wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Wybory prezydenckie 2015. Znana ekonomistka ocenia pomysły emerytalne kandydatów

Wybory prezydenckie 2015. Znana ekonomistka ocenia pomysły emerytalne kandydatów

Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego<br> Fot. archiwum Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego
Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego
Dwa tysiące zł dla każdego, niższy wiek emerytalny czy składka emerytalna tylko dla chętnych - kandydaci na prezydenta przerzucają się propozycjami. Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, ocenia dla Money.pl: co jest typową kiełbasą wyborczą, a które propozycje zapewnią godną starość bez rujnowania budżetu?

Katarzyna Izdebska, Money.pl: Andrzej Duda powiedział, że jeśli zostanie prezydentem, to jednym z pierwszych projektów będzie ustawa przywracająca poprzedni wiek emerytalny. Populizm czy racjonalne rozwiązanie?

Prof. Elżbieta Mączyńska: Propozycja kandydata PiS jest niezgodna z trendami demograficznymi. Żyjemy coraz dłużej, w coraz lepszym zdrowiu. Zwiększa się zakres pracy o charakterze intelektualnym, zmniejsza o charakterze fizycznym. Wydłuża się życie po emeryturze. Dlatego nie ma powrotu do stanu sprzed reformy. Natomiast można zastanowić się, czy osoby, które wcześnie weszły na rynek pracy, pracują w trudnych warunkach, mogłyby przechodzić na emeryturę przed osiągnięciem 67. roku życia i stosownie do długości stażu pracy.

Prezydent Komorowski właśnie zaczął rozważać wprowadzenie stażu opłacania składek jako kryterium przejścia na emeryturę przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

To zasadna propozycja. Celowe byłoby zastosowanie w systemie emerytalnym dwóch kryteriów do wyboru: stażu pracy i wieku. Obecnie w pewnym sensie najbardziej poszkodowane są osoby, które zaczęły pracę zaraz po skończeniu szkoły zawodowej lub średniej. Takim ludziom - ze względu na sprawiedliwość społeczną oraz ich większe wyeksploatowanie dłuższym okresem pracy - należałoby dać możliwość wyboru: kontynuowania pracy lub wcześniejszej emerytury. Wprowadzenie kryterium stażu opłacania składek jako podstawy przejścia na emeryturę niezależnie od osiągniętego wieku dawałoby ludziom przynajmniej pewien stopień swobody decyzji emerytalnych.

Z ust kandydatów padają postulaty wprowadzenia jednakowej emerytury dla wszystkich. Mówią o tym Paweł Kukiz czy Janusz Palikot.

Taka emerytura, czyli emerytura obywatelska, to swego rodzaju renta starcza. Tak zresztą w przeszłości emerytura była nazywana. Taki system jest przejrzysty, łatwy w obsłudze, a tym samym administracyjnie mniej kosztowny. Potwierdzają to m. in. doświadczenia Kanady. Tam każdy, kto dożywa wieku emerytalnego, ma zapewnioną emeryturę obywatelską, ale bardzo niską. Nie jest to system bez wad. I z pewnością nie jest to system, który można wprowadzić w Polsce natychmiast, wymagałby bowiem dodatkowych obciążeń składkami emerytalnymi, na co nas w tej chwili raczej nie stać. Mimo to z pewnością warto się nad tą koncepcją zastanowić i przeprowadzić niezbędne analizy i rachunki. Jest to istotne tym bardziej, że na Zachodzie już toczy się dyskusja na temat pomysłu idącego dalej - minimalnego dochodu dla każdego. Tyle że wszystkie rozwiązania, które wymagają płatności z budżetu, mają swoją drugą stronę – trzeba wcześniej zadbać o wpływy.

Czyli pewna emerytura dla każdego to i wyższe podatki dla każdego?

Na pewno nie niższe. Czy wyższe? To zależałoby od sprawności systemu podatkowego. Im bardziej dziurawy system, tym mniejsza szansa na obniżanie różnych danin. Optymalizacja podatkowa czy słynna karuzela VAT, pozwalająca nie tylko uniknąć płacenia podatków, ale wręcz wyłudzać z budżetu zwrot podatku, to tylko niektóre przykłady nadużyć. Racjonalizacja, zmiany systemu podatkowego mogłyby pomóc w ich usuwaniu, a wtedy większe wydatki z budżetu nie musiałyby oznaczać zwiększenia obciążeń podatkowych.

