Raje podatkowe pod ostrzałem. Najsilniejsi w UE rzucają wyzwanie Apple i Google

Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania stworzyły wyjątkową koalicję. W efekcie jej działań Google, Facebook czy Amazon mają płacić większe podatki w Europie. W grze potężne sumy, bo wg. ostrożnych szacunków wszystkie kraje UE tracą na tym 70 mld euro rocznie.

Apple czuje się bezpiecznie pod irlandzkim parasolem podatkowym. Pytanie, jak długo?
Źródło zdjęć: © Jack Amick/Flickr (CC BY-NC 2.0)
Krzysztof Janoś

Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania stworzyły wyjątkową koalicję. W efekcie jej działań Google, Facebook czy Amazon mają płacić większe podatki w Europie. W grze potężne sumy, bo wg. ostrożnych szacunków wszystkie kraje UE tracą 70 mld euro rocznie. Pytanie tylko, czy tym razem się uda? - W tej grupie nie ma Wielkiej Brytanii, a to tam właśnie powstać może kolejny fiskalny raj na naszym kontynencie - ocenia Daria Żebrowska-Fresenbet, z Instytut Globalnej Odpowiedzialności.

Zjednoczona Europa od lat nie radzi sobie ze wspólnym problemem unikania opodatkowania przez największe globalne - w tym i amerykańskie - korporacje. Rzecz nie jest prosta, nie tylko ze względu na zawiłości prawne, ale też brak jednomyślności.

Nawet wtedy, kiedy wszystkie państwa na kontynencie oficjalnie zdają się w tej sprawie wypowiadać jednym głosem, to potem dość szybko okazuje się, że ważniejsze są partykularne interesy. One sprawiają, że w Luksemburgu albo Irlandii największe korporacje mogą płacić niższe podatki.

Nawet 11 mld zł mogą odzyskać Polacy pracujący w sześciu krajach UE

- Francuzi bardzo mocno dociskają w tej sprawie, nie pierwszy już raz. Problem jednak zawsze pojawia się w ostatniej fazie, kiedy z deklaracji przechodzi się do realizacji. Dowodem na to jest np. Luksemburg, gdzie z oficjalnych 23 proc. podatku można też płacić 1 proc. ze względu na duże możliwości optymalizacyjne - mówi Daria Żebrowska-Fresenbet, koordynatorka projektu IGO „Sprawiedliwość podatkowa”.

Podatki od przychodów, a nie od zysków

Żeby do takich sytuacji w zjednoczonej Europie już nie dochodziło, Francja wraz z Niemcami, Włochami i Hiszpanią stworzyły, jak pisaliśmy w money.pl, nieformalną grupę nacisku na KE. Ministrowie finansów z tych czterech krajów we wspólnym liście apelują do KE o zmiany zasad opodatkowania wielkich firm.

W największym skrócie chodzi o to, żeby wszystkie firmy, w tym i te największe, płaciły podatki na podstawie przychodów a nie zysków. Ta inicjatywa ma pozwolić skończyć z wieloletnim procederem unikania opodatkowania przez wielkie międzynarodowe firmy, takie jak Google czy Facebook, które obecnie całą swoją europejską działalność rozliczają w Irlandii.

"Nie możemy dłużej akceptować sytuacji, gdy te firmy prowadzą biznes w Europie, płacąc minimalne podatki do kas naszych państw" - napisali Bruno Le Maire, Wolfgang Schaeuble, Pier-Carlo Padoan oraz Luis de Guindos w liście zaadresowanym do estońskiej prezydencji UE, z kopią do Komisji Europejskiej.

Podobnie jak we wcześniejszych inicjatywach tego typu, o czym wspomina też Żebrowska-Fresenbet, za pomysłem stoją Francuzi. Paryż już nie raz pokazywał, że nie ma zamiaru poddawać się w starciu z największymi graczami na globalnym rynku.

Niestety, w tej walce ciągle brakuje sukcesów, a porażek jest bez liku. W lipcu 1017 r. Francja przegrała spór sądowy z Google. Paryski sąd administracyjny odrzucił wniosek tamtejszego fiskusa o nałożenie na giganta internetowego 1,1 mld euro podatku za lata 2005-2010.

Sędziowie rację przyznali prawnikom koncernu, którzy argumentowali, że Google nie posiada we Francji stałej siedziby i nie zawiera w tym kraju żadnych umów. Na poziomie możliwości wpływania na kraje członkowskie sama KE też nie pokazała dotąd skuteczności.

Jak pisaliśmy w money.pl, w sierpniu minister finansów Irlandii Paschal Donohoe odrzucił żądanie Komisji Europejskiej dotyczące ściągnięcia od firmy Apple 13 mld euro zaległych podatków.

Donohoe oświadczył po prostu, że nie jest to sprawą Dublina, bo Irlandia "nie jest globalnym poborcą podatkowym". Jak zatem ostatecznie miałoby wyglądać rozwiązanie prawne, które zmusiłoby globalne firmy do płacenia większych podatków?

Minimalny podatek dla firm w UE?

- Ten list może popchnąć do przodu prace nad ustaleniem wspólnej bazy podatkowej w UE. To rozwiązanie określiłoby minimalny poziom stawki podatkowej we wszystkich krajach członkowskich - mówi Daria Żebrowska-Fresenbet.

Taki zapis zakończyłby wreszcie niezdrową konkurencję poszczególnych państw, które kuszą firmy proponując jak najniższe stawki CIT. Tak dzieje się np. w Irlandii (12,5 proc.) czy na Węgrzech, gdzie obniżono ten podatek do 9 proc.

