Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
oprac. Paweł Orlikowski
|

Frankowicze kontra bank. Jest skarga RPO do SN w głośnej sprawie

15
Podziel się

Skarga nadzwyczajna Rzecznika Praw Obywatelskich do Sądu Najwyższego. RPO wstawił się za Tomaszem Sadlikiem, jednym z najbardziej znanych w Polsce frankowiczów, który powołał stowarzyszenie pomagające podobnym jemu walczyć przed sądem z - ich zdaniem - nieuczciwymi umowami kredytowymi.

Frankowicze kontra bank. Jest skarga RPO do SN w głośnej sprawie
Skarga nadzwyczajna RPO ws. kredytów we frankach (Adobe Stock)
bDScWlVh

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną od wyroku z 2015 r., oddalającego pozew w sprawie unieważnienia umowy kredytu we frankach szwajcarskich. Rzecznik wnioskuje o ponowne rozpoznanie tej sprawy.

"Okoliczność, iż sąd nie zbadał z urzędu postanowień całej umowy konsumenta z przedsiębiorcą pod kątem ich nieuczciwego charakteru należy traktować jako faktyczne pozbawienie strony możności działania i obrony swoich praw" - wskazuje RPO w swej skardze skierowanej do Sądu Najwyższego.

bDScWlVj

Głośna, medialna sprawa dotyczy Tomasza Sadlika, który był inicjatorem powstania Stowarzyszenia na Rzecz Obrony Praw Konsumenta i Obywatela "Pro Futuris", zajmującego się poszkodowanymi wskutek kredytów frankowych i pomocą dla takich osób.

Zobacz także: Samochód albo kara. GUS zachęca Polaków do spisywania się

We wtorek Sadlik przekazał PAP odpis skargi nadzwyczajnej RPO w swojej sprawie. We wrześniu 2007 r. wraz z żoną wziął kredyt mieszkaniowy na ponad 290 tys. franków szwajcarskich z przeznaczeniem na zakup nieruchomości w Krakowie.

bDScWlVp

Spłata kredytu miała się zakończyć w czerwcu 2037 r. Jak podał Sadlik, pracownik banku zapewniał go, iż wzięcie kredytu jest bezpieczne, bowiem bank posiada wystarczające zabezpieczenia na wypadek braku możliwości spłaty kredytu przez kredytobiorców.

Tymczasem w styczniu 2013 r. bank rozwiązał umowę kredytu mieszkaniowego z uwagi na zaległości w spłacie kredytu, informując jednocześnie, że prowadzić będzie egzekucję z nieruchomości obciążonej hipotekami, a ponadto z innych źródeł majątku kredytobiorców, w tym wynagrodzenia za pracę jednego z małżonków.

Wynikało to z faktu, iż wartość kredytowanej nieruchomości jest mniejsza niż wysokość zadłużenia wobec banku.

Zdaniem powoda, zawarta umowa kredytu winna zostać uznana za nieważną w całości, bo gdyby kredytobiorcy nie pozostawali w błędzie co do istotnych elementów umowy, w ogóle nie doszłoby do jej zawarcia.

bDScWlVq

Jak podkreślił, chociaż podpisał z ówczesną żoną oświadczenie o świadomości ryzyka walutowego, to jednak klauzule te były bardzo ogólne i nie wskazywały, na czym to ryzyko miałyby polegać, a takiej informacji kredytobiorcy nie otrzymali od pracownika banku.

Do podpisania klauzul doszło też bez zaznajomienia się z nimi, w sytuacji stresu i pośpiechu.

W marcu 2015 r. krakowski sąd okręgowy oddalił pozew Sadlika. Sąd uznał wtedy m.in., że nie ma podstaw do unieważnienia, ponieważ kredytobiorca zaakceptował warunki umowy i potwierdził podpisem ostrzeżenie o możliwości zmiany kursu waluty.

bDScWlVr

W listopadzie 2015 r. krakowski sąd apelacyjny generalnie podzielił argumentację SO, poza drobnymi kwestiami, które jednak nie rzutowały na trafność orzeczenia.

SA utrzymał wtedy m.in. ocenę, że zapisy umowy kredytowej zawartej przez Sadlika były zgodne z zasadami prawa obowiązującym w dniu jej podpisania.

"Sytuacja, w jakiej znalazł się powód oraz inne osoby, które zaciągnęły zobowiązanie we frankach, winna być rozstrzygnięta na szczeblu władzy ustawodawczej, nie ma bowiem w tym zakresie regulacji prawnych, które rozstrzygałyby taką sytuację i mogłoby zostać zastosowane przez sąd" - ocenił wtedy SA.

Skarga RPO

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, w tej sprawie należało zastosować obowiązujące Polskę jako kraj członkowski Unii Europejskiej standardy prokonsumenckie – argumentacja krakowskiego sądu apelacyjnego była więc błędna.

bDScWlVs

Według Rzecznika, rozstrzygnięcie krakowskiego SA sprzeciwiło się konstytucyjnej zasadzie sprawiedliwości społecznej i doprowadziło do pozbawienia możliwości skutecznego dochodzenia swoich praw przez powoda.

"Sąd II powinien był sprawdzić wszystkie klauzule umowy kredytu, zwłaszcza, że powód zarzucał umowie nieważność w całości. Tymczasem sąd ograniczył się do badania nieważności niektórych postanowień umowy, wskazując przy tym, że tylko jedno z tych postanowień, dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu, może być uznane za abuzywne" - zaznaczył RPO.

Rzecznik przypomniał, że Sadlik z zawodu jest tłumaczem i dlatego sąd nie mógł założyć, że ma on doświadczenie w ocenie ryzyka i skutków ekonomicznych umowy kredytu.

