Do buntu Jewgienija Prigożyna, którego Grupa Wagnera była jedną z podstawowych sił początkowej fazy rosyjskiej inwazji na Ukrainę, doszło w czerwcu 2023 r. Jak wyjaśniał, był to m.in. bunt przeciwko traktowaniu najemników formacji jako mięsa armatniego oraz niewystarczającemu wyposażeniu dostarczanemu wagnerowcom przez państwo.
Hipotez dot. przyczyn buntu Prigożyna jest dużo więcej. Finał był jednak taki, że twórca Grupy Wagnera złożył broń. Moskwa dała mu gwarancje bezpieczeństwa, ale niedługo później Rosjanin zginął w katastrofie lotniczej. Organizację rozwiązano, a najemnikom dano wybór - kontrakt z MON albo wyjazd na Białoruś. Niektórzy wybrali jednak inną ścieżkę.
"The Wall Street Journal" poinformował, że w Afryce Środkowej powstało imperium narkotykowe, zbudowane przez Pawła Prigożyna, syna twórcy Grupy Wagnera oraz byłych jej bojowników.
Według opisywanego przez dziennik schematu łańcuch dostaw obejmuje zakupy farmaceutyków w Indiach, przerzut przez Demokratyczną Republikę Konga i zbrojną dystrybucję na terenie Republiki Środkowoafrykańskiej. Transport ma działać pod parasolem ochronnym rosyjskich najemników.
Jednoosobowa działalność gospodarcza a umowa o pracę. Szef PIP wyjaśnia
Dziennik podaje, że trasy przemytu złota, broni, paliwa i tramadolu o wysokich dawkach kontroluje w sumie ok. 500 byłych najemników Grupy Wagnera. Ich niezależność wobec rosyjskich władz rośnie, jak twierdzi gazeta.
Szlak tramadolu
"Tramadol, nazywany w regionie 'kokainą dla ubogich', w wysokich dawkach działa jak narkotyk – znosi ból, tłumi głód i pozwala na wielogodzinną pracę ponad siły w trudnych warunkach. Standardowe tabletki przeciwbólowe zawierają zazwyczaj 50-100 mg substancji czynnej. Wagnerowcy zamawiają je w stężeniu 200-250 mg, co wywołuje silny stan odurzenia i szybkie uzależnienie" - informuje "Gazeta Wyborcza".
W Indiach tramadol jest legalnie produkowany na eksport, ale śledczy mają podejrzewać ukrywanie w przesyłkach tabletek 200 mg i mocniejszych, deklarowanych jako standardowe 50 mg. To ma ułatwiać przerzut w ramach legalnego obrotu farmaceutykami.
Po dotarciu do Kinszasy, stolicy Demokratycznej Republiki Konga, ładunki mają trafiać do miasta Zongo przy granicy DRK, skąd organizuje się przeprawy przez rzekę Ubangi do Republiki Środkowoafrykańskiej. Dalej produkt rozwożą kurierzy na motocyklach i ciężarówki, a ruch mają kontrolować punkty kontrolne pod wpływem dawnych wagnerowców.
"WSJ" ustalił, że handel opioidami stał się drugim filarem przychodów byłych wagnerowców w Afryce Środkowej obok nielegalnie pozyskiwanego złota. A wpływy z eksportu metalu szlachetnego szacuje się na ok. 180 mln dolarów rocznie. Dochody z tramadolu mają finansować zakupy broni i utrzymanie prywatnej ochrony.
Sieć dystrybucji ma opierać się na współpracy z wpływowymi aktorami w kraju, w tym na dostawach do górników, grup zbrojnych, a także członków Gwardii Prezydenckiej i prorządowego ruchu młodzieżowego Sharks.