Widać przyspieszenie w stosunku do tego samego kwartału w 2025 roku, kiedy to odnotowano wzrost gospodarczy na poziomie 3,2 proc. Warto zauważyć, że ostateczny odczyt jest o 0,1 punktu procentowego wyższy od tzw. szybkiego szacunku, który urząd statystyczny prezentował w połowie maja.
Analizując dane w ujęciu wyrównanym sezonowo, czyli po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze cyklicznym i kalendarzowym, realny produkt krajowy brutto wzrósł o 0,6 proc. w porównaniu do czwartego kwartału poprzedniego roku. W ujęciu rocznym wskaźnik ten również ukształtował się na wspomnianym poziomie 3,5 proc.
Dane te wskazują na stabilną ścieżkę ożywienia gospodarczego, która po okresie spowolnienia zaczyna nabierać wyraźniejszego tempa i opiera się na solidnych fundamentach wewnętrznych.
Ostre słowa o doradcach. Premiera Biznes Klasy o 17:00
Konsumenci głównym filarem ożywienia
Nie ma wątpliwości, że głównym czynnikiem napędzającym polską gospodarkę na początku 2026 roku był popyt krajowy. Jego ogólny wzrost wyniósł 3,7 proc., co stanowi nieznaczne spowolnienie względem czwartego kwartału 2025 roku, kiedy to dynamika ta sięgała 4,6 proc.
Wpływ popytu krajowego na całościowy wynik produktu krajowego brutto był zdecydowanie pozytywny i wyniósł dokładnie plus 3,5 punktu procentowego. Oznacza to, że gdyby pominąć inne czynniki makroekonomiczne, sama siła wewnętrznego rynku zagwarantowałaby wzrost gospodarczy właśnie na tym poziomie.
Kluczowym elementem popytu krajowego pozostaje spożycie ogółem, które w analizowanym okresie było wyższe o 3,9 proc. niż przed rokiem. W ramach tej kategorii analitycy GUS wyodrębniają spożycie w sektorze gospodarstw domowych, które zwiększyło się o 3,3 proc., oraz spożycie publiczne, notujące silny wzrost na poziomie 6,0 proc.
Jeśli przełożymy te zmiany na realny wpływ na gospodarkę, spożycie ogółem dołożyło do wzrostu PKB aż 3,2 punktu procentowego. Z tej puli 2,0 punkty procentowe to zasługa portfeli zwykłych obywateli, a 1,2 punktu procentowego to efekt wydatków sektora instytucji rządowych i samorządowych.
Słabsze wyniki inwestycji państwowych i prywatnych
Nieco słabiej na tym tle wypada aktywność inwestycyjna przedsiębiorstw i państwa. Nakłady brutto na środki trwałe, czyli miara inwestycji w gospodarce, zwiększyły się w pierwszym kwartale o 2,4 proc. w ujęciu rocznym. Dla porównania, w końcówce 2025 roku dynamika ta wynosiła 6,6 proc. Widać więc wyraźne wyhamowanie skłonności do inwestowania.
Stopa inwestycji, mierzona jako relacja nakładów brutto na środki trwałe do PKB w cenach bieżących, spadła do poziomu 12,9 proc. wobec 13,2 proc. odnotowanych rok wcześniej. Całkowity wpływ popytu inwestycyjnego na produkt krajowy brutto wyniósł zaledwie plus 0,3 punktu procentowego.
Dopełnieniem obrazu makroekonomicznego z pierwszego kwartału jest neutralny wpływ zarówno eksportu netto, jak i przyrostu rzeczowych środków obrotowych. Oznacza to, że wymiana handlowa z zagranicą, jak i procesy magazynowania w firmach, ani nie napędziły dodatkowo gospodarki, ani nie stanowiły dla niej obciążenia, co jest istotną zmianą w stosunku do czwartego kwartału 2025 roku, kiedy to oba te czynniki miały wpływ negatywny.
Zróżnicowana kondycja poszczególnych branż
Spojrzenie na gospodarkę od strony podażowej, czyli poprzez pryzmat wartości dodanej brutto, ukazuje zróżnicowany obraz poszczególnych sektorów. W pierwszym kwartale 2026 roku całkowita wartość dodana brutto zwiększyła się realnie o 3,3 proc. w ujęciu rocznym. Szybsze tempo wzrostu niż przeciętnie w gospodarce narodowej zanotowano m.in. w handlu i naprawach, gdzie dynamika sięgnęła 4,7 proc., oraz w szeroko pojętej administracji publicznej, edukacji i opiece zdrowotnej, które łącznie urosły o 4,5 proc.
Solidny wynik w ujęciu rocznym odnotował również sektor przemysłowy, w którym wartość dodana zwiększyła się o 4,1 proc. względem analogicznego okresu roku ubiegłego. Transport i gospodarka magazynowa dołożyły do tego wzrost na poziomie 3,0 proc.
