Kryzys na horyzoncie. Wojna w Iranie wywołała gwałtowny skok cen nawozów
Z powodu wojny na Bliskim Wschodzie wystrzeliły nie tylko ceny ropy i gazu. Atak Izraela i USA na Iran doprowadził do skokowego wzrostu cen nawozów, w tym mocznika. To problem dla rolników, który może doprowadzić do globalnego kryzysu żywnościowego.
Ceny mocznika w centrum importowym w Nowym Orleanie wzrosły z 516 dol. za tonę metryczną (27 lutego) do 683 dol. (5 marca) – czyli o 32 proc. zaledwie w ciągu tygodnia. Jedna tona tego nawozu kosztuje obecnie amerykańskich rolników równowartość 126 buszli kukurydzy, w porównaniu z 75 buszlami w grudniu 2025 r. – wynika z danych Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie (CSIS). Mocznik to produkt uboczny trawienia białek, ale także substancja wytwarzana w laboratoriach – ma formę białych, bezwonnych granulek.
Bliski Wschód został potentatem w produkcji nawozów, bo ma łatwy dostęp do taniego gazu niezbędnego przy ich produkcji. Energia odpowiada nawet za 70 proc. kosztów ich wytwarzania. I dlatego 30 proc. handlu nawozami przebiega przez obecnie zamkniętą Cieśninę Ormuz. Blokada – jak poinformował Reuters – doprowadziła do tymczasowego zamknięcia części zakładów produkujących nawozy w Zatoce Perskiej. Produkcję w jednej z największych na świecie fabryk mocznika wstrzymał Katar.
Kryzys sięga znacznie dalej. W Bangladeszu zamknięto cztery z pięciu fabryk nawozów, o opóźnieniach w dostawach mówią Australijczycy.
Zbudowała potężną firmę. Dr Irena Eris w Biznes Klasie
Problem mają m.in. Indie importujące na potęgę nawozy z Bliskiego Wschodu.
Jak wskazuje Światowe Forum Ekonomiczne (WEF), "Indie sprowadzają ponad 40 proc. swojego mocznika z tego regionu i obecnie bacznie obserwują stan swoich zapasów. Australia jest uzależniona od Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru i Arabii Saudyjskiej w zakresie ponad połowy swojego zapotrzebowania na mocznik. Te trzy kraje należą również do czołowych dostawców do Stanów Zjednoczonych".
"Brazylia jest w prawie 100 proc. uzależniona od importu mocznika, z czego prawie połowa przechodzi przez Cieśninę Ormuz. W USA rolnicy zgłaszają puste półki w sklepach, a w kraju brakuje około 25 proc. zapasów nawozów w porównaniu z tym okresem w poprzednich latach" – informuje Reuters.
Dostęp do nawozów, a co za tym idzie, żywności, dla milionów ludzi jest oczywiście kwestią egzystencjalną. Tymczasem serwis foodingredientsfirst.com podaje, że ograniczenia w produkcji nawozów już zagrażają indyjskiej branży ryżu.
Ekspert ostrzega przed dramatycznymi skutkami
WEF cytuje Lorenzo Rosę, badacza z Carnegie Institution for Science, który zaznacza, że jeszcze cztery lata temu eksport z Kataru syntetycznych nawozów azotowych, w tym mocznika, zapewniał wyżywienie prawie 43 mln ludzi w USA, Brazylii i Indiach. Jego zdaniem sytuacja na rynku jest trudniejsza niż po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Rose uważa, że "przedłużające się niedobory i wyższe ceny żywności mogą mieć dramatyczne skutki".
Dane WEF pokazują, że pochodzące z Bliskiego Wschodu nawozy wpływają na wyżywienie milionów ludzi z całego świata.
Ceny energii uderzają w rolnictwo
– Są symptomy trudnej sytuacji wynikającej z rosnących cen gazu i ropy. Jeśli konflikt będzie się przedłużać, to efekty wojny odczujemy kilkukrotnie mocniej niż teraz. To oczywiście przełoży się z czasem na ceny żywności na świecie, w tym w Europie. Najbardziej wzrost cen może uderzyć w kraje Azji Południowo-Wschodniej, które kupują najwięcej surowców rolnych z Zatoki Perskiej. Ogólnie zasada jest jedna – im biedniejszy kraj, tym bardziej zagrożone może być bezpieczeństwo żywnościowe – mówi nam dr Mariusz Hamulczuk z Katedry Ekonomii Międzynarodowej i Agrobiznesu SGGW.
