"Polska stepowieje". Miniblackouty kosztują nas miliardy
Rekordowo wysokie temperatury obciążają polski system energetyczny. Lokalnie dochodzi do awarii prądu, przestają jeździć tramwaje, występuje też problem z dostępem do wody. Polska na upałach straci miliardy złotych.
Nawet 10 tys. łodzian nie miało w niedzielę wieczorem prądu z powodu awarii. Do uwięzionych w windzie mieszkańców pięć razy przyjeżdżali strażacy. W poniedziałek 1,5 tys. osób zostało bez prądu w Szczecinie. W weekend zabrakło też prądu w gminach Bojanowo i Rawicz. Awaria nie ominęła osiedla Dolinka w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie – jak donosił lokalny serwis gorzowianin.com "mieszkańcy zostali nagle odcięci od prądu i bieżącej wody". "Rozległa awaria sieci energetycznej Enea Operator (...), spowodowała zakłócenia w pracy stacji pomp PWiK" - czytamy.
- Wyłączenie na osiedlu Dolinka w Gorzowie trwało 17 minut. Wynikało z napięcia, włączyły się czujniki, ale na awarię nie miały wpływu warunki pogodowe. Faktycznie mogło to dotknąć wodociągów - uważa Monika Mieldzioc, rzeczniczka spółki Enea Operator, która działa głównie w północno-zachodniej Polsce.
Przez smród nie mogą wyjść na dwór. Afera wokół mleczarni
Mieldzioc dodaje, że "większych incydentów nie było", co nie oznacza, że spółka nie jest w stanie gotowości, zwłaszcza przed prognozowanymi i nadchodzącymi burzami.
Upał znacznie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia lokalnego blackoutu. Tak było we Wrocławiu. W niedzielę bez prądu było wiele ulic, nie jeździły też tramwaje, połamane lub uszkodzone zostały pantografy.
Ekstremalne temperatury dają się dziś we znaki nie tylko komunikacji miejskiej. Doszło również do awarii sieci energetycznej, która spowodowała przerwy w dostawie prądu w części miasta - informował w niedzielę wrocławski magistrat.
Problemy z dostępem do energii elektrycznej mieli również mieszkańcy warszawskiej Woli, Podgórza w Krakowie czy gminy Lutomiersk w Łódzkiem, gdzie w niedzielę wieczorem w Wygodzie Mikołajewskiej palił się transformator energetyczny. Strażacy musieli szybko opanować sytuację, żeby ogień nie zajął pobliskich drzew. W weekend miała miejsce awaria trakcji kolejowej, w efekcie 400 pasażerów musiało opuścić pociąg, który utknął między stacjami. "Służby przez wiele godzin walczyły z usunięciem awarii, która sparaliżowała ruch na jednej z najważniejszych linii kolejowych w regionie" - donosi kuriernowodworski.pl.
Podobnych sytuacji było w całym kraju znacznie więcej. Wysokie temperatury uderzyły lokalnie.
Rok temu doszło do pożaru transformatora na warszawskim Grochowie czy na stacji w Garwolinie. To wynik ekstremalnych temperatur. Urządzenia stacyjne źle znoszą tak duże upały, dlatego kluczowe jest planowanie. Nawet jeśli dojdzie do awarii, to do sieci powinien zostać włączony inny element. Natomiast na poziomie sieci dystrybucyjnej mogą być lokalne przerwy w dostawach zasilania - mówi Maciej Wapiński, rzecznik prasowy PSE.
Wapiński dodaje, że spółka przygotowuje się, żeby przetrwać taką falę upałów. Kwestią jest odporność infrastruktury.
- Problemy zaczęłyby się, gdyby taka sytuacja trwała dłużej. Upał zmniejsza obciążalność termiczną linii – dodaje rzecznik PSE.
Bartłomiej Derski, szef serwisu WysokieNapiecie.pl, wskazuje, że na horyzoncie nie widać większych trudności energetycznych, które sparaliżowałyby kraj.
Rezerwy wieczorne są duże, nawet ceny na rynku trochę spadły. Największe zapotrzebowanie na energię jest po takiej fali temperatur. Budynki są nagrzane, a zimą wychłodzone i wówczas klimatyzatory czy pompy ciepła zużywają najwięcej energii – stwierdza Derski.
Problemy z energią elektryczną to również komplikacje z dostępem do wody. Tej nie było m.in. w Gorlicach w Małopolsce - donosiło RMF FM.
To ważne, gdyż brak prądu często prowadzi do braku wody. Bez energii elektrycznej nie działają mocno energochłonne pompy, przestają też działać przepompownie i może pojawić się problem z odprowadzeniem ścieków. Jeszcze w 2017 r. Najwyższa Izba Kontroli ostrzegała w raporcie, że polskie systemy wodociągowe są bardzo czułe na przerwy w dostawach prądu. Przekonało się o tym 140 tys. mieszkańców Zielonej Góry po przejściu huraganu Ksawery w 2017 r. Po godzinie od awarii wody nie było w kranach.
Polskę przed ogólnokrajowym blackoutem chroni w tym momencie OZE, przede wszystkim fotowoltaika.
- Są sytuacje w ciągu dnia, gdzie 70 proc. energii w Polsce pochodzi z OZE. Natomiast średni udział OZE wynosi 1/3. Słabo wieje, farmy wiatrowe mniej się przyczyniają do sytuacji bilansowej, ale ciężar na siebie wzięła fotowoltaika - mówi rzecznik PSE.
Problematyczna susza
- Polska bardzo wyraźnie stepowieje. Nie ma co spodziewać się cudów. Opada nam lustro wód gruntowych, problem będzie narastać. Miasta jak Warszawa, które pobierają wodę w dużej mierze z dna Wisły, jeszcze sobie radzą, bo rzeka jeszcze całkiem nie wyschła. Jednak powoli rzeki stają się okresowo mniejsze. Nie płynie w nich woda przez tygodnie czy miesiące, jak w Hiszpanii. Lekko nie będzie - uważa Derski.
Wiedzą coś o tym mieszkańcy Starego Brzeska w Małopolsce. Lokalne władze zaapelowały do mieszkańców o ograniczenie zużycia wody i zaprzestanie podlewania ogródków oraz napełniania baseników, żeby "zapewnić równe i stabilne dostawy wody do celów bytowych dla każdego mieszkańca".
Według najnowszego raportu fundacji Climate&Strategy "Odporna i silna Polska" od 1980 r. krajowa gospodarka poniosła koszty sięgające 86 mld zł w wyniku zmian klimatycznych. Istotną częścią tych kosztów są bezpośrednie skutki fal upałów, które odpowiadają za blisko 19 proc. całkowitej kwoty. Taki wynik plasuje Polskę na 5. miejscu w całej Unii Europejskiej pod względem wrażliwości na wysokie temperatury.