Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
Agnieszka Zielińska
|
aktualizacja

Za chwilę ruszą kontrole domów. Sprawdzą nawet grubość ścian

1052
Podziel się:

W całej Polsce urzędnicy będą wizytować domy. Sprawdzą, czym je ogrzewamy i jaki jest ich stan techniczny. Dane mają posłużyć do stworzenia krajowej bazy o budynkach. Sens kontroli budzi jednak wątpliwości ekspertów. Ich zdaniem pojawia się nieograniczone pole dla oszustów.

Za chwilę ruszą kontrole domów. Sprawdzą nawet grubość ścian
W tym roku urzędnicy zapukają do naszych drzwi, aby sprawdzić, czy dane, które podaliśmy w deklaracjach do ewidencji CEEB, są prawdziwe (fot. Adobe Stock) (Licencjodawca)

W najbliższych tygodniach kontrolerzy zaczną sprawdzać, czym ogrzewamy domy i czy jest to zgodne z deklaracją złożoną przez nas w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). W 2022 r. każdy właściciel nieruchomości miał obowiązek to zrobić.

Skontrolowany zostanie również stan naszego domu, roczne zużycie energii, a nawet grubość ścian, dachu i rodzaj ocieplenia.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Budynki w Polsce zostaną podzielone na klasy. Nadchodzi fala renowacji

Z kolei w przypadku osób, które na podstawie deklaracji dostały dodatek węglowy, urzędnicy mogą sprawdzić, czy były podstawy do wypłacenia wsparcia.

Kontrolowaniem domów i zbieraniem informacji na ich temat mają zajmować się pracownicy gminy, inspektorzy ochrony środowiska, a nawet kominiarze.

Kontrolerzy będą zbierać dane o naszych domach

Dlaczego kontrolerzy będą zbierać dane o naszych domach? Jak wyjaśniał w ubiegłym roku Waldemar Buda, minister rozwoju i technologii, "baza CEEB ma nam pokazywać pełen obraz źródeł ciepła wykorzystywanych w naszym kraju".

Budową bazy CEEB zajmuje się GUNB (Główny Urząd Nadzoru Budowlanego). Z danych urzędu wynika, że znajduje się w niej już 9 369 343 deklaracje o źródłach ogrzewania złożonych przez Polaków w ubiegłym roku.

Teraz urzędnicy będą sprawdzać, czy są one zgodne ze stanem faktycznym. Jeśli nie są, posypią się grzywny i mandaty. W grę wchodzą kwoty od 20 do 500 zł w przypadku mandatu lub wniosek do sądu o nałożenie grzywny w wysokości do 5 tys. zł.

Czy urzędnicy mają podstawę prawną, aby to robić? Okazuje się, że taką możliwość daje im art. 379 ustawy o ochronie środowiska. Zgodnie z nim:

Marszałek województwa, starosta oraz wójt, burmistrz lub prezydent miasta sprawują kontrolę nad przestrzeganiem i stosowaniem przepisów o ochronie środowiska w zakresie objętym właściwością tych organów.

"GUNB nie jest organem upoważnionym do kontroli"

Kto w praktyce będzie przeprowadzać kontrole i nakładać kary? Podczas przygotowywania artykułu zapytaliśmy o to GUNB.

Joanna Niedźwiecka, rzeczniczka prasowa, odpowiedziała nam, że "GUNB nie jest organem upoważnionym do kontroli palenisk, źródeł ciepła, gospodarowania odpadami czy inwentaryzacji budynków".

Na pytanie o to, kto będzie przeprowadzać kontrole, stwierdziła, że będą to robić zarówno kominiarze, jak i "osoby uprawnione do sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej budynku, uprawnieni pracownicy organów ochrony środowiska i jednostek samorządu terytorialnego oraz upoważnieni pracownicy urzędów marszałkowskich".

Dodatkowo zdaniem GUNB "dane dotyczące efektywności energetycznej będą agregowane przy okazji dobrowolnej, zaplanowanej i zamówionej przez obywatela inwentaryzacji budynku, którą wykonywać będą uprawnione do tego podmioty".

