Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|
aktualizacja

Zwolnienie lekarskie kupię, zwolnienie lekarskie sprzedam. Handel nielegalnymi dokumentami kwitnie

78
Podziel się:

Zwolnienia lekarskie akceptowane ponoć przez ZUS, pełna dokumentacja medyczna, a nawet recepty na dowolne leki. Oszuści zalewają sieć ogłoszeniami sprzedaży fałszywych dokumentów. A Zakład Ubezpieczeń Społecznych coraz mocniej kontroluje tych, którzy są na zwolnieniu chorobowym.

Podrobione zwolnienia lekarskie zalewają internet. A to kłopoty dla lekarza i pacjenta
Podrobione zwolnienia lekarskie zalewają internet. A to kłopoty dla lekarza i pacjenta (East News)

Godzinka i dokumenty załatwione. Albo recepta, albo nawet zwolnienie lekarskie - czego akurat potrzeba. Dostępna jest nawet historia leczenia. Są też zaświadczenia medyczne, wybierać można w skierowaniach do specjalistów. Wszystko bez żadnej wizyty lekarskiej, bez wychodzenia z domu. Wystarczy odpalić internetowy czat. Płatność przelewem, dostawa do skrzynki pocztowej, listonosz przyniesie.

Ponoć oryginalny dokument, ponoć akceptowany wszędzie.

Jak to możliwe? Oszuści podbijają fora internetowe, grupy w mediach społecznościowych, a nawet tworzą własne strony z podrobionymi dokumentami.

Zobacz także: Zobacz także: Lekarze zwiastowali armageddon. Prezes ZUS prostuje

"Męczy Cię czekanie na termin u lekarza? Potrzebujesz szybko recepty, a twój lekarz rodzinny odmawia Ci jej przyznania? Niepotrzebna nam diagnoza, wystawimy Tobie wszystko bez formalności, szybko i tanio!". To jedno z internetowych ogłoszeń. Strona firmy przypomina witrynę prawdziwej kliniki. Prosi tylko o kontakt, ma nawet czat w konsultantem. Choć ten od pewnego czasu nie działa, więc trzeba zostawić numer kontaktowy. I czekać.

"Witam, oferuję zwolnienia lekarskie do 30 dni z możliwością przedłużenia. Zwolnienia akceptowane przez ZUS. Sprawnie i szybko" - to treść innego ogłoszenia. W tym wypadku odpowiedź jest natychmiastowa. "Jaki termin pana interesuje?" - takiej treści wiadomość prywatna przychodzi do mnie. Na wycenę mojego zwolnienia muszę poczekać kilka godzin, wszystko zależy od choroby i tego, na kiedy dokument ma być wystawiony.

Ceny "załatwianych zwolnień" wahają się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych. Wiele zależy od terminu, bo choroby - wedle obietnic - są doskonale dobierane do potrzeb.

W sieci bez trudu można znaleźć ogłoszenia dotyczące sfałszowanych dokumentów. Możliwości w zasadzie są dwie: albo jakiś nieuczciwy lekarz znalazł sposób na dorabianie, albo oszuści polują na naiwnych. Dostaną pieniądze, ale niczego nie wyślą. Tym bardziej, że od 1 grudnia 2018 roku lekarze muszą wystawiać elektroniczne zwolnienia. Choć i to nie chroni w 100 proc. przed nieuczciwymi medykami.

Więzienie dla lekarza i pacjenta

Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest przekonany, że strach przed ewentualną kontrolą powstrzymał część kombinujących na "lewych zwolnieniach". Choć trzeba przyznać, że ZUS dokładnymi danymi jeszcze nie dysponuje, bo wyłudzenia krótkich urlopów to dla niego szara strefa. Jest o niej przekonany, ale nie jest w stanie jej zmierzyć. Jak widać po ogłoszeniach - szara strefa ma się jednak dobrze.

Tymczasem pracownik, który posłuży się zwolnieniem lekarskim, w którym lekarz poświadczył nieprawdę, i przedstawi takie zwolnienie pracodawcy, musi liczyć się z możliwością grzywny, kary ograniczenia bądź nawet pozbawienia wolności do lat 2. Zabawa z nielegalnymi dokumentami może być groźna.

