Zapytali Polaków, ile i na co państwo wydaje pieniądze. Odpowiedzi zaskakują

Polacy nie wiedzą, ile państwo wydaje na emerytury, służbę zdrowia, administrację i inne cele. W rezultacie często uważają, że publiczne pieniądze są marnotrawione. Wiedza o rzeczywistej strukturze wydatków publicznych zmienia opinie o właściwej roli państwa.

Donald Tusk, Andrzej Doma�ski
Warszawa, 03.09.2024. Premier Donald Tusk (L) oraz minister finans�w Andrzej Doma�ski (P) podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rz�du w siedzibie KPRM w Warszawie, 3 bm. Rada Ministr�w przyj�a projekt ustawy o dochodach jednostek samorz�du terytorialnego, kt�ry zak�ada, �e od przysz�ego roku dochody samorz�d�w z PIT i CIT b�d� liczone jako procent od dochod�w podatnik�w z terenu danej JST. (amb) PAP/Tomasz Gzell
Tomasz Gzell
Kancelaria Prezesa Rady Ministr�w, kprm, polityk polityka, posiedzenie, Prezes Rady Ministr�w, Rada Ministr�w, rz�d, rz�d Tuska, rz�du, rz�du Tuska, szef rz�duWiedza o tym, na co państwo wydaje pieniądze, poprawia ocenę państwa w oczach społeczeństwa
Źródło zdjęć: © PAP | Tomasz Gzell
Grzegorz Siemionczyk

To wnioski z badań, których wyniki ukazały się niedawno w prestiżowym czasopiśmie naukowym "European Journal of Political Economy". Ich autorami są Jakub Sawulski ze Szkoły Głównej Handlowej, Nikodem Szewczyk z Norweskiej Szkoły Ekonomii (NHH) i Aneta Kiełczewska z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

W koalicji chcą "cmentarnych cenników". Polacy podzieleni. "A broń cię, panie Boże"

Badania zostały przeprowadzone we wrześniu 2021 r., ale wnioski pozostają aktualne. Przykładowo, z komentowanego szeroko badania CBOS z lipca 2024 r. wynika, że 72 proc. Polaków zgadza się ze zdaniem, że "w obecnej sytuacji finansowej Polski należy ograniczyć wydatki państwa". Tylko 9 proc. uważa, że należy raczej podnieść podatki. Ustalenia Sawulskiego, Szewczyka i Kiełczewskiej sugerują, że poparcie społeczne dla cięcia wydatków publicznych byłoby istotnie mniejsze, gdyby społeczeństwo było lepiej poinformowane o tym, na co państwo rzeczywiście wydaje pieniądze.

Emerytury kosztują więcej niż sądzi Kowalski

W ramach eksperymentu, przeprowadzonego na reprezentatywnej próbie 1800 osób, ekonomiści sprawdzili, czy Polacy orientują się, jaka jest struktura wydatków publicznych. Ankietowani byli proszeni o to, aby wskazać, jak wydatki publiczne dzielą się między osiem głównych kategorii (administracja publiczna, porządek publiczny, edukacja, emerytury, służba zdrowia, polityka społeczna, infrastruktura, ochrona środowiska). Okazało się, że średnio mylili się o ponad 8 pkt proc.

W największym stopniu przeciętny Polak myli się co do tego, ile państwo wydaje na emerytury, administrację publiczną i ochronę środowiska. Uważa, że na ten pierwszy cel trafia o połowę mniej środków niż faktycznie, a na drugi i trzeci około trzykrotnie więcej niż w rzeczywistości.

Aż 71 proc. respondentów przeszacowało udział wydatków na administrację publiczną (wskazało wartość o co najmniej połowę wyższą od faktycznej), a 64 proc. nie doszacowało (wskazało wartość o co najmniej połowę niższą od faktycznej) wydatków na emerytury. Zaledwie 28 proc. ankietowanych poprawnie oceniła, że emerytury pochłaniają największą część budżetu państwa. Jednocześnie 31 proc. było przekonanych, że największą pozycją w budżecie są wydatki na administrację, które faktycznie należą do najmniejszych pozycji.

