Rozwój technologii wymusza na firmach inwestycje. Przedsiębiorcy szukają sposobów na optymalizację pracy i obniżenie kosztów. Ten mechanizm podatkowy, znany jako ulga na robotyzację, zachęca do automatyzacji. Pozwala on zaliczyć wydatek do kosztów uzyskania przychodów, a dodatkowo odliczyć 50 proc. tej kwoty od podstawy opodatkowania.
W efekcie łączna korzyść podatkowa sięga 150 proc. wartości inwestycji. Portal Bankier.pl zwraca jednak uwagę na ramy czasowe. Przepisy pozwalają na takie rozliczenia tylko w odniesieniu do kosztów, które firma ponosi w latach 2022-2026. Bez interwencji ustawodawcy preferencja zniknie z końcem 2026 r. Resort finansów w odpowiedzi dla serwisu Business Insider potwierdził, że dopiero analizuje możliwość dalszego stosowania ulgi.
Polska przegrywa stawkami. "We Francji i Niemczech płaci się lepiej"
Katalog kosztów: Co obejmuje ulga?
Przedsiębiorcy mogą wliczyć w koszty przede wszystkim zakup fabrycznie nowych robotów przemysłowych. Preferencja obejmuje też maszyny i systemy, które są niezbędne do ich pracy. W tej kategorii mieszczą się czujniki, sterowniki, elementy bezpieczeństwa oraz oprogramowanie. Katalog kosztów jest bardzo szeroki. Przedsiębiorca wliczy w niego również szkolenia dla załogi. Nowe maszyny wymagają przecież specjalistycznej wiedzy.
Ustawodawca przewidział też możliwość odliczenia wartości niematerialnych i prawnych, jeśli są one potrzebne do uruchomienia sprzętu. Co więcej, firma ma prawo odliczyć opłaty leasingowe, jeśli umowa zakłada przejście urządzeń na własność po okresie leasingu. Dodatkowe odliczenie nie może jednak przekroczyć dochodu z działalności gospodarczej w danym roku.
Ministerstwo Finansów udostępniło dane za 2024 r. Wynika z nich, że z ulgi skorzystało łącznie 437 podatników. Większość tej grupy to spółki, które płacą podatek CIT i odliczyły ponad 208 milionów złotych. Osoby fizyczne, które prowadzą działalność gospodarczą, wykazują znacznie mniejsze kwoty. W ich przypadku suma odliczeń wyniosła około 13,5 miliona złotych. Choć liczby te robią wrażenie, potencjał tego mechanizmu jest znacznie większy. Wiele firm obawia się trudnych procedur i ewentualnych kontroli, które może przeprowadzić urząd skarbowy.
Sąd staje po stronie firm
Oprócz terminu ważności przepisów, ważnym wątkiem jest sposób rozliczania wydatków. Organy podatkowe stały dotychczas na stanowisku, że firma musi rozkładać dodatkowe odliczenie na kolejne lata, równolegle do odpisów amortyzacyjnych. Spór w tej sprawie trafił na wokandę. Urzędnicy twardo bronili swojego stanowiska. Inne spojrzenie przedstawił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. Sędziowie odrzucili argumentację fiskusa. Uznali oni, że podatnik ma prawo wyboru i może rozliczyć ulgę jednorazowo na podstawie wydatku, który poniósł. Taka interpretacja sprawia, że opłacane podatki są zauważalnie niższe, co pozwala firmom znacznie szybciej odczuć korzyści finansowe z przeprowadzonych inwestycji.
Wyrok poznańskiego sądu nie jest jeszcze prawomocny. Oznacza to, że nie daje on pełnej ochrony wszystkim podatnikom. Spór najprawdopodobniej trafi do Naczelnego Sądu Administracyjnego. To właśnie ta instytucja ostatecznie rozstrzygnie konflikt między przedsiębiorcami a fiskusem. Do czasu ukształtowania się jednolitej linii orzeczniczej, szybsze rozliczenie ulgi wiąże się z ryzykiem sporu z urzędem skarbowym.