"Bank wykorzystał swoją przewagę informacyjną i negocjacyjną, aby doprowadzić konsumenta do zawarcia umowy, która dawała bankowi duże szanse na uzyskanie dodatkowych zysków przez zapewnienie sobie, oprócz oprocentowania kredytu, także korzyści wynikających z nieuchronnego wzrostu kursu franka szwajcarskiego w relacji do złotego" - oceniono w skardze.

Jednocześnie RPO zaznaczył, że w toczącej się równolegle sprawie o wystawiony przez bank bankowy tytuł egzekucyjny został w 2019 r. przez inny sąd pozbawiony wykonalności.

Z tych względów RPO wniósł o uchylenie w całości wyroku SA w Krakowie z 2015 r. i przekazanie sprawy temu sądowi do ponownego rozpoznania.

Druga skarga

To nie jedyna skarga nadzwyczajna, jaką RPO złożył do SN ws. kredytu zaciągniętego we frankach szwajcarskich. Również 6 kwietnia na stronach RPO pojawił się komunikat dot. złożenia skargi w innej sprawie.

Kilkanaście lat temu państwo M. zaciągnęli prawie milion złotych kredytu waloryzowanego do franka szwajcarskiego. Chcieli kupić działkę i zbudować dom. Po prawie 10 latach zakwestionowali cało umowę: wskazali, że jej zapisy są abuzywne, gdyż sposobu przeliczania rat na podstawie kursu franka bank z nimi nie uzgodnił.

W 2016 r. sąd I instancji oddalił ich powództwo. Nie znalazł podstaw do uznania zapisów umowy kredytowej za niedozwolone klauzule umowne z uwagi na niespełnienie przesłanek abuzywności. W konsekwencji sąd uznał, że powodowie byli związaniu umową kredytu i nie można było uznać, że świadczenia spełniane przez powodów stanowiły świadczenia nienależne.

Ich roszczenie dotyczyło tylko jednej raty kredytu (400 zł), ale zarzut faktycznie dotyczył całej umowy.

Sąd II instancji częściowo uznał roszczenie państwa M.: rzeczywiście sposób naliczania rat przez bank był błędny, dlatego państwo M z raty, o którą toczył się spór (400 zł) powinni dostać 70 zł. Sąd jednak uznał, że kwestia ta nie dotyczyła istoty umowy.

RPO przedstawiając Sądowi Najwyższemu skargę nadzwyczajną na rzecz państwa M. nie zgadza się z tym rozumowaniem. - Sprawiedliwość społeczna wymaga takiego prowadzenia procesu sądowego, aby powodowie w sprawie, mogli rzeczywiście bronić swoich praw – stwierdza RPO.

- W niniejszej sprawie tak się nie stało. Sąd nie sprostał spoczywającemu na nim obowiązku, wynikającemu z zobowiązań Polski jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej - prounijnej wykładni prawa krajowego. Swoje ustalenia prawne oparł na niejednolitej linii orzecznictwa sądów polskich w zakresie orzekania co do abuzywności klauzul niedozwolonych. Ponadto odmownie rozpatrzył wniosek powodów, by zwrócić się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym - dodaje RPO.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o SN, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Skargi takie mogą dotyczyć prawomocnych wyroków zapadłych nawet w końcu lat 90. W Sądzie Najwyższym rozpoznawaniem tych skarg zajmuje się Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bDScWlVK
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(15)
hhhhhhh
5 dni temu
najlepszy był poprzednik na stołku oberbłazna RP Szymka daj dwie dychy, niejaki Petru, który Polakom kredyty frankowe zachwalał, a sam swój na złotówki wymienił
Bilans wychod...
5 dni temu
Frankowicze zliczyli niefart bo kurs Frania wzrósł. Jakby nie wzrósł to by siedzieli cicho i zacierali ręce. Teraz niefart będzie mieć reszta społeczeństwa, które pokryje koszty tego nieszczęścia jakie ich spotkało. Mnie już bank podniósł opłaty dwa razy i podniesie jeszcze nie raz. Banki zapłacą z pieniędzy, które od nas ściągną.
Jarkki
5 dni temu
Szanowni Walczymy o Wasze i nasze . Kredyty są spłacone . Kredytu na CHF nie było Banki wykorzystały swoją przewagę do niesłusznego zarobku. Spekulacja na wzroście CHF . W księgach wieczystych jest PLN , to jest lichwa wg KK . Kochani nikomu nie zabieramy . Banki, zarządy prezesi niech oddadzą niesłusznie zarobione pieniądze . Zostali skazani i tak jak inni powinny być ukarani . Wszystkie gały co brały ręce na stół , nie dajcie się . Hejt bankowy niebawem zniknie , lepiej niech sie skupią na rocznych pensjach prezesów, ale wtedy kto im zapłaci hmm .
bDScWlVL
Wer
5 dni temu
To jak ja kredyt we frankach spłaciłam to też mogę mieć pretensje do wszystkich świętych, że chciałam spłacić gdy frank był po 2 zł, a musiałam po kursie 3,5 zł. Do kogo mam się zgłosić po zwrot "nadpłaty "?
Hanys
5 dni temu
Bankom włos z głowy nie spadnie..... Zbyt silne lobby i układ powiązanych ze sobą naczyń. Nikt systemowo tego nie rozwiąże, a Banki dla przykładu będą się z każdym sądzić, odwoływać żeby innych zniechęcić.. Ot Życie ... wszystko wkalkulowane w ryzyko biznesu :-( Na mniejszych pieniądzach robią podobnie TU na ubezpieczeniach OC pojazdów. Wystarczy zobaczyć kto zasiada w radach nadzorczych....