Wynikiem takiej inwentaryzacji ma być uproszczony audyt energetyczny, w wyniku którego każdy otrzyma informację zwrotną, czy jego dom jest efektywny energetycznie. Ma to pomóc właścicielom w uzyskaniu informacji na temat tego, jakie rodzaje dotacji mogą uzyskać, aby polepszyć efektywność energetyczną swoich domów.

Sposób zbierania danych budzi wątpliwości

Tymczasem zgodnie ze wspomnianym art. 379 ustawy o ochronie środowiska, niewpuszczenie kontrolerów może być w praktyce potraktowane jako złamanie prawa. Grozi za to kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności. Zapytaliśmy prawników, czy tego typu kary nie są zbyt szeroką interpretacją obecnych przepisów.

Adwokat Paweł Matyja, właściciel kancelarii adwokackiej, uważa, że rzeczywiście można mieć wątpliwości.

Tworzenie cyfrowej bazy źródeł ciepła jest zrozumiałe, ale sposób pozyskania danych i związane z tym kary budzą wątpliwości. Mówimy przecież m.in. o karze za składanie fałszywych oświadczeń, za co grozi odpowiedzialność karna. Z kolei za niewpuszczenie kontrolerów do domu grozi nawet areszt. Chciałoby się w tym momencie powiedzieć: nie tędy droga — podkreśla.

Jego zdaniem trudno dodatkowo uzasadnić tak szeroki zakres kontroli w kontekście ewentualnych korzyści. - Zaletą kontroli ma być umieszczenie wszystkich danych w jednej bazie, co ma rzekomo ułatwić m.in. procedurę uzyskiwania dofinansowania np. na termomodernizację w przyszłości. W odniesieniu do tak wysokich kar za np. ewentualną pomyłkę w deklaracji nie brzmi to przekonująco — podkreśla.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Polskę czeka fala renowacji. Do wzięcia duże pieniądze

Kontrole stwarzają nieograniczone pole dla oszustów

Nasz rozmówca dostrzega także inny problem.

Lista osób, która może przeprowadzać kontrole w domach, jest dość szeroka. Na tej liście znajdują się nawet kominiarze, co przy dzisiejszej dużej kreatywności wszelakiej maści oszustów daje nieograniczone możliwości — mówi Paweł Matyja.

Jak zauważa, strój kominiarza może zdobyć każdy. - Jeśli nawet przyjdzie do nas kominiarz i pokaże odpowiednią legitymację, to skąd będziemy mieć pewność, czy jest ona prawdziwa — zastanawia się.

Dodaje, że potencjalny oszust nie musi wchodzić do naszego domu celem kradzieży. Może podszyć się pod kontrolera, aby uzyskać wiedzę na temat tego, czy coś cennego znajduje się w naszym domu.

Ostatni krok do katastru?

Eksperci rynku nieruchomości uważają, że rząd, pod pretekstem tworzenia bazy o stanie emisyjności budynków, przygotowuje grunt pod wprowadzenie podatku katastralnego. Cyfrowa baza, którą tworzy GUNB, może być więc ostatnim krokiem do jego wprowadzenia i idealnym narzędziem do przygotowywania wycen nieruchomości.

- Wskazuje na to logika. Jeżeli kataster zostanie wprowadzony, gmina będzie miała łatwe narzędzie do wyceny nieruchomości, uzyskane na podstawie danych zebranych od właścicieli nieruchomości — mówi ekspert, który nie chce w tym kontekście podawać nazwiska.

Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości, również uważa, że rząd już od dłuższego czasu może przymierzać się do wprowadzenia katastru. - Szuka w ten sposób pieniędzy na załatanie dziur w budżetach samorządów, które są obecnie w fatalnym stanie — twierdzi.

RPO w sprawie kontroli ma też wątpliwości

Szeroki zakres uprawnień kontrolerów, którzy będą wchodzić do naszych domów, budzi także wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednak w tej sprawie jednoznaczne stanowisko zajął Trybunał Konstytucyjny.

- Według Trybunału przepis regulujący dopuszczalne czynności kontrolne z zakresu ochrony środowiska, jakie mogą podejmować organy władzy publicznej, jest sformułowany w sposób jasny, a katalog czynności w nim wymienionych ma charakter zamknięty — wyjaśnia money.pl Łukasz Kosiedowski, zastępca dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego RPO.