Na przeciwległym biegunie znalazło się natomiast budownictwo, które w pierwszych miesiącach roku skurczyło się o 4,5 proc. Spadek wartości dodanej, rzędu 3,4 proc., odnotowano także w działalności finansowej i ubezpieczeniowej.
Warto jednak zwrócić uwagę na dynamikę kwartał do kwartału, która pokazuje najświeższe tendencje w gospodarce. W porównaniu z czwartym kwartałem 2025 roku, wartość dodana w przemyśle zmniejszyła się o 2 proc., a w budownictwie o 2,1 proc. Te sygnały zadyszki w sektorze wytwórczym pod koniec pierwszego kwartału znajdują swoje odzwierciedlenie i rozwinięcie w nowszych badaniach koniunktury, obejmujących już drugi kwartał bieżącego roku.
Przemysł w obliczu przedłużających się wyzwań
Uzupełnieniem oficjalnych danych GUS są informacje płynące z najnowszego raportu S&P Global, dotyczącego wskaźnika PMI dla polskiego sektora przemysłowego w maju 2026 roku. PMI, czyli Purchasing Managers' Index, pokazuje aktywność inwestorów i służy do oceny koniunktury w sektorze produkcji.
W maju wskaźnik S&P Global PMI dla polskiego przemysłu ukształtował się na poziomie 49,4 punktu, rosnąc z kwietniowego pułapu 48,8 punktu. Wartość poniżej neutralnego progu 50 punktów wciąż oznacza ogólne pogorszenie warunków w sektorze wytwórczym. Jednak majowy odczyt sygnalizuje najłagodniejszy spadek w tendencji zniżkowej trwającej nieprzerwanie od 13 miesięcy. Jest to sygnał, że choć sytuacja pozostaje trudna, to tempo pogarszania się koniunktury hamuje.
Co dzieje się w polskich fabrykach? Producenci w maju po raz drugi w ciągu ostatnich trzech miesięcy zwiększyli produkcję, tłumacząc to nieśmiałymi oznakami poprawy sytuacji rynkowej, udrożnieniem dostaw niektórych surowców oraz otwarciem nowych punktów sprzedaży.
Paradoksalnie, ten wzrost produkcji nastąpił w warunkach wciąż spadającej liczby nowych zamówień. Popyt w przemyśle obniżał się 14. miesiąc z rzędu, choć ankietowani menedżerowie logistyki wskazywali, że tempo tego spadku było najniższe od listopada ubiegłego roku.
Geopolityka dyktuje koszty i terminy
Przedstawiciele firm produkcyjnych, pytani o główne powody słabszego popytu, wskazują na przedłużającą się niepewność gospodarczą i geopolityczną. Twierdzą, że wielu klientów powstrzymuje się od nowych zakupów, bo bazuje na wcześniej zgromadzonych, wysokich poziomach zapasów.
Kluczowym problemem, z którym obecnie mierzy się polski sektor wytwórczy, jest powrót presji kosztowej, wynikającej bezpośrednio z napięć na arenie międzynarodowej. Zgodnie z raportem S&P Global, choć inflacja kosztów produkcji w maju nieco spadła po gwałtownym wzroście w poprzednich miesiącach, to wciąż pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Ostatni odczyt tego wskaźnika był drugim co do wielkości na przestrzeni ostatnich czterech lat i znacząco przewyższał długoterminowe średnie.
Zjawisko to jest napędzane przede wszystkim przez wzrost cen surowców, który z kolei jest pokłosiem trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Konflikt ten bezpośrednio przekłada się na drastyczny wzrost kosztów transportu oraz energii.
Te obciążenia są stopniowo przenoszone na klientów końcowych: ceny wyrobów gotowych opuszczających fabryki również rosły w maju w szybkim tempie, ustępując historycznie jedynie jednemu odczytowi z ostatnich trzech lat.
Napięcia geopolityczne uderzyły także w łańcuchy dostaw, powodując opóźnienia logistyczne. Średni czas realizacji zamówień przez dostawców wydłużył się w maju w największym stopniu od blisko czterech lat, a dokładnie od czerwca 2022 roku.
Mimo bieżących trudności z kosztami i logistyką prognozy na najbliższe 12 miesięcy pozostają w polskim przemyśle pozytywne. Przedsiębiorstwa planują ekspansję na nowe rynki, wprowadzanie innowacyjnych produktów oraz zwiększanie mocy produkcyjnych.
Ogólny poziom optymizmu jest jednak wciąż poniżej długoterminowego trendu badanego od 2012 roku. Zestawienie oficjalnych wyników PKB za pierwszy kwartał z bieżącymi badaniami koniunktury pokazuje gospodarkę, która z jednej strony jest silnie stymulowana przez portfele konsumentów, a z drugiej - wciąż musi nawigować w trudnym, niestabilnym otoczeniu międzynarodowym