"Może dojść do bankructwa". Wojna w Iranie uderzyła w Azję
Indie mierzą się z poważnym kryzysem gazowym spowodowanym blokadą Cieśniny Ormuz. Trwający na Bliskim Wschodzie konflikt uderza też w inne azjatyckie państwa, które ograniczają czas pracy. W niektórych krajach, przy przedłużającej się blokadzie, może dojść do bankructwa - komentuje analityk PISM Patryk Kugiel.
"Reglamentacja gazu LPG w Indiach, wolne od pracy środy na Sri Lance czy skrócony tydzień pracy w Pakistanie i na Filipinach pokazują, że wojna w Iranie uderzyła w gospodarki w Azji, co grozi kryzysem porównywalnym z tym po pandemii COVID-19" - czytamy w komentarzu Patryka Kugiela z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Indie będące piątą gospodarką świata w nominalnym PKB, mierzą się z olbrzymim kryzysem wynikającym z blokady Cieśniny Ormuz. Indie to drugi największy importer LPG (większość importu przechodzi przez Ormuz), a przy ograniczeniu dostaw surowca cierpią lokalne bary i restauracje oraz hotele. Właściciele takich punktów muszą szukać alternatyw, korzystając z węgla czy drewna, co utrudnia i podraża przygotowanie potraw - podaje "Le Monde".
Zatankowaliśmy na rządowej stacji paliw. Tyle zapłaciliśmy
Gazeta dodaje, że w Mumbaju nawet jedna trzecia zarejestrowanych lokali gastronomicznych musiała ograniczyć działalność, co wywołało alarm wśród przedsiębiorców.
Pomimo zapewnień rządu o dostępności gazu, sytuacja na indywidualnych rynkach jest chaotyczna. W Nowym Delhi mieszkańcy muszą długo czekać na dostawy, a na czarnym rynku ceny są znacząco wyższe. Rząd Narendry Modiego uspokaja mieszkańców, ale opozycja grzmi, że władza nie zdywersyfikowała źródeł dostaw surowców.
Wojna uderza w migrantów
"The Diplomat" dodaje, że "oprócz kryzysu paliwowego wojna w Zatoce Perskiej prawdopodobnie spowoduje gwałtowny spadek wpływów z przekazów pieniężnych do Indii". Na Bliskim Wschodzie pracuje nawet 9 mln obywateli Indii, którzy każdego roku przekazują do swojego kraju w sumie 50 mld dol. "Jeśli wojna się przedłuży, indyjscy emigranci przebywający w tym regionie będą wracać do domu. Grozi nam paraliżujący kryzys gospodarczy" - czytamy.
O problemach pracowników pisze też Patryk Kugiel. Na Bliskim Wschodzie pracuje ponadto 5 mln Banglijczyków oraz 4 mln Pakistańczyków. Analityk podkreśla, że mniejsze przekazy pieniężne uderzą w budżety państw m.in. w Nepal, gdzie przekazy pieniężne za 26 proc. PKB czy w Filipiny (8,7 proc. PKB).
Kugiel podkreśla, że trwająca wojna uderzy też w turystykę, co bezpośrednio wpłynie na Azję, gdzie prawdopodobnie pojawi się mniej podróżnych. Turyści z całego świata często przesiadają się na lotniskach Bliskiego Wschodu, żeby wyruszyć dalej. Obecnie ruch lotniczy nad Zatoką Perską jest zaburzony.
"W efekcie tych procesów – większych wydatków na surowce i mniejszych wpływów z eksportu, turystyki czy przekazów od migrantów – może dojść w niektórych krajach do kryzysu bilansu płatniczego i bankructwa, podobnie jak w Sri Lance w 2022 r." - podsumował analityk PISM.
Źródło: Le Monde, The Diplomat, PISM