Trybunał uznał także, że "zasady kontroli mogą być uznane za środki przyczyniające się do wywiązywania się właścicieli nieruchomości z ich obowiązków".

Nie zmienia to faktu, że ocena zastosowania uprawnień kontrolnych wynikających z art. 379 ustawy o ochronie środowiska w tej sytuacji może być tylko negatywna — podkreśla Łukasz Kosiedowski.

Właścicielom nieruchomości przybywa wciąż obowiązków

W ostatnim czasie właścicielom nieruchomości przybywa obowiązków. Przypomnijmy, że od 28 kwietnia świadectwa energetyczne będą obowiązkowe. Tego dnia wchodzi w życie nowelizacja ustawy o charakterystyce energetycznej budynków, zgodnie z którą świadectwa energetyczne będą obowiązkowe. Za ich brak będzie grozić grzywna do 5 tys. zł.

Bez świadectwa charakterystyki energetycznej budynku teoretycznie nie sprzedamy ani nie wynajmiemy domu lub mieszkania.

To nie wszystko, bo zgodnie z nowymi przepisami każdy właściciel będzie zobowiązany do przeprowadzania okresowej kontroli systemu ogrzewania. Podczas niej sprawdzany będzie m.in. stan techniczny systemu ogrzewania. Terminy kontroli będą zależeć od rodzaju kotłów ogrzewania i ich mocy. Jednak najczęściej będą przeprowadzane w okresie od dwóch do pięciu lat.

Będzie można zamówić przegląd kominiarski i inwentaryzację

Po naszej publikacji GUNB wydał komunikat dotyczący kolejnego etapu rozwoju bazy danych CEEB. Z informacji urzędu wynika, że zostanie on wdrożony w drugiej połowie tego roku.

"Obywatel będzie mógł zamówić przegląd przewodów kominowych, inwentaryzację budynku, w wyniku której otrzyma tzw. uproszczony audyt energetyczny. Wynik audytu ułatwi podjęcie decyzji o ewentualnej potrzebie polepszenia efektywności energetycznej budynku"- poinformowała Joanna Niedźwiecka, rzeczniczka GUNB. Dodała, że inwentaryzację będzie mógł przeprowadzić kominiarz przy okazji przeglądu przewodów kominowych.

Dane w CEEB będą podstawą przy ubieganiu się o dofinansowanie termomodernizacji lub wymiany źródła ciepła budynku.

Jak już wspomnieliśmy, pytania, które wysłaliśmy do GUNB, dotyczyły zarówno kontroli źródeł ciepła, jak i weryfikacji deklaracji o źródłach ogrzewania, na czym skupiamy się w naszym tekście.

GUNB w przesłanej do nas odpowiedzi podał, że "do września, czyli do czasu pełnego wdrożenia systemu, prawidłowość deklaracji, będą mogły sprawdzić, jak dotychczas, gminy lub osoby przez nie upoważnione, na podstawie przyjętych uchwał antysmogowych czy programów ochrony powietrza".

"W kwestiach procedur kontroli, ich ewentualnego kosztu, trybu nakładania kar za ich brak lub za niewpuszczenie kontrolera na interwencję zalecamy kontakt z organami bezpośrednio odpowiedzialnymi za dany rodzaj kontroli" - dodał Urząd.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1052)
Frantik
2 miesiące temu
Mieszkanie to podstawowe prawo człowieka , nie przywilej . Każde jedno użytkowane przez właściciela , powinno być zwolnione z jakiegokolwiek podatku .
Waclaw
2 miesiące temu
Jeszcze trochę i będziemy szukać normalności u Łukaszenki .
Jurgen
10 miesięcy temu
Fajna ta Unia. Ale macie co chcieliście
Nula
11 miesięcy temu
Ale tych przepisów nie respektują gminy , które mają pod opieką mieszkania komunalne. I to tam w pierwszej kolejności powinny być kontrole i kary.
Henio
rok temu
Myślę, że to będą wizyty wysokiego ryzyka w asyście policji
...
Następna strona