Z danych, które przedstawiło Radio Kraków, wynika, że roczny dochód jednego z medyków krakowskiej placówki wyniósł 2,3 mln zł brutto. Taka kwota oznacza zarobki na poziomie 192 tys. zł miesięcznie. Specjalista ten realizuje trudne zabiegi z zakresu ortopedii oraz neurochirurgii.
Wojciech Zaręba, dyrektor Szpitala im. Józefa Dietla w Krakowie, stanowczo broni pracownika. W rozmowie z lokalną rozgłośnią szef placówki zaznacza, że ten konkretny lekarz z sukcesem operuje pacjentów, którym inne ośrodki odmówiły pomocy. Szpital szczyci się tym, że ma w swoich szeregach eksperta o unikalnych umiejętnościach.
WIDEOPolska przegrywa stawkami. "We Francji i Niemczech płaci się lepiej"
Pieniądze za procedury, nie za czas pracyIle zarabia lekarz na kontrakcie?
Wojciech Zaręba tłumaczy dokładnie zasady finansowania. Wypłata dla medyka nie zależy od tego, ile godzin fizycznie przebywał on w murach placówki. Podstawę rekordowej pensji stanowi określony procent od wartości procedur, które lekarz zrealizował w ramach kontraktu. Ortopedia i neurochirurgia to dziedziny medycyny z niezwykle wysoką wyceną w polskim systemie ochrony zdrowia. Dyrektor wprost przyznaje, że oddziały o takiej specyfice bardzo często utrzymują finansowo całe placówki.
Krakowski lekarz nie ogranicza się tylko do bloku operacyjnego. Przyjmuje on pacjentów na oddziale oraz w poradni specjalistycznej. Dodatkowo realizuje zabiegi komercyjne, za które chorzy płacą z własnej kieszeni. Mimo że obecny mechanizm przynosi placówce określone korzyści, sam dyrektor Zaręba zauważa potrzebę głębszej refleksji i systemowych zmian regulujących finansowanie szpitali.
Kontrowersje wokół kontraktów B2B
Sytuację z Krakowa ostro ocenia profesor Iwona Kowalska-Bobko. Dyrektorka Instytutu Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego analizuje problem z szerszej perspektywy. Zwraca ona uwagę na powszechne w medycynie umowy B2B. Zarządcy placówek bardzo chętnie wybierają ten model współpracy, ponieważ pozwala on obniżyć koszty pracownicze po stronie dyrekcji. Ekspertka podkreśla jednak, że wiele takich kontraktów nosi znamiona klasycznej umowy o pracę. Jej zdaniem taki stan rzeczy daje Państwowej Inspekcji Pracy pełne podstawy do interwencji i weryfikacji dokumentów.
Profesor Kowalska-Bobko nie ukrywa swojego krytycznego stosunku do obecnego modelu finansowania lekarzy kontraktowych. – Uważam, że lekarze powinni dobrze zarabiać, ale nie powinni osiągać patologicznie wysokich dochodów – mówi ekspertka.
Nie zgadzam się, aby lekarz zarabiał ponad 2 mln zł rocznie. To nieetyczne wobec innych pracowników zatrudnionych przez szpitale – dodaje stanowczo w rozmowie z portalem.
Zgodnie z wizją badaczki z Uniwersytetu Jagiellońskiego system wynagrodzeń w szpitalach musi uwzględniać wiele różnych czynników. Należą do nich miejsce pracy, charakter codziennych obowiązków, indywidualne kompetencje oraz wysiłek całego zespołu medycznego. Kwestia zarobków wywołuje coraz większe emocje w debacie publicznej. Z doniesień medialnych wynika, że strona rządowa analizuje ten problem i planuje wprowadzenie zmian, które mają na celu nałożenie systemowych limitów na płace medyków.