Widmo kryzysu nad USA. Światowe rynki z niepokojem patrzą na rosnące koszty i długi

250. rocznica powstania Stanów Zjednoczonych zbiega się w czasie z jednym z najbardziej wymagających okresów w historii kraju. Scenariusze kryzysu stają się coraz bardziej realne. Stan finansów publicznych USA nie był tak zły od 1946 r. Co się stało?

Amerykański dług publiczny rośniePrezydent Donald Trump
Źródło zdjęć: © East News | Alex Brandon, Associated Press, East News
Robert Kędzierski

Najświeższe ogólnokrajowe badania opinii publicznej w USA pokazują wyraźne pogorszenie nastrojów społecznych. Trzy niezależne sondaże wskazują na rosnący krytycyzm wobec prezydenta Donalda Trumpa oraz spadek poparcia wśród dotychczas lojalnych grup wyborców, a coraz więcej Amerykanów negatywnie ocenia sposób sprawowania władzy i kierunek, w jakim zmierza kraj.

Według analiz zleconych przez czołowe amerykańskie stacje telewizyjne (w tym CBS i CNN) poparcie dla prezydenta oscyluje wokół 40 proc. przy blisko 60‑procentowym poziomie dezaprobaty.

Zwykli Amerykanie płacą coraz więcej

Dlaczego nastroje w amerykańskim społeczeństwie pikują? Ogromna większość ankietowanych odczuwa duży wzrost kosztów życia. Widzi skok cen podstawowych usług i towarów. Połowa respondentów ankietowanych przez StudyFinds ma trudność z opłaceniem rachunków oraz zakupów spożywczych. W tym samym badaniu 87 procent ankietowanych stwierdziło, że kraj znajduje się w tzw. kryzysie kosztów życia.

Tu warto zaznaczyć, że pogorszenie nastrojów związanych z affordability (dostępność cenowa; to, na co mnie stać) zaczęło się na długo przed drugą kadencją Donalda Trumpa. Ten obiecywał jednak w kampanii, że wprowadzi amerykańską gospodarkę na lepsze – ba, najlepsze – tory i Amerykanów będzie stać na więcej. Nic takiego się jednak nie stało. Co gorsze, przez cła i wojnę z Iranem koszt życia jeszcze wzrósł. Cena paliwa na amerykańskich stacjach niemal się podwoiła.

Ostre słowa o doradcach. Premiera Biznes Klasy o 17:00

Amerykańskie portfele drenuje też m.in. drożejąca energia. Niekiedy wzrost cen ma charakter gwałtowny – przykładowo w Kalifornii opłaty za energię elektryczną niemal podwoiły się od czasu pandemii.

Dług przebił kluczowy poziom po raz pierwszy od 1946 roku

Rosną koszty obsługi długu publicznego. W analizie American Institute for Economic Research czytamy, że w maju dług federalny przekroczył 100 procent PKB po raz pierwszy od 1946 r. Zdaniem autorów badania obecna sytuacja różni się od powojennej i jest groźniejsza, ponieważ Stany Zjednoczone mają starzejące się społeczeństwo, rosnące wydatki na programy emerytalne i zdrowotne oraz trwałe deficyty.

W tym samym opracowaniu podkreślono, że rosnące stopy procentowe zwiększają koszt obsługi długu, ponieważ tempo wzrostu gospodarczego nie przewyższa już kosztu finansowania zobowiązań.

Rząd przeznacza coraz większą część budżetu na spłatę odsetek, co ogranicza możliwości finansowania innych wydatków – pisze w analizie ekonomistka Romina Boccia.

Rynki nie wiedzą w co wierzyć

Na wzrost cen, niepewność i niestabilność wpływa sama polityka administracji Donalda Trumpa. Rentowność obligacji, notowania giełdowe, plany przedsiębiorstw zmieniają się jak w kalejdoskopie pod wpływem szybko zmieniających się i często sprzecznych ze sobą sygnałów co do intencji rządu USA. Widzą to nie tylko Amerykanie. Efektem są wyższe koszty importu, rosnące koszty produkcji, a ostatecznie wyższe ceny – pisał niedawno brytyjski "The Guardian".

