Jak w Polsce wprowadzono PIT

Ustawa o podatku PIT kojarzona jest - jak większość reform
- z początkiem lat 90. i Leszkiem Balcerowiczem. Jednak konieczność reformy systemu podatkowego zauważyły już władze PRL. Ministerstwo Finansów nad pierwszymi projektami w tej sprawie pracowało już
w 1988 roku.

"Zmiany miały na celu ujednolicenie zasad podatkowych. Zaczęto zdawać sobie sprawę, że nie ma uzasadnienia, aby obowiązywały różne zasady rozliczania osób pracujących w sektorze uspołecznionym i nieuspołecznionym, prowadzące działalność gospodarcza i pracujących na etacie" - mówi Hubert Mikołajczyk z departamentu podatków bezpośrednich Ministerstwa Finansów.

 

Projekty zmian miały związek z reformami gospodarczymi, które próbowano wdrażać pod koniec lat 80. Prawdziwie dobry klimat dla rewolucji podatkowej nadszedł po przełomie z 1989 roku. Zmienił się ustrój gospodarczy i można było swobodnie zakładać firmy. Choć wciąż głównymi pracodawcami były państwowe przedsiębiorstwa, to zaczęło przybywać tych prywatnych. Nadszedł czas na uporządkowanie podatków.

"Wraz z wdrażaniem reform gospodarczych prace nad wprowadzaniem podatku PIT nabrały tempa. Wzorowaliśmy się na rozwiązaniach obowiązujących w innych państwach, gdzie podatek był jednolity. Jednocześnie kraj był w trudnej sytuacji i zmiany musiały być neutralne dla budżetu" - wspomina Mikołajczyk.

Ustawa o podatku PIT powstała w 1991 roku pod rządami Jana Krzysztofa Bieleckiego, a wicepremierem i ministrem finansów był Leszek Balcerowicz. Wdrażanie ustawy i pierwsze składanie deklaracji podatkowych przypadło na okres rządów Hanny Suchockiej, a urząd ministra finansów piastował Jerzy Osiatyński.

PIT-ów pierwsze składanie

Od uchwalenia ustawy do wejścia jej w życie minęło pół roku, a do pierwszego składania PIT-ów półtora roku. Było więc sporo czasu, aby przygotować administrację skarbową oraz podatników. W mediach była kampania informacyjna, w urzędach, a nawet w zakładach pracy można było uzyskać niezbędne informacje.

Wielkich wpadek w 1993 roku nie było. To, co się działo, można nazwać jedynie zamieszaniem. Podatnicy dość późno składali deklaracje, bo późno otrzymywali PIT-y 11 z zakładów pracy. Gdy już je dostali, musieli się uporać z wypełnieniem deklaracji, która miała 10 stron. Wielu pól nie trzeba było w nim wypełniać, ale taki PIT samym wyglądem odstraszał, a instrukcję jego wypełnienia - poza autorem - niewielu rozumiało. Ale pomagali urzędnicy skarbowi. Z reguły nie było kar dla spóźnialskich, czy za popełniane drobne błędy. W pierwszym roku składania zeznań podatników traktowano ulgowo.

"Nikogo nie ukarałem za zbyt późne złożenie deklaracji podatkowej. Pomagaliśmy też w wypełnianiu PIT-ów, niekiedy urzędnicy wypełniali je za podatników. Szczególnie, gdy przychodziła starsza osoba, nie mogliśmy przecież jej ukarać, że pojawiła się po terminie i ze źle wypełnionym formularzem" - opowiada Dariusz Pietrzykowski, naczelnik Urzędu Skarbowego Wrocław Psie Pole. "Zachęcaliśmy ludzi do osobistego składania PIT-ów, gdyż urzędnik od razu sprawdzał, czy jest on poprawnie wypełniony, a jeśli nie, to poprawiał błędy. Było to mniej kłopotliwe, niż wzywanie podatnika, który przysłał PIT-a pocztą."
Ludzie pytali, czy są złodziejami, bo każe się im płacić podatki.Niełatwe było też życie pracowników Ministerstwa Finansów, choć to nie oni zajmowali się bezpośrednią obsługą podatników.
"Po wprowadzeniu PIT-ów wpływało rocznie po dwa, trzy tysiące listów. Ludzie często pytali w nich, "czy ja jestem złodziejem, że każe mi się płacić podatki". Głównie w tym tonie ludzie pisali. Ewidentnie podatek traktowali jako karę na nich nałożoną" - opowiada Mikołajczyk. "

Odpisywaliśmy, że to nie kara, tylko obywatelski obowiązek, że wcześniej także płacili podatki, tylko inaczej było to zorganizowane." Przygodę z PIT-ami zaczynaliśmy od stawek 20, 30 i 40 procent. Przez 15 lat doczekaliśmy się paru zmian. Najpierw podwyżki podatków za 1994 rok do 21, 33 i 45 proc., a następnie obniżek, które doprowadziły do obecnych 19, 30 i 40 proc. płaconych od 1998 roku.

Został tylko popiwek

Różne formy opodatkowania w 1991 roku zastąpił PIT. Choć stworzona 15 lat temu ustawa przeszła niezliczone nowelizacje, to istota tego podatku pozostała niezmienna.

