Tak tanio nie było od pół roku. Oto co się dzieje na rynku złota
Kontrakty na złoto chwilowo spadły w środę o 4 proc. do 3982 dolarów za uncję - wynika z notowań dostarczanych przez agencję Bloomberga. To pierwsza zniżka poniżej poziomu 4 tys. dol. od listopada. Po godzinie 18 przecena osłabła i ceny złota wróciły powyżej psychologicznej granicy.
O godzinie 18.56 złoto kosztowało dokładnie 4008 dol.
Złoto zaliczyło dwucyfrowe wzrosty trzy lata z rzędu, a jego cena poszła w tym czasie w górę ponad dwukrotnie, ponieważ banki centralne, zarządzający funduszami i inwestorzy detaliczni skupowali metal szlachetny. Ta hossa wygasła pod koniec stycznia, wkrótce po tym, jak metal osiągnął rekordowy poziom blisko 5,6 tys. dolarów za uncję. Do czerwca spadł o ponad 20 proc. poniżej ostatniego szczytu, czyli do poziomu, który tradycyjnie oznacza początek bessy.
Według analityków najważniejszym czynnikiem, który wpłynął na notowania złota, był wybuch wojny między USA i Izraelem a Iranem. Wyższe ceny energii napędzały inflację i zwiększały prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych, co sprawiło, że złoto stało się mniej atrakcyjne w porównaniu z aktywami przynoszącymi dochód, takimi jak obligacje skarbowe.
Bessa bez paniki? Filozof przypomina o priorytetach
Chociaż ceny ropy spadają wskutek prowadzonych USA i Iran negocjacji dotyczących trwałego porozumienia pokojowego, nowy prezes Rezerwy Federalnej Kevin Warsh zaskoczył rynki jastrzębim tonem na konferencji prasowej po swoim pierwszym posiedzeniu Fedu jako prezes w zeszłym tygodniu, wywierając jeszcze większą presję spadkową na ten metal.
"Głównym czynnikiem napędzającym niedawny spadek ceny złota była znacząca korekta oczekiwań dotyczących stóp procentowych" – napisała w środę w raporcie Ewa Manthey, strateg ds. surowców w ING Groep NV.
Czego spodziewają się eksperci
Według analityków Goldman Sachs jastrzębie nastawienie Warsha prawdopodobnie ograniczy obawy dotyczące niezależności banków centralnych w gospodarkach rozwiniętych. Obawy te podsycały wcześniej spekulacje na metalach szlachetnych w ramach "handlu deprecjacyjnego" – szeroko rozumianego jako strategia faworyzująca aktywa, takie jak złoto i Bitcoin, a nie waluty podatne na inflację, nadwyżki fiskalne i monetarne.
W zeszłym tygodniu kilka dużych banków obniżyło swoje prognozy dotyczące cen złota. Chociaż zrewidowane cele sugerują wzrost cen w stosunku do obecnych poziomów, analitycy z Wall Street są znacznie mniej optymistyczni niż wcześniej. Goldman Sachs Group Inc. obniżył prognozę o 500 dolarów i obecnie przewiduje cenę złota na koniec roku na poziomie 4,9 tys. dolarów za uncję, a Deutsche Bank AG obniżył swoją prognozę na czwarty kwartał o 17 proc.
Według analityków Deutsche Banku, ciągła sprzedaż ze strony funduszy ETF zabezpieczonych złotem pokazała, że typowe wsparcie dla tego metalu jest nieobecne. Oceniają oni, że dyskonto metalu w Chinach w stosunku do cen na giełdzie Comex w Nowym Jorku sugeruje, że import nie będzie wsparciem dla rynku.
Jednakże, jednym z pozytywnych aspektów dla kruszcu jest utrzymujący się silny popyt ze strony banków centralnych. W pierwszym kwartale instytucje monetarne zwiększyły swoje zasoby w najszybszym tempie od ponad roku, a dane z badań wskazują, że zamierzają kupować więcej. "Jedynym filarem, który pozostaje silny, jest popyt ze strony banków centralnych i spodziewamy się, że utrzyma się on przez jakiś czas" - napisał Deutsche Bank w raporcie.