Ozon dodał, że w wyniku ataku centrum logistyczne w Orenburgu musiało tymczasowo wstrzymać operacje, ale już wznowiło działalność.
Do czwartkowego nalotu doszło zaledwie kilka dni po poprzednim uderzeniu ukraińskich dronów w obiekty Ozonu. W poniedziałek na celowniku Kijowa znalazły się huby logistyczne tej firmy w Kraju Krasnodarskim, Dagestanie, Kraju Stawropolskim i Adygei. Po atakach obiekty te stanęły w ogniu, o czym informowała wówczas spółka.
Ozon jest głównym konkurentem największej platformy handlu internetowego w Rosji - Wildberries, która od lipca jest atakowana przez ukraińskie drony. Kijów twierdzi, że obiekty firm e-commerce są uzasadnionymi celami wojskowymi, ponieważ służą do zaopatrywania rosyjskiej armii na froncie.
Dziesięć największych centrów logistycznych Wildberries zostało unieruchomionych od początku tej fali uderzeń - informował w tym tygodniu rosyjski niezależny portal Agientstwo. Dodał, że ataki te wpłynęły na ponad 81 proc. ich łącznej powierzchni magazynowej.
Według analityków agencji badawczej Data Insight szkody w infrastrukturze logistycznej Wildberries w wyniku ataków od połowy lipca do połowy sierpnia szacowane są na od 147 mld do 223 mld rubli (1,7 - 2,6 mld dolarów).
Atak na rosyjski Amazon
Te naloty są także bezpośrednim uderzeniem w rosyjskie małe, średnie i duże przedsiębiorstwa, które sprzedają swoje towary i usługi za pośrednictwem Wildberries. Data Insight oszacowała w połowie sierpnia, że w wyniku zniszczenia towarów w magazynach tego giganta handlu internetowego ich straty sięgają co najmniej 445 mld rubli (5,2 mld dolarów).
WIDEOSpokój ducha, czy bogactwo. Milioner mówi, co jest ważniejsze
Ukraiński serwis NV podał w poniedziałek, że wartość wszystkich zniszczonych towarów w magazynach Wildberries jest równa rocznemu budżetowi jednego dużego regionu Rosji.
Choć dotychczas Ozon był atakowany rzadziej niż jego konkurent, poniedziałkowe uderzenia przyczyniły się do gwałtownego spadku kursu akcji spółki na Moskiewskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.
Rosyjski niezależny portal Moscow Times pisał wówczas o spadku ich ceny aż o 27 proc., czyli do 2,1 tys. rubli za sztukę (24,7 dolara), dodając że był to najniższy poziom od sierpnia 2023 roku.