Brković oświadczył w środę, że plan kierowców jest reakcją na ogłoszenie przez Komisję Europejską decyzji o braku zmian w przepisach dotyczących wjazdu do strefy Schengen.
Odbyliśmy spotkanie online, podczas którego jednogłośnie potwierdziliśmy stanowisko wcześniej przedstawione mediom. Komisja Europejska pozostaje głucha na nasze problemy. Mimo złożenia noty protestacyjnej - w której ponownie apelowaliśmy o uniknięcie szkód, zarówno dla nas, jak i dla innych - nasze uzasadnione żądania zostały zignorowane - powiedział Brković.
WIDEONa emeryturę zmienili dom. Na tym zaoszczędzili tysiące
Dodał, że żaden kraj nie będzie działał w pojedynkę, a przewoźnicy z Bośni i Hercegowiny, Serbii, Macedonii Północnej oraz Czarnogóry "zjednoczą siły w tych działaniach". Przyznał, że blokada granic UE prawdopodobnie doprowadzi do ogólnego paraliżu, jednak uważa to za środek konieczny.
W poniedziałek przewoźnicy zgromadzili się przed siedzibami delegatur UE w Sarajewie, Belgradzie, Podgoricy i Skopje, domagając się pilnego rozwiązania kwestii ograniczeń w pobycie zawodowych kierowców z Bałkanów w krajach strefy Schengen.
Zrzeszenia przewoźników z czterech krajów regionu dążą do zmiany przepisów Unii Europejskiej, zgodnie z którymi kierowcy zawodowi mogą przebywać w strefie Schengen maksymalnie przez 90 dni w ciągu sześciu miesięcy. Podobną blokadę kierowcy z czterech krajów bałkańskich przeprowadzili pod koniec stycznia bieżącego roku.