Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Wpadka goni wpadkę. Tak MON i Antoni Macierewicz "dbają" o modernizację armii i przemysł zbrojeniowy

Wpadka goni wpadkę. Tak MON i Antoni Macierewicz "dbają" o modernizację armii i przemysł zbrojeniowy

Antoni Macierewicz ma na swoim koncie już kilka "wpadek" i kontrowersyjnych decyzji Fot. KFP/REPORTER
Antoni Macierewicz ma na swoim koncie już kilka "wpadek" i kontrowersyjnych decyzji

Afera z przetargiem na dostawę autobusów dla wojska to kolejny punkt na coraz dłuższej liście wpadek biznesowych Ministerstwa Obrony Narodowej, które - poprzez Polską Grupę Zbrojeniową - nadzoruje Autosan. Wystarczy przypomnieć pomysł kupowania śmigłowców bez offsetu i remont 50-letnich okrętów podwodnych, których Norwegom nie opłacało się nawet pociąć na żyletki. Przykładów jest więcej.

Państwo uratowało Autosan i dało firmie wszystko, by mogła wyjść na prostą. Spółka weszła w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej i szykowała się na wielkie kontrakty dla wojska. Ale żeby je mieć, trzeba wygrywać przetargi. A żeby wygrywać, trzeba złożyć dokumenty w terminie. Ostatnio tak się nie stało, Autosan spóźnił się o 20 minut. Efekt? Szansa na kontrakt na 30 mln zł przeszła koło nosa.

Problemy z przetargiem na autobusy to niejedyna wpadka MON. Antoni Macierewicz i jego resort od dłuższego czasu mają złą passę. Opozycja, która co rusz krytykuje szefostwo resortu obrony, kontrowersyjnych decyzji nie musi szukać daleko. Przykłady?

Na początku sierpnia money.pl informował, że MON zmienił plany dotyczące okrętów podwodnych. Ponad 50-letnie jednostki naszej Marynarki Wojennej miały iść na żyletki albo do muzeum. Tak się jednak nie stanie. MON zdecydował o ich remoncie, bo nie może doprowadzić do końca zakupu nowoczesnych jednostek.

Zobacz także: Tego o Antonim Macierewiczu mogłeś nie wiedzieć


MON myślało też poważnie o kupnie używanych okrętów od wojska Australii. Jak informował w poniedziałek 27 marca przewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej, poseł PiS Michał Jach, resort bardzo poważnie traktował propozycję Australijczyków. Decyzji jak na razie jednak nie podjęliśmy.

Zakupy bez offsetu

I to znów nie koniec pomysłów resortu obrony. Szef MON przekonywał niedawno, że przy obecnym stanie zagrożenia dla Polski należy rozważyć szybsze procedury zakupów dla armii. W praktyce może to oznaczać realizowanie ich z pominięciem korzyści dla naszego przemysłu, czyli bez umów offsetowych.

- To tak zwany offset sprawia, że procedury negocjacyjne, a następnie realizacyjne, przeciągają się czasami na dziesiątki lat, a sprzęt staje się niebotycznie drogi - mówił w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" szef MON Antoni Macierewicz. O tym również informowaliśmy w money.pl.

Minister pytany w wywiadzie, na ile realną jest szansa, by nowe śmigłowce uderzeniowe szybko pojawiły się w polskich hangarach, odpowiedział, że "w znacznym stopniu zależy to od decyzji politycznej". Dopytywany, czy chodzi tu właśnie o rezygnację z offsetu, odpowiedział, że przy takim scenariuszu zakup jest możliwy "względnie szybko".

Eksperci z kolei odpowiadali, że dla wojska byłoby to rozwiązanie fatalne. I wcale nie przyspieszyłoby postępowań.

Inne problemy Antoniego Macierewicza? To chociażby zatrudnienie Bartłomieja Misiewicza, byłego rzecznika prasowego MON i doradcy Macierewicza, w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. W kwietniu tabloidy dotarły do tego, ile miał zarabiać Misiewicz jako pełnomocnik ds. komunikacji. Miało to być więcej niż prezes Grupy - w sumie ponad 50 tys. zł miesięcznie. I choć PGZ szybko zdementowała te doniesienia (zarazem nie ujawniając, ile miał dostawać), to Misiewicz i tak musiał się pożegnać ze stanowiskiem.

Samoloty dla VIP-ów bez przetargu

Kolejnym przykładem pechowych działań ministra Macierwicza jest przetarg na samoloty dla polskich VIP-ów. Najpierw Krajowa Izba Odwoławcza, a później sąd, potwierdziły, że umowa została podpisana z naruszeniem prawa. Chodzi o kontrakt na dostawę trzech specjalnie wyposażonych - dwóch nowych i jednego używanego - samolotów dla najważniejszych osób w państwie. Dokumenty zostały podpisane przez MON i amerykański koncern Boeing pod koniec marca. Wartość kontraktu? 523 mln dolarów. Z podatkiem i w przeliczeniu wychodzi na 2,5 mld zł.

Konkurentom Boeinga nie podobał się tryb wyboru dostawcy. MON zrezygnował z przetargu i po prostu sam wybrał producenta. Konkurencja początkowo chciała unieważnienia przetargu, jednak w sądzie wycofała się z tych żądań.

Do dziś nierozwiązana jest też kwestia śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii. Rząd zdecydował o wycofaniu się z umowy na dostawę Caracali, w kontrowersyjny sposób zrywając umowę ze stroną francuską. Zamiast tego miały się pojawić Black Hawki i to - jak wynikało z wypowiedzi Macierewicza - z pominięciem przetargu (potem minister mówił, że to "nigdy nie było aktualne").

Black Hawki najpierw miały zostać kupione już na początku roku. Później termin został o miesiąc przesunięty. Tymczasem mamy sierpień i śmigłowców wciąż nie ma. W marcu MON w jednej z interpelacji odpowiadał, że rozmów nie prowadzi. Przez chwilę pojawiały się nawet informacje, że śmigłowce wyprodukuje wspólnie Polska i Ukraina. Konkretów jednak nie ma do dziś. Skończyło się za to na wymianie silników w starych maszynach w Polsce. Nowe jednostki napędowe dostarczyli właśnie Ukraińcy.

Szef MON planuje też spore wydatki związane z armią cyberwojowników w polskich mundurach. Problem jednak w tym, że ma kłopoty z wydawaniem pieniędzy na modernizację już istniejących wojsk, a z pozyskaniem specjalistów IT nie radzą sobie nawet firmy płacące znacznie lepiej niż MON.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
emeryt
2017-09-09 17:53
Czy ktoś to szaleństwo zatrzyma ???
leo
2017-09-09 12:47
Po wyborach będzie sądzony i marny jego los
PL
2017-08-28 15:07
Wpadka goni wpadkę u oPOzycji i Nowoczesnej. A ten artykul to odwracanie kota ogonem.
Pokaż wszystkie komentarze (522)