Według Janusza Palikota emerytura obywatelska mogłaby wynosić nawet 2 tys. zł. To realne?

To kwota wyższa od płacy minimalnej. Dziś takie świadczenie dla wszystkich emerytów byłoby niemożliwe. W założeniu emerytura obywatelska powinna oscylować wokół poziomu minimum socjalnego, tj. powinna wystarczać nie tylko do przeżycia, co określa minimum egzystencji, lecz także pozwalać na utrzymanie więzi społecznych i uniknięcie degradacji społecznej. Określenie możliwego poziomu świadczenia wymagałoby kompleksowych rachunków i skonfrontowania ich wyników z możliwościami budżetowymi, bez tego propozycje stają się puste. Oczywiście przejście na system emerytury podstawowej nie nastąpiłby od razu. Przecież nie można zmienić zasad względem osób, które już nabyły prawa do emerytur według obecnych reguł.

Przy emeryturze obywatelskiej nośne wydaje się hasło likwidacji ZUS-u i KRUS-u. Rezygnacja z machiny biurokratycznej ma przynieść spore oszczędności.

ZUS czy podobna instytucja jest potrzebna, aby administrowała systemem rent i emerytur, jakiekolwiek by były. Natomiast z pewnością istnieją możliwości racjonalizacji funkcjonowania ZUS. Zasadna byłaby analiza pod kątem tego, czy nie należałoby np. ograniczyć odpowiedzialności ZUS wyłącznie do emerytur i tym samym przeniesienie składek zdrowotnych do NFZ wraz z odpowiedzialnością za finansowanie rent i zwolnień chorobowych. Ze względu na rosnące administracyjne koszty ochrony zdrowia, warto by rozważyć możliwości przechodzenia na system powszechnej opieki zdrowotnej, obywatelskiej.

Janusz Korwin-Mikke mówi, by dać ludziom wolność i znieść obowiązek ubezpieczenia emerytalnego. Jakie miałoby to konsekwencje?

Wyobraźmy sobie, że ktoś nie ma emerytury i w żaden inny sposób nie zadbał o swoje utrzymania na starość. Jeśli nie miałby wsparcia rodziny, pozostawałby bez środków do życia, w skrajnym przypadku byłby zagrożony bezdomnością. W kraju cywilizowanym, w XXI wieku nie można przecież dopuszczać do tego, żeby takie osoby wegetowały pod mostem, powinny być objęte pomocą socjalną. Zatem ostatecznie takiego człowieka utrzymywaliby podatnicy. Zasiłki socjalne przecież nie biorą się z niczego. Finansowane są z danin publicznych, głównie z podatków. Propozycja Korwin-Mikkego może wydawać się atrakcyjna dla osób, które obecnie muszą płacić składki emerytalne, a woleliby te pieniądze wydawać na bieżąco. Trzeba jednak brać pod uwagę, co będzie za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, jakie mogą być społeczne i budżetowe konsekwencje nieodkładania na emeryturę.

Z drugiej strony każdy sam mógłby zdecydować, w jaki sposób zainwestować pieniądze na przyszłość, nie oglądając się na ZUS.

Jak ktoś mało zarabia, to raczej nie myśli o odkładaniu na starość. Tocząca się obecnie dyskusja o minimalnej płacy godzinowej pokazuje, że mamy 3-4-krotnie niższe płace niż np. w Niemczech. Ceny zaś wielu produktów, np. żywnościowych, stają się coraz bardziej zbliżone do tych na Zachodzie. Przy relatywnie niskim poziomie wynagrodzeń, z jakim mamy do czynienia obecnie w Polsce, trudno oczekiwać, że ludzie będą dobrowolnie odkładać, aby w przyszłości mieć wyższe emerytury. Dlatego też celowe jest poddanie analizie koncepcji obowiązkowej standardowej stawki ubezpieczeń społecznych bez względu na formę zatrudnienia - etat czy praca pozaetatowa. To ważne w sytuacji rosnącej grupy prekariatu, czyli osób niepewnych swej kariery zawodowej i pozbawionych stałych miejsc pracy. Przynajmniej w ten sposób można by zapewnić takim ludziom środki na starość.

Ryszard Petru z Towarzystwa Ekonomistów Polskich niedawno próbował jednak zainteresować obecnego prezydenta wariantami zmierzającymi do upowszechnienia oszczędzania na emeryturę. Mowa była m.in. o tym, by każdy był przypisany do programu pracowniczego, a pracodawca płaciłby na niego składkę z Funduszu Świadczeń Społecznych lub z Funduszu Pracy. Inny wariant to 1000 zł na zachętę dla każdego na konto emerytalne.