O wspólnym stanowisku Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii pozostałe kraje będą debatować podczas szczytu w Tallinie 15 i 16 września. Jakie będzie polskie stanowisko? Zapytaliśmy o to nasze Ministerstwo Finansów. Wiele wskazuje na to, że powinniśmy tu iść ramię w ramię z sygnatariuszami tego listu.

Polsko-niemiecka koalicja miała tu nawet przewodzić. To Warszawa, o czym pisaliśmy w money.pl, miała dać nowy impuls Europie, która cały czas przegrywa z wielkimi korporacjami. Tak przynajmniej na początku roku zapewniał wicepremier Morawiecki po spotkaniu z niemieckim ministrem finansów Wolfgangiem Schaeublem na szczycie G20.

Niestety do czasu opublikowania tego artykułu nie dostaliśmy od MF żadnej odpowiedzi. Nie wiemy zatem czy Polska będzie wspierać Niemcy i Francję i co z naszą przewodnią rolą w tej trudnej walce z globalnymi korporacjami.

- Szumne zapowiedzi ministra Morawieckiego, słowa o ścisłej współpracy z Niemcami i wspólnym przywództwie w tym zakresie w Unii rzeczywiście robiły wrażenie. Pamiętajmy jednak, że Polska nie jest europejskim championem. Nie jest też wiadome, na ile tamta inicjatywa nie zyskała rozgłosu ze względu na to, że politycznie znaleźliśmy się na obrzeżach UE - mówi ekspertka IGO.

Daria Żebrowska-Fresenbet zapewnia również, że gdzieś tam w kuluarach, między polskimi a niemieckimi urzędnikami, taka współpraca rzeczywiście ma miejsce. Zastanawiające jest jednak, dlaczego nasz rząd się tym nie chwali i o efektach współpracy nie informuje.

- Czasami nie chcą o tym mówić, bo w niektórych sprawach chodzi o mechanizmy uniemożliwiające pranie brudnych pieniędzy. Jednak nie zawsze ta współpraca dotyczy tak wrażliwych kwestii i zastanawia mnie, skąd to milczenie na ten temat - mówi Żebrowska-Fresenbet.

Marny trud. Wszystko przez Brexit

Polska rola w tej nowej europejskiej inicjatywie nie jest jeszcze znana, ale łatwo się domyślić, jaka może być ta odgrywana przez Londyn już po Brexicie. W ocenie Darii Żebrowskiej-Fresenbet to najsłabszy element porozumienia czterech najsilniejszych krajów w UE. Brakuje tu piątego gracza, który niestety UE opuszcza.

- W tej grupie nie ma Wielkiej Brytanii, a to tam właśnie powstać może kolejny fiskalny raj na naszym kontynencie - ocenia ekspertka z Instytut Globalnej Odpowiedzialności. Jak dodaje, i bez tej - tak znaczącej dla wspólnoty zmiany - pozostaje jeszcze wiele innych przeszkód, które od lat trudno pokonać.

W poszczególnych państwach UE istnieją ulgi i zwolnienia, które nie figurują w oficjalnych zestawieniach i danych statystycznych. Dobrym przykładem jest tradycyjnie sprzyjająca przedsiębiorcom Szwajcaria. Na poziomie krajowym stawki podatkowe są tam bardzo wysokie, ale w niektórych kantonach można liczyć na znaczące ulgi. Oczywiście im firma większa i bardziej znacząca, tym więcej może ugrać na tym lokalnym poziomie porozumienia.

Wybrane dla Ciebie
Gorąco na świecie. Złoto bije kolejne rekordy
Gorąco na świecie. Złoto bije kolejne rekordy
Rośnie napięcie wokół Grenlandii. Sekretarz skarbu USA zabiera głos
Rośnie napięcie wokół Grenlandii. Sekretarz skarbu USA zabiera głos
Boom na chińskie auta w Polsce. MON szykuje ograniczenia
Boom na chińskie auta w Polsce. MON szykuje ograniczenia
Ostrożny reset na linii Pekin-Pjongjang. Chiny odbudowują wpływy, ale ustępują pola Rosji
Ostrożny reset na linii Pekin-Pjongjang. Chiny odbudowują wpływy, ale ustępują pola Rosji
Złoto skazane na wzrost? Nie byłbym tego taki pewien [OPINIA]
Złoto skazane na wzrost? Nie byłbym tego taki pewien [OPINIA]
Media: Trump wykorzystał urząd prezydenta, by zarobić co najmniej 1,4 mld dolarów
Media: Trump wykorzystał urząd prezydenta, by zarobić co najmniej 1,4 mld dolarów
O’Leary zwołał pilną konferencję. To odpowiedź na zaczepki Elona Muska
O’Leary zwołał pilną konferencję. To odpowiedź na zaczepki Elona Muska
Odszkodowanie za opóźniony lot. Sąd Unii Europejskiej zdecydował
Odszkodowanie za opóźniony lot. Sąd Unii Europejskiej zdecydował
Polacy palą w starych piecach. Barierą są pieniądze
Polacy palą w starych piecach. Barierą są pieniądze
Kontrowersyjna umowa uratuje europejską branżę motoryzacyjną?
Kontrowersyjna umowa uratuje europejską branżę motoryzacyjną?
Czerwień dominuje na GPW. PGE i Pepco w górę, Allegro i CCC tracą
Czerwień dominuje na GPW. PGE i Pepco w górę, Allegro i CCC tracą
Pompa ciepła miała grzać dom. Dziś siedzą przy kominku i liczą długi
Pompa ciepła miała grzać dom. Dziś siedzą przy kominku i liczą długi