Po wejściu w życie ustawy wprowadzającej podatek PIT pozostał jeden z reliktów poprzedniego systemu podatkowego - słynny wtedy popiwek (wprowadzony jeszcze w latach 80.). Podatek ten musiały płacić państwowe zakłady pracy, które przekroczyły administracyjnie ustalony poziom wzrostu wynagrodzeń. Był to jeden z elementów walki z inflacją. Prywatne firmy mogły dowolnie kształtować wynagrodzenia, gdyż u nich z reguły wzrost płac wynikał ze wzrostu wydajności, natomiast w państwowych firmach z roszczeń płacowych związków zawodowych.

Pożegnanie z popiwkiem nastąpiło w 1996 roku.

Jak mówi Hubert Mikołajczyk, wprowadzenie obowiązującego dziś systemu podatkowego przyniosło jeden - może niewymierny - ale bardzo ważny efekt. Polacy poczuli się współgospodarzami kraju. Hubert Mikołajczyk: Odkąd ludzie poczuli, że płacą podatki, mają pewne oczekiwania, chcą kontrolować wydatki. I to jest pozytywne. Wcześniej wydawało się im, że nie płacą podatków, wszystko jest wspólne albo niczyje. Skoro dziś ktoś narzeka, "co oni wyprawiają za moje podatki", to znaczy, że reformę warto było robić. Teraz przynajmniej część podatników ma inne oczekiwania od państwa, bo odczuwa na własnej skórze, że jak państwo daje, to najpierw musi zabrać. Wcześniej państwo niby nie zabierało, a dawało albo było oczekiwanie, że dawać powinno.
Money.pl

Re: Jak PIT w Polsce wprowadzano

m.l / 46.112.80.* / 2011-10-17 22:05
pit w ogole nie powinien zaistniec po transformacji ale coz socjalistyczne debile solidaruchy i dlatego ten kraj ma taki garbaty prywatny sektor a ile bezrobotnych haha 10 zl z kazdych 100 w podatkach federalnych idzie na odsetki odlugu tez skoleji zaciagnietego na socjalizm powodzenia na tej juz dziurawej tratwie

Re: Jak PIT w Polsce wprowadzano

jakubt007 / 2010-11-14 00:23 / portfel
"Skoro dziś ktoś narzeka, "co oni wyprawiają za moje podatki", to znaczy, że reformę warto było robić" HAHAHAHAHA

Re: Jak PIT w Polsce wprowadzano

PODATNIK / 83.21.67.* / 2006-05-03 06:51
Płacę ponad siedem tysięcy rocznie i bardzo dobrze wiem gdzie rządząca banda te pieniądze wydaje a równocześnie wcale mnie to nie cieszy, bo wiem, że ta banda je marnotrawi na rzadowe wycieczki, na kupowanie nowych samochodów, lokuje je w prywatnych domach mając prawie wszystko darmo. Pensje sięgające 25 tysiecy złotych, na posła, jest też bandyctwem. Taka pani Beger powinna najwyżej być "salową" w klinice wdeterynaryjnej i zarabiać około 500 pln. Do tego kwalifikuje ją zdobyte wykształcenia w wyniku układów poselskich, ponieważ bez tych układów była w stanie ukończyć "edukację" na podstawówce. Proszę powiedzieć co mi z tego, że wiem jak są marnotrawione nasze pieniądze, jeśli nie mam wpływu na sposób ich wydawania
 
sihill1 / 62.233.169.* / 2006-05-26 12:46
Tak, ludzie chcą kontrolować wydatki i to jest pozytywne - a i owszem - tylko jak na razie to chyba nikomu taka kontrola się jeszcze nie udała. Fiskus to studnia bez dna!
 
wodnik1 / 81.15.187.* / 2007-09-15 12:48
Płacenie podatków na nasze wspólne cele - tak!. Płacenie podatków na hulanki naszych polityków -bajerantów- nie.
Obecnie ustawy mamy tworzone w sejmie przez niby wybranych, w większosci łajdaków. Podatki płacimy , zgodnie z tymi ustawami, niby sprawiedliwie, ale czy mamy jakąkolwiek ustawę aby to wydawanie podatków móc skontrolować? Kto ją uchwali? Posłowie - Politycy? Szubrawcy? Sami przeciw sobie i nie ważne czy są w klice rządzącej w danej chwili czy w tzw opozycji. I to jest smutne. Dla płacących podatki wg PIT ów czy innych regół. Jest to smutne po dwakroć, że o tym smutku o naszej bezradności w tej i wielu sprawach wiedzą NASI wybrańcy i najwięksi oszuści. To oni tak ustawili przepisy by nas osidlić i ubezwłasnowolnić.To zniewolona wolność. Ich demokracja dla mas a dla nich wygodne koryto.
Kto to jest dobry polityk? To oszust który nas okrada i w tym czasie tłumaczy, że do nas dokłada. A my w to wierzymy.
 
Waci / 81.219.225.* / 2008-04-25 18:30
POdatki to poprostu kradzież!
Narzędzie oblicza:
składki na ZUS, na NFZ, wynagrodzenie brutto, zaliczkę na podatek dochodowy, koszt ponoszony przez pracodawcę