Byłam na tym spotkaniu i mam do tej propozycji sporo zastrzeżeń. Mniejsze pieniądze w Funduszu Pracy to mniej środków na przekwalifikowania, aktywizację bezrobotnych, zasiłki. A skąd miałoby się wziąć 1000 zł dla każdego? Z budżetu. Na pewno nie są to warianty na chwilę obecną. I chyba dlatego podczas spotkania nie padły ze strony Kancelarii Prezydenta żadne deklaracje.

Przemyka w tej kampanii hasło waloryzacji procentowej oraz kwotowej, korzystniejszej dla najbiedniejszych, za którą opowiada się Adam Jarubas z PSL. Na ile można podnosić świadczenia?

Emerytury to tzw. wydatki sztywne, z których państwo nie może się wycofać. Im więcej wydatków sztywnych, tym mniej wydatków np. na inwestycje rozwojowe, edukację, infrastrukturę, które po pewnym czasie przynoszą wpływy do budżetu. Ale zwiększanie emerytur może i powinno następować, gdy rośnie PKB i w proporcji do tego wzrostu. Wzrost PKB oznacza wzrost bogactwa kraju, wyższy standard życia. Powinni z tego móc korzystać także emeryci, oni bowiem w przeszłości swoją pracą przyczynili się do tworzenia warunków wzrostu gospodarczego. Waloryzacja procentowa oznacza, że największe kwotowe przyrosty emerytur uzyskują osoby o najwyższych emeryturach. Dlatego też zasadne jest rozważenie koncepcji waloryzacji kwotowych.

Wciąż mowa o kwotach, a stosunkowo mało, moim zdaniem, jest postulatów mających na celu poprawę warunków życia najstarszej części społeczeństwa.

Liczba ludności w Polsce do roku 2050 zmniejszy się o ok. 4,5 miliona, ale jedyna grupa, której liczebność nie spadnie, to seniorzy. Dlatego też tak ważne są długookresowe programy ukierunkowane na aktywizację osób starszych i wykorzystywania ich potencjału społecznego, tym bardziej że - jak twierdzą lekarze - bezczynność może prowadzić do problemów zdrowotnych, co zwiększa koszty ochrony zdrowia. Co dzieje się u nas? Spotkana kiedyś przeze mnie starsza pani, pianistka na emeryturze, opowiadała, że zgłosiła się do szkoły gminnej z propozycją, że może nieodpłatnie uczyć dzieci gry na pianinie. Nie skorzystano z jej oferty. Gmina musiałaby kupić pianino lub fortepian i ponieść pewne inne koszty, choćby udostępnienia sali. To tylko jeden z przykładów marnotrawstwa potencjału ludzkiego seniorów. W polityce społecznej konieczne jest uwzględnianie konsekwencji upowszechniającego się singlowego modelu życia, słabnących więzi rodzinnych itp. Z prognoz wynika, że przybywać będzie samotnych seniorów, niezamożnych i bez rodzin. Jednym z rozwiązań na poprawę ich życia może być np. rozwój korzystnego dla nich modelu odwróconego kredytu hipotecznego. Problemów z zakresu polityki senioralnej jest bardzo dużo i dobrze byłoby, żeby politycy bardziej się tym interesowali, nie tylko w kontekście interesów wyborczych, ale długookresowo - strategicznie.

Czytaj więcej w Money.pl

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
kopko
46.162.109.* 2015-06-10 17:13
Znana ekonomistka, gdzie znana i przez kogo ? Takich znanych to mamy kopę
rozsadekumyslu
78.10.246.* 2015-06-10 17:04
Pani Profesor a moze by tak zamiast biadolenia i osmieszania slusznych planow wobec emerytow-to czy nie byloby lepiej""pozwolic rozruszac speedway-owo""gospodarkeW Polsce w strone przemyslu??????!!!!!!!!! Wtedy pieniadze po krotkim czasie wg procesu ekonomii gospodarki po prostu sie znajda..bo beda.I moze wtedy chociaz na chwile przestaniemy podle roznicowac ludzi w Polsce w sposob haniebny???
olo222
89.230.34.* 2015-06-10 14:40
Widać,że włosy długie, i do tego rude.
Zobacz więcej komentarzy (459)