Udawała bogaczkę i obiecywała interes życia. Teraz może trafić za kratki

40-letnia mieszkanka Chojnic udając milionerkę naciągnęła bizneswoman z Chin na ponad 1,5 mln zł. Teraz oszustka odpowie za swoje kłamstwa przed sądem. Grozi jej nawet do 10 lat więzienia

Obraz
Źródło zdjęć: © STANISLAW KOWALCZUK/East News
Krzysztof Janoś

40-letnia mieszkanka Chojnic udając milionerkę naciągnęła bizneswoman z Chin na ponad 1,5 mln zł. Teraz odpowie za swoje kłamstwa przed sądem. Grozi jej nawet do 10 lat więzienia

Chojniczanka przedstawiała się jako bardzo bogata kobieta z wieloma ciekawymi pomysłami na nowe przedsięwzięcia biznesowe. Sprawiała też wrażenie osoby świetnie zorientowanej w tematyce inwestycyjnej i posiadającej liczne kontakty w świecie biznesu.

W ten sposób,jak informuje tygodnik „Wprost”, udało jej nakłonić obywatelkę Chin do przekazania jej 365 tys. euro. Sprawę zbadała Prokuratura Okręgowa w Słupsku, która skierowała już akt oskarżenia do sądu.

Za wyłudzenie sumy znacznej wartości grozi jej teraz nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Jak donosi tygodnik, metoda 40-latki była dziecinnie prosta. Przez swoje kłamstwa na temat znajomości w świecie biznesu i zasobności swoich kont bankowych zdobywała zaufanie ofiar. Później brała od nich pieniądze na nowe inwestycje, które wydawała na własne potrzeby.

Jak powiedział na łamach tygodnika Jacek Korycki z Prokuratury Okręgowej w Słupsku, Renata K. poznała Chinkę w Szanghaju na wystawie prac polskiego artysty. Imprezę zorganizowała oskarżona z pieniędzy wcześniej wyłudzonych od jednego z chojnickich przedsiębiorców na zupełnie inny cel.

Jak przekonuje prokurator z pozycji organizatora takiego przedsięwzięcia łatwiej było oszustce przekonać bogatą Chinkę do tego, że jest osobą wpływową i majętną. Później Renata K. zaczęła roztaczać przed nią wizję wyjątkowo opłacalnych inwestycji.

Plan się powiódł i na konto Polki wpłynęło w latach 2013-2014 blisko 1,5 mln zł tytułem rzekomych udziałów we wspólnym przedsięwzięciu biznesowym. Pieniądze nie były jednak lokowane zgodnie z zawartą umową i nie zostały również zwrócone w terminie.

Mieszanka Chojnic nie przyznaje się do winy. Podczas przesłuchań najwyraźniej również próbowała nabrać śledczych, bo jak poinformowała tamtejsza prokuratura, złożyła niewiarygodne wyjaśnienia. Po sprawdzeniu okazało się, że są zupełnie nieprawdziwe.

Wybrane dla Ciebie