Obecnie ceny benchmarkowych kontraktów na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) sięgają 51,90 euro za MWh, co oznacza wzrost o 2 proc. Zasoby gazu w europejskich magazynach są na poziomie 29 proc., znacznie poniżej średniej pięcioletniej, która wynosi 42 proc.
W Polsce czy Europie wydaje się, że większość rolników kupiła już nawozy do prac wiosennych, ale główny problem z ich dostępnością może pojawić się za rok. Wszystko zależy od długości trwania konfliktu
"Skok cen uderzy najpierw w pieczywo"
Według niego wyższe ceny żywności możemy odczuć po wakacjach.
– Najpierw podrożeją produkty roślinne (np. warzywa czy pszenica), w dalszej kolejności nabiał czy mięso, a na koniec produkty najbardziej przetworzone. Najsilniej na wzrost cen paliw i energii reagują produkty takie jak: pieczywo, nabiał, mięso czy oleje, ponieważ w cenach detalicznych jest największy udział tych kosztów. Dlatego skok cen uderzy najpierw w pieczywo. Wzrost cen paliw i energii o 10 proc. oznacza inflacyjny wzrost cen żywności o ok. 1 proc. – tłumaczy nasz rozmówca.
Najpierw cła, teraz wojna. Wyborcy w USA nie są zadowoleni
Chaos na rynku nawozów to problem dla prezydenta USA Donalda Trumpa. Rolnicy to ważny elektorat republikanów, kluczowy w jesiennych wyborach "połówkowych".
– Politycy z okręgów wiejskich czy związki farmerskie są rozczarowani brakiem programu pomocowego z zeszłego roku, gdy Trump wprowadzał cła. Dopiero miesiące później ogłoszono enigmatyczną zapowiedź współpracy departamentów wojny i rolnictwa przy wsparciu dla producentów żywności. To jest niewystarczające – tłumaczy amerykanista Rafał Michalski.
Ekspert wyjaśnia, że w 2020 r. program wsparcia przeznaczony dla rolnictwa przekształcono z powodu pandemii na rzecz pomocy dla przedsiębiorców oraz rolnictwa. Gdy Trump wrócił do władzy, wyrzucił program do kosza. Nie wiadomo, czy zrobił to celowo, czy nie wiedział dokładnie, kto otrzymuje wsparcie. W kampanii wyborczej obiecał, że zlikwiduje COVID-owe dofinansowanie.
Ceny nawozów oraz niepewność na rynku uderzają w rolników po raz drugi. Przez rok administracja znów stworzyła problem i nie ma natychmiastowego pomysłu na naprawę. Farmerzy mogą być rozczarowani drugą kadencją Trumpa. Teksas, Pensylwania, Karolina Północna – w tych stanach jest duży odsetek farmerów i republikanie potrzebują ich mobilizacji. A partia nic im przez ostatnie dwa lata nie dała
CSIS szacuje, że rejs statkiem z Zatoki Perskiej do wybrzeża Zatoki Meksykańskiej trwa miesiąc. Dlatego w USA dojdzie do opóźnień w dostawach w "szczytowym okresie sadzenia w marcu i kwietniu".
Kwestia nawozów martwi też polskich rolników. "Tym bardziej że z początkiem marca Azoty chwilowo wstrzymały przyjmowanie zamówień. Spółka poinformowała o ich przywróceniu. Sytuacja jednak wydaje się dość niestabilna" – informowały WP Finanse.
– Nie rozumiemy też tej sytuacji w Azotach, że sprzedaż została wstrzymana. Bardzo nas boli to, że jeszcze zamówienia z grudnia i stycznia nie zostały zrealizowane, a już mamy marzec. Rolnicy muszą iść w pole. Chodzi głównie o saletrę, mocznik, RSM – mówił serwisowi 11 marca Gustaw Jędrek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.
Piotr Bera, dziennikarz money.pl