Radary w polskiej armii wyposażone w lampy ze szrotu? ABW i prokuratura kieruje sprawę do sądu

Na 13 mln zł została oszukana polska armia - twierdzi Wrocławska Prokuratura Okręgowa.

Zdjęcie ilustracyjne Stacja radiolokacyjna NUR-31 "Justyna" z 15 Pułku Przeciwlotniczego Gołdap
Źródło zdjęć: © Mroko94/CC BY-SA 4.0/Wikimedia
Przemysław Ciszak

Na 13 mln zł została oszukana polska armia – twierdzi Wrocławska Prokuratura Okręgowa. Przed sądem stanie pięć osób. Z dokumentów, do których dotarli reporterzy "Gazety Wrocławskiej", wynika, że spółka produkująca lampy do radarów dla armii użyła do ich wytworzenia materiałów z odzysku.

Wrocławska spółka sprzedawała resortowi obrony nowe lampy częściowo wytwarzane z elementów kategorii V, określanej jako złom – czytamy w "Gazecie Wrocławskiej". Prokuratura twierdzi, że z umowy wynikało, że lampy do radarów miały być nowe, a nie składane z materiałów z odzysku.

Wojsko kupić miało 450 lamp wartych przeszło 13 mln zł. Zdaniem ABW i prokuratury doszło do oszustwa. Na ławie oskarżonych zasiądą więc czterej menadżerowie firmy i pracownik wojska, szef komórki odpowiedzialnej za nadzór nad produkcją tych lamp.

Oskarżeni nie przyznają się do winy. Obrona będzie starała się udowodnić, że cała sprawa to nie oszustwo, a jedynie nieporozumienie.

Wrocławska firma miała odbierać od armii zużyte lampy do utylizacji. Jak przekonywać będą obrońcy, do produkcji nowych przeznaczano części, które jakością nie różniły się od nowych i nie miały wpływu na sposób pracy i "żywotność" produktów wrocławskiej firmy. Zdaniem obrony, nie miały one również wielkiego wpływu na cenę produktu.

Wybrane dla Ciebie