Zbiorniki i setki beczek. Tak działała śmieciowa mafia
Na Mazowszu ruszy proces trzech mężczyzn oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie zajmującej się nielegalnym składowaniem niebezpiecznych odpadów - opisuje "Gazeta Wyborcza". Śledczy twierdzą, że chemikalia mogły zagrażać ludziom i środowisku, a pozostawione toksyczne substancje nadal nie zostały usunięte.
Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem mężczyznom, którzy mają odpowiadać za nielegalny transport i składowanie niebezpiecznych odpadów na północnym Mazowszu. Według śledczych działalność grupy mogła stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi oraz środowiska, a pozostawione chemikalia do dziś nie zostały zutylizowane.
Sprawa rozpoczęła się w październiku 2024 r., gdy policjanci wraz z przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i specjalistyczną jednostką ratownictwa chemicznego przeprowadzili kontrolę na terenie jednej z posesji w Jednorożcu.
Na miejscu znaleziono 42 zbiorniki typu mauzer o pojemności tysiąca litrów każdy, wypełnione nieznaną substancją chemiczną. Funkcjonariusze zabezpieczyli także worki z odpadami tytoniowymi oraz kolejne pojemniki składowane w garażu. Szczególne zagrożenie stanowił uszkodzony zbiornik, z którego chemiczna ciecz wyciekała do pobliskiego kanału i przedostawała się do gruntu.
"Nie ma takiego kosztu, który nie ląduje w cenie". Pawiński o tym, kto zapłaci za kaucję
Kolejne magazyny pełne chemikaliów
W toku śledztwa funkcjonariusze trafili również do kolejnego miejsca składowania odpadów w Helenowie. Na naczepie ciężarówki znajdowało się 26 palet ze zbiornikami chemicznymi, a obok budynków gospodarczych odkryto 65 metalowych beczek oznaczonych jako "odpad smoły". W środku znajdowało się dodatkowo około 250 palet z kolejnymi mauzerami wypełnionymi substancjami chemicznymi.
Z opinii biegłego z zakresu fizykochemii wynika, że zabezpieczone odpady zawierały substancje rakotwórcze, łatwopalne, mutagenne, szkodliwe dla rozrodczości oraz silnie toksyczne dla środowiska.
Oskarżonym zarzuciliśmy popełnienie przestępstw dotyczących udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu transport, składowanie i usuwanie odpadów wbrew przepisom, bez wymaganego zezwolenia, w warunkach i w taki sposób, że mogło to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi – poinformowała prokurator Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.
Kilka dni temu do Sądu Okręgowego w Ostrołęce trafił akt oskarżenia przeciwko Olgierdowi K., Piotrowi P. i Andrzejowi P. Każdemu z nich grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Mechanizm znany od lat
Jak wynika z ustaleń śledczych, sprawa wpisuje się w schemat działania tzw. mafii śmieciowych. Organizatorzy pobierają wynagrodzenie za legalną utylizację odpadów przemysłowych, wystawiają dokumenty potwierdzające ich przekazanie, a następnie zamiast do specjalistycznych instalacji przewożą je do wynajętych hal, stodół czy innych opuszczonych obiektów.
Po ujawnieniu nielegalnych składowisk spółki odpowiedzialne za transport często znikają z rynku, a problem usunięcia toksycznych odpadów pozostaje po stronie samorządów. Prokuratura wskazuje, że również w tej sprawie niebezpieczne substancje nadal pozostają na miejscu i wciąż czekają na utylizację.