- Niestety z przykrością muszę poinformować, że doszło do nadzwyczajnego wycieku danych, sięgającego blisko 19 milionów polskich obywateli, które to osoby w różnych kategoriach korzystały ze wsparcia medycznego. Podjęte zostały natychmiastowe działania, które skupiają się wokół tej sytuacji krytycznej i cyberincydentu. Wykradzionych z firmy jest 19 milionów rekordów. Nie każdy numer PESEL związany jest z tym, że wyciekły jakieś recepty, informacje o lekach czy wizytach - mówił 12 sierpnia Krzysztof Gawkowski.
Dane pochodziły z sytemów firmy MyDr oferującej oprogramowanie medyczne, umożliwiające m.in. zarządzanie wizytami i obsługę placówki medycznej w jednym systemie.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Teraz o zadośćuczynienie od MyDr walczy pan Przemysław z Kostrzyna nad Odrą. Jak podaje serwis stronazdrowia.pl o wycieku jego danych dowiedział się 8 września po otrzymaniu smsa w imieniu przychodni Medicus w Kostrzynie nad Odrą. To nie był koniec złych informacji. Pan Przemysław kolejne smsy z innych placówek ochrony zdrowia w Gorzowie Wielkopolskim i Pułtusku otrzymał cztery dni później.
Tysiące złotych za wyciek?
– Jestem zbulwersowany, że jako pacjent dowiaduję się o tak poważnym zagrożeniu dopiero teraz. Moje dane osobowe, w tym numer PESEL, mogły zostać przejęte. Każdy powinien mieć prawo do szybkiej i pełnej informacji, gdy istnieje ryzyko wykorzystania jego danych – tłumaczy pacjent w rozmowie ze stronazdrowia.pl.
Pan Przemysław ocenia, że jest "osobą pokrzywdzoną w wyniku tego zdarzenia", gdyż o wycieku dowiedział się po miesiącu. Ta sytuacja miała wywołać u niego "dodatkowy stres oraz poczucie zagrożenie" z powodu "utraty kontroli nad własnymi danymi osobowymi". Pacjent w ramach rekompensaty oczekuje po 10 tys. zł od każdej placówki, co daje łączną kwotę w wysokości 30 tys. zł.
Prawnicy cytowani w materiale podkreślają, że w praktyce finansowy wynik takiej sprawy zależy od udowodnienia szkody i związku przyczynowego. - Samo naruszenie RODO nie wystarcza, trzeba wykazać rzeczywistą szkodę i związek między naruszeniem a tą szkodą – oceniła adwokat Katarzyna Gabrysiak.
Źródło: stronazdrowia.pl