Tragiczny wypadek na Węgrzech. Przewoźnik: obaj kierowcy żyją, nie wiemy co się stało
- Jak tylko w nocy dowiedzieliśmy się o wypadku, wyruszyliśmy na Węgry autokarem zastępczym. Jesteśmy na miejscu. Obaj kierowcy żyją, jeden z nich jest ranny. Są już przesłuchiwani przez policję. To są bardzo doświadczeni kierowcy. Nie znamy przyczyn wypadku. Straszna tragedia - mówi w rozmowie z money.pl Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej Michael z Jasła.
Katarzyna Kalus