Firma opublikowała dane o przychodach i zyskach, które okazały się o kilka procent niższe, niż zakładał rynek. Analityk dodaje, że rynek wcześniej wyceniał dla IBM wyjątkowo pozytywny scenariusz.
– W próżni publikacja przychodów i zysków o kilka procent niższych, niż zakładał to rynek, wystarczyłaby do istotnej korekty na wycenach spółki – ocenia Kamil Szczepański.
Jednak same liczby nie usprawiedliwiają tak głębokiej przeceny. Ekspert wskazuje, że prawdziwy powód spadków kryje się w komentarzach prezesa spółki.
Piwo tańsze niż woda. Ujawnia, jak to możliwe
Krach na akcjach IBM. Niespodziewana zmiana w zamówieniach
Prezes IBM otwarcie przyznał, że firmę zaskoczyła nagła i bardzo gwałtowna zmiana w strukturze i harmonogramie zamówień od klientów. Problem dotyczy gigantycznych nakładów inwestycyjnych (CAPEX), które stanowią fundament rewolucji napędzanej przez rozwój sztucznej inteligencji.
Początkowo rynki zakładały, że nakłady te trafią w większym stopniu do firm takich jak IBM. Sytuacja jednak uległa zmianie ze względu na braki sprzętowe u podwykonawców.
– W obliczu ekstremalnych niedoborów na rynku pamięci DRAM/HBM coraz większą część budżetów inwestycyjnych spółki musiały przekierowywać w stronę pamięci – tłumaczy analityk XTB.
Branża technologiczna w pułapce braków sprzętowych
Z tego powodu firmy takie jak IBM stały się pierwszą ofiarą obecnego stanu rzeczy. Ceny pamięci DRAM, które miały potwierdzać dobrą kondycję branży AI, szybko zmieniły się w największą przeszkodę dla całego sektora technologicznego.
Ekspert uspokaja jednak inwestorów. Słabsze wyniki i problemy z zamówieniami nie oznaczają, że boom na AI dobiega końca. Firmy nie zmniejszają nakładów inwestycyjnych i nie wycofują się z kontraktów zawartych w przeszłości. Zamiast tego zlecenia po prostu przesuwają się w czasie, co wymusza duże dyskonto czasowe.
Kamil Szczepański podkreśla, że obecną sytuację nie należy jeszcze interpretować jako negatywnego sygnału dla największych firm z branży sztucznej inteligencji. Zwraca jednak uwagę na inne zagrożenie. Konieczność dużych przesunięć w oczekiwaniach i zobowiązaniach wywoła silną presję na podmioty, które do tej pory dostarczały własny sprzęt i oprogramowanie dla spółek z tak zwanej wielkiej piątki.
Kiedy pęknie bańka na rynku AI?
Kiedy zatem rynki powinny zacząć się martwić o przyszłość sektora? – Coś, co byłoby już nie pojedynczą, niekorzystną dla sentymentu wiadomością, ale głośnym alarmem, że może czekać nas pęknięcie bańki, to wyraźne wycofanie się którejś z dużych spółek ze swoich zobowiązań CAPEX, a nie tylko ich przesunięcie – podsumowuje ekspert XTB.
Na razie jednak mamy do czynienia jedynie z opóźnieniami, które wynikają z problemów z dostępnością kluczowych komponentów na globalnym rynku.