Dziennik wskazał także ryzyko związane z próbami wpływania na politykę Rezerwy Federalnej. Po nominacji Kevina Warsha Trump może próbować wymusić obniżki stóp procentowych, aby ograniczyć koszt obsługi długu. A to – jak pisaliśmy w money.pl – może podważyć zaufanie do Stanów Zjednoczonych – bo bank centralny powinien być przede wszystkim niezależny.

Dług publiczny USA w relacji do PKB
Dług publiczny USA w relacji do PKB © money.pl

USA mogą pociągnąć za sobą resztę świata

Ekonomista Eduardo Porter na łamach "Guardiana" ostrzega, że to właśnie pozycja Fed może być papierkiem lakmusowym dla całej gospodarki. Jeśli prezydent przejmie kontrolę nad Rezerwą Federalną i wymusi obniżki stóp, inflacja przyspieszy, a inwestorzy zaczną uciekać – pisze.

Pogorszenie sytuacji gospodarczej w USA oznacza kłopoty dla reszty świata. Już dziś globalny system gospodarczy znajduje się w stanie narastającej niestabilności, a Stany Zjednoczone pełnią w nim rolę kluczowego ogniwa. Rynki finansowe mogą zareagować gwałtownie na wzrost zadłużenia USA oraz decyzje polityczne administracji.

Świat pędzi w kierunku wstrząsu finansowego, który może przewyższyć skalą poprzednie kryzysy. Inwestorzy będą bezlitośnie pozbywać się amerykańskich aktywów, jeśli ocenią, że sytuacja staje się niepewna – ocenia Porter.

Kryzys może nadejść bez ostrzeżenia. Ćwierć wieku wzrostu długu

Amerykański Instytut Badań Ekonomicznych (AIBE) ostrzega, że kryzysy fiskalne najczęściej uderzają bez ostrzeżenia. Historia uczy nas, że zwykle pojawiają się nagle, gdy zmieniają się nastroje inwestorów, a koszty pożyczek gwałtownie rosną.

"Kraje, które uważały, że mają wystarczającą przestrzeń fiskalną, często zbyt późno odkrywają, że ich margines błędu zniknął" – wskazuje w opracowaniu AIBE.

Zdaniem analityków AIBE dług, który przekroczył 100 procent PKB, powinien być sygnałem ostrzegawczym. Nie dlatego, że oznacza precyzyjny punkt zwrotny, lecz dlatego, że sygnalizuje, iż Stany Zjednoczone zmierzają na niezrównoważoną ścieżkę fiskalną. "Nawet bez natychmiastowego kryzysu fiskalnego ustawodawcy powinni spowolnić wzrost zadłużenia, ponieważ wysokie i rosnące zadłużenie wiąże się z realnymi kosztami ekonomicznymi, które rosną z czasem" – czytamy w opracowaniu.

Kiedy może nadejść kryzys? Ostatecznym horyzontem czasowym wydaje się rok 2050. Wówczas – według obecnych modeli – zadłużenie USA zbliży się do 190 procent PKB. Taki poziom oznaczać będzie niemal na pewno, że rynki nie będą już skłonne pożyczać USA pieniędzy – i to za jakąkolwiek cenę.

Zdaniem ekspertów Instytutu Badań Ekonomicznych USA już dużo wcześniej grozi mechanizm błędnego koła – wraz ze wzrostem zadłużenia koszty odsetek będą pochłaniać coraz większą część dochodów, pozostawiając mniej przestrzeni na inwestycje.

Pętlę tę mogą napędzać stopy procentowe – im będą wyższe, tym więcej pieniędzy, a więc pożyczek, amerykański Skarb Państwa będzie potrzebował – a im więcej będzie chłonął, tym wyższe będą stopy i koszty pożyczek. "Te powinny stać się wyjątkiem, a nie normalnością" – podsumowuje AIBE.

Zgodnie z obecnie obowiązującą polityką USA dług kraju ma nadal rosnąć – i to w nieskończoność, osiągając poziomy, które byłyby nie do pomyślenia, gdy ostatni raz USA cieszyły się nadwyżką budżetową – a było to w roku 2000.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie