Lwów "wyrzuca" polską firmę z budowy. "Rozwiązanie umowy"
Lwowskie przedsiębiorstwo komunalne Zielone Miasto wysłało wykonawcy, polskiej firmie Control Process S.A., zawiadomienie o rozwiązaniu umowy na budowę kompleksu mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych - poinformowała Rada Miejska Lwowa. Zdaniem polskiej firmy ukraiński kontrahent nie ma podstaw do odstąpienia od umowy.
"W związku z systematycznym niewykonywaniem swoich zobowiązań przez firmę Control Process S.A., a także z powodu niewykonania zaleceń inżyniera i braku reakcji na te uwagi, podjęliśmy decyzję o rozwiązaniu umowy z tym wykonawcą" - przekazał Ołeksandr Jehorow, dyrektor Lwowskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Zielone Miasto, cytowany na stronie internetowej Rady Miejskiej Lwowa.
Przedstawiciele lwowskich władz podkreślają, że podstawy takiej decyzji są istotne i dobrze udokumentowane. Polski wykonawca miał w 2025 r. wielokrotnie otrzymywać oficjalne powiadomienia o naruszeniach warunków kontraktu i konieczności ich usunięcia.
"Nikt sobie nie uświadamia". Porównał Polskę i USA
Firma miała m.in. nie ukończyć przygotowania dokumentacji projektowej, a także odmówić jej przekazania zamawiającemu - Lwowskiemu Przedsiębiorstwu Komunalnemu Zielone Miasto. Według władz Lwowa nie dostarczyła też części sprzętu finansowanego przez Fundusz Partnerstwa Europy Wschodniej ds. Efektywności Energetycznej i Środowiska.
Polskie przedsiębiorstwo miało też odmówić wykonania niektórych prac przewidzianych w kontrakcie oraz dopuścić na plac budowy innego wykonawcę, realizującego prace związane z podłączeniem zewnętrznego zasilania obiektu.
Pomimo udzielonych dodatkowych terminów na naprawienie sytuacji, firma Control Process S.A. nie usunęła żadnego z tych naruszeń - wskazano w komunikacie.
Dodatkowo - jak utrzymują władze Lwowa - wykonawca próbował utrudnić uzyskanie gwarancji bankowej, której zażądało Zielone Miasto. Stało się to kolejnym powodem rozwiązania kontraktu.
Zgodnie z warunkami umowy, rozwiązanie kontraktu wejdzie w życie po 14 dniach od momentu wysłania powiadomienia, czyli 6 kwietnia 2026 r.
Firma odpiera zarzuty
Spółka Control Process S.A. poinformowała we wtorek PAP, że nie otrzymała jeszcze od zamawiającego, zgodnie z procedurą kontraktową, formalnego powiadomienia o rozwiązaniu kontraktu.
Uważa, że działania zamawiającego, w tym ewentualna próba rozwiązania kontraktu, są elementem trwającego sporu kontraktowego. Kwestionuje zasadność działań ukraińskiego kontrahenta i zapowiedziała dalsze kroki prawne oraz kontraktowe "zgodnie z mechanizmami przewidzianymi dla tego projektu".
Control Process podkreśliła, że projekt od początku był obciążony szczególnymi okolicznościami, w tym skutkami pełnoskalowej wojny w Ukrainie i formalnym wstrzymaniem robót na budowie przez ponad rok. Po wznowieniu prac nadal - jak czytamy w oświadczeniu - występowały "poważne problemy po stronie zamawiającego, w tym długotrwałe opóźnienia płatnicze, brak pełnego i stabilnego finansowania projektu oraz niewykonanie części infrastruktury zewnętrznej, bez której zakład nie może zostać uruchomiony".
Polska spółka podała, że to strona ukraińska w trakcie realizacji projektu "wielokrotnie zwracała się do spółki z prośbą o nieodstępowanie od kontraktu - zarówno w związku z wybuchem wojny, jak i późniejszymi problemami płatniczymi". Control Process oświadczyła, że działając w dobrej wierze, kontynuowała inwestycję mimo takich okoliczności.
Control Process podała, że zaawansowanie prac realizowanych przez nią przekracza obecnie 90 proc., co oznacza, że - jak podkreśliła - zasadnicza część robót objętych kontraktem została wykonana.
"Spółka prowadziła i prowadzi działania zmierzające do ukończenia inwestycji oraz pozostaje gotowa do jej dokończenia" - czytamy w oświadczeniu.
Firma poinformowała także, że projekt od początku realizowany był jako przedsięwzięcie międzynarodowe, finansowane m.in. przez European Bank for Reconstruction and Development, na podstawie standardów kontraktowych FIDIC (The International Federation of Consulting Engineers - Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów) oraz mechanizmy ochrony stron właściwe dla tego typu inwestycji.
W trakcie realizacji projektu - jak podała spółka - kwestie sporne były przedmiotem rozstrzygnięć FIDIC Dispute Adjudication Board oraz procedur arbitrażowych FIDIC.
"W wydanych decyzjach wielokrotnie wskazano, że odpowiedzialność za opóźnienia nie może być przypisana wykonawcy, a zamawiający zobowiązany jest do określonych działań, w tym zapłaty dodatkowego wynagrodzenia w wysokości 6,8 mln EUR oraz przestrzegania postanowień kontraktu" - oświadczyła Control Process i oceniła, że decyzje arbitrażu FIDIC DAB nie są przez zamawiającego wykonywane. "Stanowi to istotne naruszenie zasad kontraktowych oraz mechanizmów rozwiązywania sporów przewidzianych dla projektów międzynarodowych" - przekazała polska spółka.
Apel do polskiego premiera o interwencję
Jej zdaniem "projekt może zostać doprowadzony do zakończenia pod warunkiem respektowania przez Lwów podstawowych zasad współpracy kontraktowej, w szczególności wykonania decyzji FIDIC DAB, uregulowania należności oraz wykonania prac pozostających po stronie zamawiającego".
W ocenie spółki "sprawa ma znaczenie szersze niż pojedynczy kontrakt, ponieważ dotyczy praktycznego funkcjonowania standardów projektów międzynarodowych w Ukrainie".
Control Process poinformowała też, że pomimo wygrania kolejnego postępowania przetargowego na rynku ukraińskim, zdecydowała się wstrzymać z podpisaniem kontraktu do czasu wyjaśnienia sytuacji związanej z projektem lwowskim.
Na początku sierpnia 2025 r. władze Lwowa zaapelowały do premiera Donalda Tuska o interwencję w sprawie polskiej firmy, która opóźniła budowę zakładu przetwarzania odpadów komunalnych.
Według komunikatu firma Control Process S.A. wygrała międzynarodowy przetarg na realizację inwestycji w 2021 r. Zgodnie z kontraktem całość prac, wraz z oddaniem obiektu do eksploatacji, miała być zakończona do 4 października 2025 r.
Wówczas firma Control Process S.A. oświadczyła w stanowisku przesłanym PAP, że opóźnienia przy budowie zakładu przetwarzania odpadów we Lwowie wynikały wyłącznie z winy władz tego miasta, a polski wykonawca prac kontynuował je mimo wojny i opóźnień w płatnościach.