawne. W 2016 roku kosztowały 6,5 mln zł. W tym samym czasie reklama i PR warte były 4,3 mln zł. W sumie pracowników zastanawiały wydatki o łącznej wartości ponad 20 mln zł (tylko w 2016 roku).

PPL nie odpowiedział na pytania związane z planem rozbudowy lotniska. Nie wyjaśniła, ile z planów budżetowych udało się zrealizować, ani skąd nagła zmiana pomysłu na modernizację.

Jeszcze wcześniej do Państwowych Portów Lotniczych wniosek o udostępnienie rejestru podpisanych umów cywilnoprawnych wysłaliśmy 14 kwietnia. Jednocześnie poprosiliśmy o informacje na temat nagród wypłaconych kadrze nadzorującej Porty w 2016, 2017 i 2018 roku. Termin rozpatrzenia wniosku został przez PPL przesunięty. Porty sprawdzają czy powinny udzielić takich informacji. Określą się do 17 czerwca.

Opcja Radom

Pod koniec grudnia 2017 roku prezes PPL i jednocześnie dyrektor lotniska w Warszawie zapewnia, że niebawem... rozpoczną się prace nad planami rozbudowy. Według zapowiedzi Mariusza Szpikowskiego potrzeba przynajmniej dwóch lat na działania. Tezę tę potwierdza w wywiadach z przełomu maja i czerwca 2018 roku. Wciąż jednak nie ma żadnego terminu początkowego. A dwa lata miajają od pierwszych pomysłów rozbudowy.

W kwietniu Państwowe Porty Lotnicze ogłosiły przetarg na "opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego dla rozbudowanej bryły głównej terminala i pirsu południowego". Z informacji money.pl wynika, że od dłuższego czasu władze LOT naciskają na rozpoczęcie prac. Jeżeli spółka ma być gotowa na przeniesienie się za dekadę na Centralny Port Komunikacyjny, to musi mieć więcej miejsca do rozwoju.

W 2018 roku, na zlecenie PPL, firma ARUP przygotowała raport informujący o oczywistości - lotnisko Chopina wyczerpuje się. ARUP wskazał, że lotniskiem zapasowym na najbliższą dekadę powinno być lotnisko w Radomiu. I to pomimo rozbudowy Chopina, którą ARUP również oceniał. Warto jednak zerknąć na daty - pierwsze plany mówiły o 2016 roku, jest 2018, a w grze są dopiero programy dla rozbudowanego portu.

Koszt? Pół miliarda złotych, bo lotnisko trzeba od podstaw przebudować. Droga startowa jest przygotowana jedynie do małych samolotów. Parking jest za mały. W raporcie jest wiele takich informacji. Nie został jednak upubliczniony. Eksperci mają liczne wątpliwości czy wybór Radomia ma jakikolwiek sens ekonomiczny. Przecież nie jest powiedziane, że pasażerowie i linie lotnicze ochoczo ruszą do latania z Radomia. Państwowe Porty Lotnicze podpierają się dokumentem ARUP i już działają w stronę przejęcia radomskiego lotniska.

Nieoficjalnie można usłyszeć w PPL, że "opcja Radom" spodobała się politykom Prawa i Sprawiedliwości z regionu. Miała być najpierw straszakiem wykorzystywanym przeciwko Modlinowi, ale stała się realnym wyborem. Nawet, jeżeli politycy nie planują budowy lotniska, to w najbliższej kampanii samorządowej i parlamentarnej, mają temat do debaty. I obietnic.

Tak, jak i lotnisko Chopina, port w Radomiu stał się elementem gry politycznej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Co pasażerowie myślą o budowie Portu "Solidarność"? Zapytaliśmy

CPK
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Cze
2018-06-09 07:37

Warszawskie lotnisko czeka na modernizację i doczekać się nie może

Słusznie -- byłyby to wyrzucone pieniądze. Żeby nie wiem jak się gimnastykować, to pożądanej przepustowości na Okęciu nie będzie.
Leming
2018-06-09 02:03
Jak miałam staż z psychiatrii to taki wizjonerów był cały Oddział. Wypuścili ich czy co???
WW
2018-06-08 23:07
Jak taki ciołek zwany MM mógł być prezesem banku WBK. On sprawia wrażenie jakby do pięciu nie umiał zliczyć. Stąd zadłużenie
Pokaż wszystkie komentarze (73)