Co istotne, przestępstwo popełnia również lekarz, który jako osoba uprawniona do wystawienia zwolnienia lekarskiego poświadcza w nim nieprawdę. W tym wypadku w grę wchodzi pozbawienie wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Łapówka za podrobione zwolnienie karana jest jeszcze mocniej.

- Zwolnienie lekarskie ma służyć powrotowi do zdrowia i w efekcie powrotowi do pracy. Wiąże się ono bezpośrednio z wypłatą świadczeń chorobowych. Korzystając ze zwolnień, które zostały wystawione bezpodstawnie, również w sposób nieuprawniony korzystamy z wypłat z systemu ubezpieczeń społecznych. Nie jest to więc tylko kwestia samego nieuprawnionego zaświadczenia, ale i jego skutków finansowych - mówi money.pl Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

- Poza wszystkim, pamiętajmy o rzeczy prozaicznej: w sieci nie jesteśmy anonimowi i w sieci nic nie ginie - dodaje Andrusiewicz.

Zwolnienie lekarskie to prosta piłka - oznacza, że pracownik jest niezdolny do pracy przez tyle dni, na ile zostało ono wystawione. Nie mniej, nie więcej, dokładnie tyle. Oczywiście nikt nie pozostaje bez środków do życia, bo za czas pozostawania na zwolnieniu dostaje się zasiłek chorobowy.

Ale zwolnienie pracownik ma wykorzystać na dojście do zdrowia. Czyli to czas na odpoczynek, dokończenie leczenia czy rehabilitację. Czas zwolnienia to nie dodatkowy urlop, więc nie można wykorzystać go na pracę w innej firmie, remont mieszkania czy wyjazd na wycieczkę.

Kontrola za kontrolą

Zakład Ubezpieczeń Społecznych coraz skuteczniej wychwytuje nieprawidłowości. I tak na przykład w pierwszym półroczu tego roku ZUS zakwestionował świadczenia na kwotę blisko dwukrotnie wyższą, niż udawało się to w 2017 roku.

Jak podkreśla Andrusiewicz, ZUS ma obowiązek kontrolować zarówno prawidłowość orzekania niezdolności do pracy, jak i prawidłowość wykorzystania zwolnień lekarskich. Ci, którzy decydują się na zwolnienia sfałszowane przez lekarzy, ryzykują wpadką podczas obu kontroli.

Dlaczego? Bo w pierwszym przypadku lekarze orzecznicy ZUS weryfikują, czy osoba na zwolnieniu lekarskim jest w ogóle chora i niezbędne jest zwolnienie, czy też trzeba je skrócić lub po prostu anulować.

Z kolei kontrola prawidłowości wykorzystania zwolnienia polega na sprawdzeniu, czy osoba korzystająca ze zwolnienia na przykład w tym samym czasie nie świadczy pracy lub nie wykonuje innych czynności, które są niezgodne z zaleceniami lekarza i mogą utrudnić powrót do zdrowia.

Kontrola wypadnie negatywnie? Zakład wstrzymuje wypłatę świadczenia, a jeżeli zostało już wypłacone, nakazuje jego zwrot.

W pierwszym półroczu tego roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeprowadził 324 tys. kontroli osób na zwolnieniach lekarskich. W ich następstwie wstrzymana została wypłata 21,1 tys. zasiłków chorobowych na kwotę blisko 19,2 mln zł.

gospodarka
gospodarka polska
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(78)
ggh545
3 lata temu
Najlepiej wiedzą o tym policjanci którzy w listopadzie 2018 r. poszli w ilości 70 tyś na lewe L4
Ja
3 lata temu
A cmoknijcie mnie w oko
Przedsiębiorc...
3 lata temu
sprzedam ZUS. Ktoś chętny?
GOSTEK766
3 lata temu
A ja prowadząc własną działalność gospodarczą nie byłem na zwolnieniu lekarskim ani jednego dnia nie wiedziałem też co to jest urlop a składki musiałem płacić regularnie pod groźbą komorniczą nawet za opóźnienie były kary
AngryRabbit
3 lata temu
To ciekawe bo w mojej firmie młodzi biorą L4 na 2, 3 miesiące i jadą do pracy zagranicę. Nikt tego nie sprawdza i nie wzywa na komisje.
...
Następna strona