Kłopotliwy prezent Naomi Campbell
Z powodu kosztownego prezentu od byłego prezydenta Liberii, oskarżanego o zbrodnie wojenne, czarnoskóra piękność Naomi Campbell może stanąć przed międzynarodowym trybunałem. Prokuratorzy chcą, by złożyła zeznania w Hadze w procesie Charlesa Taylora. Były prezydent Liberii w 1997 roku miał podarować Campbell w prezencie diamenty. Supermodelka w ostatnim wywiadzie telewizyjnym zaprzeczyła, że otrzymała taki prezent. Pytanie to jednak do tego stopnia wyprowadziło ją z równowagi, że przerwała rozmowę i wychodząc ze studia uderzyła kamerzystę. Taylor miał podarować diament supermodelce w 1997 roku, w czasie kolacji, wydanej przez prezydenta Republiki Południowej Afryki Nelsona Mandelę. Taylor, były prezydent Liberii w latach 1997-2003, oskarżony jest o zbrodnie ludobójstwa i zbrodnie wojenne podczas wojny domowej w sąsiednim Sierra Leone. W tym konflikcie chodziło miedzy innymi o "krwawe diamenty". Tak nazywa się diamenty, wydobywane w Afryce przez rebeliantów wspieranych przez Taylora i wykorzystywane przez nich do finansowania walk. Wojna domowa w Sierra Leone (1991-2002) pochłonęła prawie dwieście tysięcy ofiar śmiertelnych, tysiące ludzi zostało kalekami. Taylora oskarżono w 2003 roku, aresztowano go trzy lata później - od tego czasu w Hadze toczy się jego proces.