Jacek Losik, Money.pl: W maju 2025 r. Pekabex podpisał umowę o współpracy z Wojskową Akademią Techniczną. Jakie są jej efekty?
Beata Żaczek, prezes zarządu Grupy Pekabex: Produkt wciąż powstaje, pracujemy nad nim wspólnie z Wojskową Akademią Techniczną. To nie jest tylko betonowa bryła, ale kompleksowe rozwiązanie z całym systemem wentylacji, zaopatrzenia w wodę, jej odprowadzania, a także odpornością na falę uderzeniową. To skomplikowany i kompleksowy produkt, który wciąż jest dopracowywany. Nasze działania idą w stronę opracowania modelowego, systemowego rozwiązania, które docelowo będzie mogło być wykorzystane w zasadzie dowolnym miejscu w Polsce i także w innych krajach.
Firma wygrała przetarg w Malborku na dwa schrony za blisko 11 mln zł. Każdy o powierzchni 300 m kw. i pojemności 150 osób. Jakie są możliwości produkcyjne Pekabeksu w tym zakresie? Ile rocznie byliby Państwo w stanie wybudować takich obiektów?
Nasze moce produkcyjne są elastyczne. Same elementy betonowe w schronie są stosunkowo proste do wykonania. Prawdziwym wyzwaniem jest cała pozostała część instalacyjna, aby zrealizować taki obiekt w pełni funkcjonalny sposób. Nie wiem jednak, czy czeka nas boom na schrony. Cały czas zamawiający borykają się z problemami dotyczącymi przepisów prawnych i wytycznych dla tych obiektów. Nie jest jasne, jak mają funkcjonować i kto ma je finansować. Mimo że wytyczne wskazują na gminy czy miasta, widzimy tu duży problem po stronie zamawiających.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
NIK w 2024 r. wykazała, że w Polsce na miejsce w schronie może liczyć niecałe 4 proc. mieszkańców. W reakcji na ten problem we wrześniu zeszłego roku ogłoszono program ochrony ludności i obrony cywilnej na lata 2025-2026. Mowa o niemałej sumie ponad 30 miliardów złotych na dwa lata, z czego 5 miliardów ma trafić do samorządów. Czy jako wykonawca widzą państwo te pieniądze na rynku? Czy one się już pojawiły?
Jest dużo takich projektów, ale są one w fazie przygotowań. To nie są proste zlecenia. Mamy do czynienia z dwiema fazami: najpierw projektową, na którą przetargi powoli są ogłaszane, a dopiero później realizacyjną. Gdyby procedury były prostsze, na przykład w formule "zaprojektuj i wybuduj", wszystko zadziałoby się znacznie szybciej. A tak mamy do czynienia z długim procesem: przygotowanie dokumentacji, ogłoszenie przetargu na projekt, jego rozstrzygnięcie, zaprojektowanie, ogłoszenie kolejnego przetargu na budowę i w końcu jego rozstrzygnięcie.
To proces podobny do tego, który znamy z innych inwestycji publicznych.
Niestety, dokładnie te same procesy przechodzimy we wszystkich zamówieniach publicznych, na przykład w budownictwie mieszkaniowym realizowanym ze środków publicznych przez SIM-y. To bardzo długi proces. Podobnie jak powstał wielomiliardowy projekt związany ze schronami, tak samo uruchomiono program przeznaczający 45 miliardów złotych w ciągu pięciu lat na budownictwo społeczne. I tam procedury przetargowe są tak stworzone, że projekt kuleje u podstaw. Gdyby je uproszczono, pieniądze mogłyby trafić na rynek w znacznie większej skali.
Inwestycje takie jak budownictwo społeczne można realizować znacznie szybciej dzięki prefabrykacji. Budynki powstają w o wiele krótszym czasie niż przy zastosowaniu technologii tradycyjnej, tym bardziej gdy są to rozwiązania modelowe. Jeśli projekt jest opracowany w formule "zaprojektuj i wybuduj", a firma prefabrykująca ma gotowe, modelowe rozwiązania, to takie budynki mogłyby powstawać w całej Polsce w praktycznie nieograniczonej liczbie, zależnej tylko od mocy przerobowych. Niestety, przetargi i związane z nimi postępowania powodują, że wszystko rozciąga się w czasie, a dostępne pieniądze nie są wydatkowane. To podstawowy problem.
Kluczem jest powtarzalność.
Tak. Ważne jest, by korzystać z prefabrykacji. Przy gminach rozsianych po całej Polsce powtarzalność projektów nie jest problemem. To, że bardzo podobny budynek powstanie w Zielonej Górze, Katowicach i Olsztynie, nie ma znaczenia. Jest za to konkurencyjny rynkowo, szybko powstaje i oferuje wysoką jakość dzięki budowie w kontrolowanych, fabrycznych warunkach.
Wracając do schronów, gdzie, jak zakładam, sprawy mają się podobnie. Ile przetargów ogłoszono w ciągu ostatnich dwóch lat? Czy projekt w Malborku to jedyny taki przypadek?
Nie mam dokładnych danych, ile było przetargów na rynku. Warto dodać, że miasta i gminy obecnie bardziej skupiają się na wyremontowaniu obecnej infrastruktury i budowaniu miejsc schronienia niż na inwestycję w schrony, bo jest to po prostu tańsze rozwiązanie, a ustawa przewiduje taką możliwość. Każde miasto ma zapewnić schrony lub miejsca schronienia dla 50 proc. ludzi przebywających w danym mieście (dla wsi jest to 25 proc.) z czego 50 proc. mają to być schrony a 50 proc. miejsca schronienia. W tej chwili nie uczestniczymy w żadnym przetargu na realizację. Monitorujemy kilka projektów na etapie projektowania.
A gdyby przetarg był ogłoszony w formule "zaprojektuj i wybuduj", to w jakim tempie byliby państwo w stanie postawić schron taki jak w Malborku?
Jeżeli mówimy o gotowym produkcie naszej spółki, to bardzo krótko. Sama realizacja, czyli wylanie elementów w fabryce, dowiezienie ich, montaż i instalacja technologii, to kwestia dosłownie kilku miesięcy. Natomiast jeśli przetarg, nawet z gotowym projektem, będzie zawierał inne wymogi, do których musimy się dostosować, wtedy proces znacznie się wydłuża, bo może wymagać opracowania nowego produktu.