Arabscy turyści w Zakopanem to fenomen. Air Arabia chce latać do kolejnych miast w Polsce

Kiedy u nas pogoda jest okropna, turyści przylatują do Polski. Kiedy to w Polsce pogoda staje się trudniejsza, większy jest ruch w drugą stronę – stwierdził Adel Al Ali, prezes Air Arabia, pytany przez money.pl o fenomen arabskich turystów w Zakopanem. Tania linia z Emiratów otwiera kolejne połączenia do polskich miast.

Adel Al Ali, CEO Air ArabiaAdel Al Ali, CEO Air Arabia, chce rozwijać siatkę połączeń do i z Polski
Źródło zdjęć: © AI, Adobe Stock, money.pl | MSM, Marcin Walków • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Marcin Walków

Air Arabia to niskokosztowe linie lotnicze obecne na polskim rynku od 2024 r. Początkowo obsługiwały trasę z Szardży w Zjednoczonych Emiratach Arabskich do Krakowa, później również z Warszawy. W sezonie zimowym rozszerzą siatkę połączeń również o Gdańsk i Katowice.

Arabscy turyści w Zakopanem to fenomen

– Na każdym zdrowym rynku potrzebny jest ruch w obie strony. Widzimy, że latem jest głównie ruch z Bliskiego Wschodu do Polski, a przez drugą połowę roku – z Polski na Bliski Wschód. Obserwujemy więc całkiem interesującą równowagę. Kiedy u nas pogoda jest okropna, turyści przylatują do Polski. Kiedy to w Polsce pogoda staje się trudniejsza, większy jest ruch w drugą stronę. Cały rok w obie strony odbywają się jednak podróże biznesowe – stwierdził Adel Ali Ali, prezes tanich linii Arabia, w odpowiedzi na pytanie money.pl.

Tłumy arabskich turystów w Zakopanem stały się już fenomenem. Przedsiębiorcy z Podhala dostosowali swoją ofertę do ich oczekiwań, wprowadzając m.in. kuchnię halal do restauracji, menu w języku arabskim. Turyści z Zatoki Perskiej z kolei postrzegani są jako uprzejmi oraz nieszczędzący pieniędzy na atrakcje i pamiątki.

Widzimy ogromny potencjał Polski. Wcześniej nie była obecna na mapie turystycznej z Bliskiego Wschodu, ale dziś widzimy duże zainteresowanie. Ludziom podoba się tu coraz bardziej. Ten, kto przylatuje do Polski, odkrywa, że to bezpieczny i spokojny kraj. Latem pogoda jest bardzo przyjemna i umiarkowana, a zima, której u nas nie ma, to z kolei ciekawa odmiana. To miejsce oferuje wszystko to, co reszta Europy, ale bez tłoku. Do tego dobre jedzenie i czystość na ulicach. I widocznie bardzo to naszym rodakom odpowiada – dodał Adel Al Ali na kameralnym spotkaniu z dziennikarzami.

Czy dużą popularność połączeń z Zatoki Perskiej do Krakowa za sprawą wyjazdów do Zakopanego uda się powtórzyć również w Gdańsku?

– Wszędzie tam, gdzie jest potencjał wzrostu, będziemy próbować. Nie zawsze się udaje, ale naszym zadaniem jest zbadać i potem spróbować. W 90 proc. przypadków to działa. Są fantastyczne miasta, od zawsze znane jako najlepsze na świecie pod względem turystyki. Ale wszyscy już tam byli. Ludzie chcą próbować czegoś nowego i doświadczać różnych rzeczy. My mamy sprawić, by było to możliwe – stwierdził prezes Air Arabia, pytany przez money.pl.

Zwrócił uwagę, że o potencjale każdego nowego kierunku w siatce połączeń decydują dwie rzeczy. – Po pierwsze, częstotliwość. Im więcej połączeń, tym więcej podróży. Po drugie, łatwy dostęp do danego miejsca. To działa u nas wyjątkowo dobrze i pomogło nam przejść z poziomu 200 tys. pasażerów rocznie 20 lat temu do 20 mln rocznie teraz – dodał.

Chcą mieć 200 samolotów do 2030 roku. Oto co hamuje ich rozwój w Polsce

Linie lotnicze Air Arabia rozpoczęły działalność w 2003 r. dekretem szejka Sultana III ibn Muhammada al-Kasimiego. Od 2007 r. notowane są na giełdzie w Dubaju. Ich flota liczy 100 samolotów z rodziny Airbus A320 i A321. Do 2030 r. przewoźnik spodziewa się podwoić liczbę samolotów i chce rosnąć dalej. – Jesteśmy samowystarczalni finansowo i zyskowni – podkreślił Adel Al Ali.

Air Arabia operuje dziś w kilku hubach – oprócz Szardży również w Abu Zabi, Ras al-Chajma, Casablance w Maroku, Aleksandrii i Dammamie w Arabii Saudyjskiej. Linia nie wyklucza, że w przyszłości połączy Polskę również z niektórymi z nich. Na przeszkodzie stoją dziś przede wszystkim ograniczenia slotowe na Lotnisku Chopina w Warszawie. Przewoźnik ten latał również do i z Modlina, ale – przynajmniej na razie – stawia na połączenia z Okęcia.