Lepiej poinformowany Polak lepiej ocenia państwo

Brak wiedzy o strukturze wydatków publicznych rzutuje na oceny ich efektywności. W grupie respondentów, którą poinformowano o faktycznej strukturze wydatków, średnio 39 proc. wydatków uchodziło za zmarnowane. W drugiej grupie, która tej informacji nie miała, średnio aż 51 proc. wydatków uważano za marnotrawstwo. "Te wyniki można tłumaczyć relatywnie niskim poziomem zaufania do rządu w Polsce" – wskazują autorzy artykułu.

Informacja o tym, jaka jest rzeczywista struktura wydatków publicznych, wpływa też na to, które z wydatków Polacy uważają za godne zwiększenia, a które należy według nich zmniejszyć. Największe zmiany opinii dotyczą właśnie tych kategorii wydatków, których znaczenie było mocno przeszacowane lub niedoszacowane.

I tak w grupie kontrolnej, tzn. tej, której nie poinformowano o tym, na co państwo rzeczywiście wydaje pieniądze, 83 proc. respondentów wskazało, że należy zmniejszyć wydatki na administrację publiczną, 32 proc. wymieniło wydatki na infrastrukturę, a 30 proc. wydatki na ochronę społeczną (respondenci mogli wybrać po trzy kategorie wydatków do zmniejszenia, stąd suma wyników przekracza 100 proc.). Tylko od 9 do 12 proc. ankietowanych wskazało, że zmnieiszyć należy nakłady publiczne na służbę zdrowia, emerytury i edukację. I odwrotnie, pytani o to, które wydatki państwo powinno zwiększyć, najczęściej wymieniali trzy ostatnie kategorie. Aż 71 proc. opowiadała się za wyższymi wydatkami na służbę zdrowia, a 48 proc. za większymi wydatkami na emerytury.

W grupie badawczej, tzn. tej, której przedstawiono rzeczywistą strukturę wydatków publicznych, wyniki były wyraźnie inne. Przykładowo, akceptacja dla zwiększenia wydatków na emerytury była o około 12 pkt proc. niższa niż w grupie kontrolnej, a poparcie dla ich zmniejszenia było o 16 pkt proc. wyższe.

Nielubiane wydatki na administrację publiczną

Autorzy badania podkreślają jednak, że w obu grupach (kontrolnej i badawczej) respondenci najczęściej opowiadali się za cięciem wydatków na administrację publiczną. To oznacza, że nawet wiedza o tym, jak małą część budżetu stanowi ta kategoria, nie zmienia znacząco przekonania Polaków, że te pieniądze są marnotrawione.

Ustalenia trojga ekonomistów mają ważne implikacje dla polityki budżetowej. Przede wszystkim sugerują, że rząd powinien troszczyć się o przejrzystość wydatków publicznych. Chodzi przede wszystkim o upowszechnianie wiedzy, na co państwo wydaje pieniądze.

"Takie uświadamianie może łagodzić presję na wzrost wydatków na emerytury. Przy starzeniu się populacji ta presja będzie rosła. Nasze badanie pokazuje, że świadomość tego, jak dużą część wydatków państwo przeznacza na ten cel, skutecznie tę presję obniża" – napisał na portalu X. (dawniej Twitter) dr Jakub Sawulski.

Dodatkowo, jak zauważył jeden z autorów artykułu, szerząc wiedzę o strukturze wydatków publicznych, rząd może poprawić swoje notowania. "To świetny argument dla polityków za transparentnością wydatków państwa: jak powiecie ludziom na co wydajecie pieniądze, to jest szansa, że będą was lepiej oceniać" – podkreślił ekonomista.

Zastrzegł jednak, że większa przejrzystość wydatków publicznych nie jest najwyraźniej szczepionką na populistów, którzy zwykle nawołują do zmniejszenia wydatków na administrację. Nawet wiedza o tym, że te wydatki to zaledwie 5 proc. całkowitego budżetu sektora finansów publicznych, nie zmniejsza bowiem znacząco poparcia dla szukania tu oszczędności.

Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Cła na pomagających Grenlandii. Kallas: Chiny i Rosja muszą się świetnie bawić
Cła na pomagających Grenlandii. Kallas: Chiny i Rosja muszą się świetnie bawić
Trump zamierza kupczyć miejscami w Radzie Pokoju. Po 1 mld dol za członkostwo
Trump zamierza kupczyć miejscami w Radzie Pokoju. Po 1 mld dol za członkostwo
Umowa z Mercosuru. Dla nich to korzystny układ
Umowa z Mercosuru. Dla nich to korzystny układ