Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Państwowe spółki mają ratować Pesę. Odmowa niczym sabotaż planu Morawieckiego

Państwowe spółki mają ratować Pesę. Odmowa niczym sabotaż planu Morawieckiego

Bydgoski producent taboru szynowego może otrzymać wsparcie od konsorcjum banków i PZU Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER
Bydgoski producent taboru szynowego może otrzymać wsparcie od konsorcjum banków i PZU

Bydgoska Pesa, którą politycy tak chętnie przedstawiają jako "złote dziecko polskiej gospodarki", ma duże problemy finansowe. Jednym z pomysłów na jej ratowanie jest doinwestowanie jej pieniędzmi państwowych banków i PZU i to niezależnie od tego, że instytucje te mają wątpliwości co do zasadności takiego działania.

Polski Fundusz Rozwoju nakłania państwowe banki i PZU, by wyłożyły 1,5 mld zł na ratowanie bydgoskiej firmy produkującej tabor kolejowy. To nie pytanie, ale polecenie – do takich informacji dotarła "Gazeta Wyborcza".

To wszystko dlatego, że spółka przedstawiana - jak pisze gazeta - jako perła w koronie polskiej gospodarki (zatrudnia 5 tys. pracowników, w portfolio ma wielu zagranicznych odbiorców) mierzy się z dużymi problemami finansowymi. Błędy w zarządzaniu i opóźnienia w realizacji kontraktów (firma musi płacić za nie kary) sprawiły, że od 2016 r. przynosi straty. Za 2017 r. było to już prawie 0,5 mld zł.

Czytaj więcej: Polski Fundusz Rozwoju przejmuję Pesę. Jest już umowa

Firma oferowała tabor w bardzo niskiej cenie, a do tego jej koszty były duże, bo budowała tylko krótkie serie pociągów - wyjaśnia przyczyny problemów "Gazeta Wyborcza". Produkując za każdym razem inny pojazd, Pesa może pochwalić się wieloma prototypami, z których nie wszystkie udało się dopracować. Kolejarze narzekają na awaryjność jej sprzętu.

Zobacz też: Prezes Ursusa o planie Morawieckiego: Czekam na konkrety, a nie prezentacje w PowerPointcie


 

To nie prośba, ale polecenie - mówi wysoki urzędnik

Według "GW" premier Mateusz Morawiecki osobiście zaangażował się w ratowanie Pesy. Ma się to odbyć poprzez stworzenie konsorcjum z większościowym udziałem skarbu państwa. Wiodącą rolę w jego budowie mają rządowe PFR i PKO BP, w których na kierowniczych stanowiskach są bliscy współpracownicy Morawieckiego.

Trudniej jest z Pekao SA i PZU, bo zarządzają nimi ludzie związani z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, który konkuruje z Morawieckim o wpływy. Pekao SA i PZU stawiają opór dalszemu kredytowaniu Pesy.

O tym, że od PKO BP, Pekao SA, BGK oraz PZU oczekuje się finansowego wsparcia Pesy, dziennikarze "Gazety Wyborczej" dowiedzieli się od urzędnika wysokiego szczebla jednego z trzech państwowych banków. Powiedział on, że "decyzja o dofinansowaniu Pesy zapadła na najwyższym szczeblu politycznym. Polecenie jest takie, że mamy się po prostu złożyć i nie pytać, czy to ma sens".

Udostępnił ponadto dziennikarzom fragment korespondencji mailowej pomiędzy utworzonym w 2016 r. przez rząd Polskim Funduszem Rozwoju, który nadzoruje projekt, a podmiotami, które mają włączyć się w działanie konsorcjum. Wynika z niej, że wiceprezes PFR Marcin Piasecki naciska na "jak najszybsze uzgodnienie warunków" rozpoczęcia restrukturyzacji.

Konieczne do tego jest wsparcie kredytami lub limitami kredytowymi na kwotę aż 1,55 mld zł. Jako datę graniczną Fundusz wyznaczył 20 czerwca.

Rozmowy w tej sprawie miały się już zakończyć, ale porozumienie nie zostało zawarte. W tej sytuacji bydgoska firma miała nalegać na przyśpieszenie prac i uruchomienie finansowania 22 czerwca.

Niepokojąca analiza Pekao

Pekao SA jest sceptyczne. W jego ocenie „aktualna propozycja restrukturyzacyjna nie zapewnia wyeliminowania ryzyk kontraktu [Pesy] z Deutsche Bahn, których implikacje finansowe i odszkodowawcze mogą doprowadzić do upadłości PESA” - cytuje "GW".

Innymi słowy, bank nie wyklucza, że pomimo dofinansowania, Pesa może upaść, a włożone w restrukturyzację pieniądze pójdą nie na ratowanie płynności, lecz obsługę bieżących długów.

Może to oznaczać, że Pesa utraciła zdolność kredytową. Przyznanie jej w tej sytuacji kolejnych pieniędzy może być złamaniem prawa – tłumaczą sytuację, wybierając najbardziej czytelne analogie, dziennikarze Gazety Wyborczej.

Fundusz zaprzecza, by był jakikolwiek nacisk

Dziennik skontaktował się ze wszystkimi zainteresowanymi podmiotami. Banki odmówiły odpowiedzi, powołując się na tajemnicę. Polski Fundusz Rozwoju odpowiedział natomiast, że "PFR nie forsuje planu restrukturyzacji PESA. Fundusz zarządzany przez PFR został zaproszony przez spółkę PESA do procesu zakładającego nabycie udziałów oraz podwyższenie udziałów w tej spółce w 2017. Proces miał charakter konkurencyjny. Decyzje inwestycyjne w PFR podejmuje niezależny Komitet Inwestycyjny. Każda inwestycja PFR jest realizowana na zasadach rynkowych".

Rzeczniczka Funduszu Agata Nałęcz zapewniła, że o żadnych próbach nacisku nie może być mowy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
Ekonomista
2018-06-28 05:30
W imię polskości trzeba rozwalić (wspomaganą przez Niemców PESE) i cały majątek rozgrabić na 500 plus. Najlepiej zarabiający pracownicy banków blokujących finansowanie tej firmy też na tym skorzystają, bo przecież nie jeden z nich posiada więcej niż jedno dziecko.
kaz
2018-06-26 09:38
Prezes Pesy zdementował już te bzdury z tego artykułu
Judym
2018-06-25 14:41
PFR zostało powołane do inwestowania w polskie firmy i to właśnie robi. To, że wyborczej stawianie na polski kapitał się nie podoba nie jest raczej zaskoczeniem.
Pokaż wszystkie komentarze (57)