Firma Sławomira Mentzena poniosła porażkę przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie odliczenia kosztów złotej figury byłego premiera. Sprawa dotyczy słynnej podobizny Mateusza Morawieckiego. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", przedsiębiorstwo przeznaczyło na ten cel ponad 10 tys. zł.
Firma chciała zaliczyć ten wydatek do kosztów w ramach podatku CIT. Argumentacja opierała się na funkcji marketingowej. Podobizna polityka w naturalnych rozmiarach miała przyciągać uwagę potencjalnych klientów do usług firmy. Sąd uznał jednak inaczej. Według wyroku sama popularność przedmiotu w internecie nie wystarczy do udowodnienia jasnego związku z profilem działalności gospodarczej. Tym samym wydatek na figurę nie może obniżyć podatku przedsiębiorstwa.
WIDEOWyścig gigantów po Żabkę. Analityk zwraca uwagę na "przeciek"
Sposób na mebel
Historia złotego posągu rozpoczęła się kilka lat temu. Sławomir Mentzen opublikował w serwisie TikTok film. Tłumaczył w nim proces rozliczenia tego nietypowego zakupu. Polityk wydrukował figurę w technologii 3D, a następnie przekonał swoją księgową do sklasyfikowania przedmiotu jako mebel biurowy.
Taki zabieg pozwolił na jednorazową amortyzację, wrzucenie całości w koszty prowadzenia firmy i odliczenie podatku VAT. – I tak trzeba żyć, proszę państwa – mówił na nagraniu doradca podatkowy. Dodatkowo dziennik "Fakt" informował w przeszłości, że polityk wypożyczał posąg swojej partii Nowa Nadzieja za kwotę 1230 zł. Figura z miską ryżu w ręku stanowiła główną atrakcję podczas partyjnych prawyborów. Sławomir Mentzen przekonywał wtedy, że obecne przepisy tworzą "złotą erę" dla doradców podatkowych.
Cienka granica w przepisach
Spór o złotą figurę to tylko jeden z wielu przykładów walki przedsiębiorców ze skarbówką. Kwestia kwalifikacji nietypowych wydatków od lat budzi kontrowersje. Marcin Zarzycki, adwokat i doradca podatkowy z kancelarii LTCA, zauważa na łamach portalu Money.pl, że granica między wydatkiem służbowym a prywatnym jest bardzo płynna.
Zarzycki podkreśla, że organy podatkowe często wydają sprzeczne ze sobą interpretacje. W jednej sytuacji urzędnicy zgadzają się na odliczenie, w innej odmawiają. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał negatywną decyzję dla informatyka w sprawie okularów, ale zgodził się na odliczenie kosztów stylizacji paznokci przez influencerkę. W pierwszym przypadku urząd uznał brak wpływu zakupu na wysokość przychodów, a w drugim potraktował zabieg jako element przygotowania do nagrań filmowych.
Nietypowe koszty: od ubrań po psa stróżującego
Podobne dylematy dotyczą ubrań. Detektyw może zaliczyć w koszty strój wieczorowy lub odzież roboczą, ponieważ urzędnicy uzasadnili to wymogami pracy pod przykrywką. Z kolei prawnicy często odliczają drogie garnitury, ale pod rygorystycznymi warunkami. Ubrania te nie mogą mieć charakteru osobistego i muszą posiadać na stałe przymocowane logo kancelarii. Urzędy pozwalają nawet na zakup psa do firmy, o ile zwierzę pełni funkcję stróża.
Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu, przytacza przypadek zegarka za 5500 zł. Pewien prawnik udowodnił przed urzędem, że używa go wyłącznie do mierzenia czasu podczas spotkań z klientami. Juszczyk ostrzega jednak, że użycie firmowego sprzętu do celów prywatnych skutkuje koniecznością zapłaty podatku od nieodpłatnego przychodu. Jeśli przedsiębiorca założy taki zegarek na prywatną kolację, traci prawo do ulgi. Podobna zasada dotyczy firmowych rowerów, na których właściciele jeżdżą na prywatne wycieczki.