Z kolei na lotnisku w Szardży pasażerowie przylatujący z Polski mogą korzystać z przesiadek na jednym bilecie na Sri Lankę, Malediwy, do Tajlandii i Indii. Ten ostatni rynek jest szczególnie istotny dla arabskiego przewoźnika. – Indie dzisiaj to nie ten sam kraj co 25 lat temu. Hindusi coraz częściej podróżują po świecie i dysponują znaczną siłą nabywczą. Wszędzie, gdzie się pojawiają, przyczyniają się do wzrostu tamtejszych rynków. To bardzo obiecujące – dodał.

Dlatego podkreślił, że do Krakowa czy Warszawy samoloty Air Arabia nie przywożą tylko arabskich turystów, ale reprezentantów około 90 różnych narodowości.

"Ożywienie rynku". Konflikt na Bliskim Wschodzie nie zatrzyma turystyki

Adel Al Ali przekonuje, że konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie nie zatrzymał ruchu lotniczego ani turystyki w regionie. – Uważam, że w samych Zjednoczonych Emiratach Arabskich najgorsze mamy już za sobą. Jeśli odwiedzasz ten kraj, widzisz, że życie toczy się całkiem normalnie. Drogi są pełne samochodów, hotele tętnią życiem, a restauracje są oblegane – wbrew temu, co czasami można przeczytać w mediach społecznościowych. Powróciły konferencje. Obserwujemy ożywienie rynku. Mamy nadzieję, że trudny okres wkrótce dobiegnie końca i sprawy znajdą swój finał – powiedział Adel Al Ali.

Zaznaczył, że władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich "zadbały o bezpieczeństwo" operacji przewoźnika, co pozwoliło na "działalność niemal w normalnym trybie". Najważniejszym ograniczeniem była zamknięta przestrzeń powietrzna nad krajami w regionie. – Jednak sytuacja ta uległa zmianie i przestrzeń powietrzna została otwarta. W ubiegłym tygodniu taką decyzję również podjął Kuwejt, dzięki czemu możemy korzystać z krótszych tras. Biznesowo liczę, że takie ograniczenia całkowicie znikną, co otworzy ogromne możliwości rozwoju – powiedział.

Co z cenami biletów lotniczych?

Potwierdził, że napięcia geopolityczne przełożyły się na wzrost kosztów, w tym ceny surowców. – Wysokie ceny ropy naftowej oznaczają również wysokie ceny paliwa lotniczego, co stanowi wyzwanie dla każdego podmiotu w branży lotniczej czy transportowej. Bardzo chcielibyśmy, aby te ceny spadły, choć z pewnością zajmie to trochę czasu – dodał prezes Air Arabia.

A jak wysokie ceny paliwa lotniczego wpłyną na ceny biletów? Jego zdaniem przełożenie na wzrost kosztów przewoźnika jest oczywiste, ale rozwiązaniem nie jest proste przerzucenie ich na pasażerów w postaci wyższych cen biletów.

– Ceny ropy naftowej nieuchronnie wywierają presję albo na wysokość cen biletów, albo na rentowność przedsiębiorstwa. Trzeba tu znaleźć równowagę, a wynik zależy od relacji podaży i popytu. Moim zdaniem, niezależnie od tego, jakie ceny ustalą dziś linie lotnicze, nie zrekompensują one tak wysokich kosztów ropy. Gdyby bowiem wszyscy przewoźnicy spróbowali przerzucić te koszty na pasażerów, nikt nie byłby w stanie podróżować. I to nie byłoby właściwe podejście. Zależy nam na tym, aby ludzie podróżowali, ponieważ obecne wyzwania w końcu przeminą – powiedział dziennikarzom Adel Al Ali.

Bezpieczeństwo lotów na Bliskim Wschodzie

Zapytaliśmy prezesa Air Arabia o ewentualne zmiany procedur i przepisów lotniczych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich po incydencie sprzed kilku tygodni. Drugi pilot samolotu Flydubai, lecącego z Dubaju do Tel Awiwu, miał próbować rozbić tę maszynę. Tragedii udało się zapobiec dzięki interwencji kapitana, okrzykniętego już bohaterem, oraz pasażerów.

– Bardzo trudno jest komentować to, co się wydarzyło. Jeśli jednak spojrzymy na lotnictwo na Bliskim Wschodzie, to był to odosobniony incydent. Jestem przekonany, że wnioski z przeprowadzonego dochodzenia zostały wyciągnięte. Lotniska i operacje na całym Bliskim Wschodzie i w regionie Zatoki Perskiej wykorzystują najlepsze dostępne technologie oraz najskuteczniejsze systemy bezpieczeństwa – dodał Adel Al Ali w odpowiedzi na pytanie money.pl.

– Wystarczy spojrzeć na liczbę osób, które każdego dnia i każdego roku latają przez region Zatoki Perskiej, co dowodzi, że pasażerowie mają do nas zaufanie. Co więcej, ten incydent nie spowodował żadnego spadku na rynku, obserwujemy stałe wzrosty. Nie zauważyliśmy też oznak zaniepokojenia ze strony naszych pasażerów. Nie otrzymaliśmy nawet żadnych sygnałów czy komentarzy w tej sprawie. Pasażerowie podróżują tak, jak zawsze – podkreślił prezes Air Arabia.

Wybrane dla Ciebie