"Zaklęcia" Trumpa nie pomagają. Paliwo w USA drastycznie drożeje. Dlaczego?
Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w portfele amerykańskich kierowców, klientów linii lotniczych i zwykłych konsumentów. Galon benzyny w USA kosztuje już ponad cztery i pół dolara, a fiasko rozmów z Iranem winduje notowania ropy. Potężne podwyżki widać także na lotniskach, gdzie upadają pierwsi przewoźnicy.
Koszty życia w Stanach Zjednoczonych uderzają w kolejną barierę. Tym razem w centrum uwagi znalazły się stacje benzynowe. Zwykli obywatele z niepokojem patrzą na dystrybutory, a powód jest oczywisty. Paliwo w USA drastycznie drożeje. Średnia cena za galon benzyny (1 galon amerykański to ok. 3,785 litra — przyp. red.) osiągnęła poziom 4,52 dolara. To wyraźna zmiana w porównaniu z końcem marca, kiedy to stawki na amerykańskich stacjach dopiero przebijały psychologiczną barierę 4 dolarów.
Takie dane przekazała organizacja motoryzacyjna AAA. Kwota ta oznacza skok o 38 centów w zaledwie jeden miesiąc. Jeśli spojrzymy na analogiczny okres ubiegłego roku, różnica wynosi aż 1,38 dolara. Od momentu wybuchu konfliktu zbrojnego między USA, Izraelem a Iranem, koszty tankowania po drugiej stronie oceanu poszybowały w górę.
Amerykański kierowca płaci za kryzys na Bliskim Wschodzie
Dawid Czopek, ekspert paliwowy, zarządzający Polaris-FIZ w rozmowie z money.pl przyznaje, że warunków, by paliwo taniało, w zasadzie nie ma. - W USA powoli wchodzimy w tzw. driving season, czyli okres zintensyfikowanych wyjazdów wakacyjnych. Tradycyjnie rozpoczyna się on w długi weekend, na który przypada Memorial Day, tj. w ostatni poniedziałek maja - mówi.
Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"
Choć Stany Zjednoczone są największym na świecie producentem ropy naftowej, ceny paliw na tamtejszych stacjach podlegają twardym prawom rynkowym. Po odliczeniu podatków są one bardzo zbliżone do poziomów wolnorynkowych na świecie - dodaje analityk.
Zdaniem Czopka Stany Zjednoczone — pomimo zapewnień Donalda Trumpa — stały się ofiarą konfliktu na Bliskim Wschodzie. - Obecnie, gdy ropa drożeje, a marże rafineryjne idą w górę, silnie rosną również ceny na amerykańskich stacjach — podkreśla.
Benzyna to produkt o dużej sezonowości, szczyt jej zużycia przypada właśnie na miesiące letnie. Stany Zjednoczone są jednocześnie wielkim eksporterem i importerem tego paliwa, w zależności od specyfiki danego stanu, jednak przed wakacjami muszą sprowadzać z zagranicy jego potężne ilości – wskazuje nasz rozmówca.
Podkreśla jednocześnie, że niezależnie od tego, czy dany region USA importuje surowiec z Zatoki Perskiej, kierowcy płacą stawkę globalną. — Ta jest obecnie bardzo wysoka — jeśli sytuacja w cieśninie Ormuz nie ulegnie poprawie, nie ma co liczyć na obniżki w nadchodzących tygodniach. Średnia cena benzyny przekroczyła już 4,50 dol. za galon, podczas gdy rok temu wynosiła zaledwie 3,13 dol. — wylicza Dawid Czopek.
Drożyzna znów straszy. Pozycja USA przed niczym nie chroni
Droższe paliwa bezpośrednio przekładają się na amerykańską inflację. Opublikowane dziś dane za kwiecień wskazują na wzrost wskaźnika CPI do 3,8 proc. w ujęciu rocznym (wobec 3,3 proc. miesiąc wcześniej i przy 2-procentowym celu Rezerwy Federalnej). Sama kategoria "energia" podskoczyła w ciągu roku aż o kilkanaście procent.
Pozycja największego producenta ropy na świecie nie chroni amerykańskich kierowców przed globalnym wzrostem cen. Może jednak stanowić kluczowy bufor bezpieczeństwa w przypadku fizycznych niedoborów surowca lub gotowych produktów na rynku – mówi Czopek.
Trump chce "amerykańskiego CPN"
Prezydent Donald Trump z jednej strony przekonuje, że ceny na stacjach nie są wcale takie wysokie, a z drugiej opowiedział się za czasowym zawieszeniem federalnego podatku paliwowego w Stanach Zjednoczonych.
W poniedziałkowym wywiadzie dla stacji CBS News amerykański przywódca wprost poparł ten pomysł, zapowiadając zniesienie opłaty na określony czas.
Uważam, że to świetny pomysł. Tak, zniesiemy podatek paliwowy na pewien czas, a kiedy ceny benzyny spadną, pozwolimy mu stopniowo wrócić – stwierdził amerykański prezydent.
Stanowisko Białego Domu potwierdził również sekretarz ds. energii Chris Wright, który na antenie NBC News zadeklarował otwartość administracji na wszelkie działania mogące obniżyć koszty ponoszone przez kierowców. Średnia cena krajowa benzyny w USA osiągnęła już poziom 4,52 dol. za galon, a rynki obawiają się przekroczenia bariery 5 dol. Przedstawiciele administracji podkreślają jednak, że priorytetem pozostaje długofalowe zakończenie trwającego od blisko pół wieku konfliktu z Iranem, co ich zdaniem może docelowo ustabilizować rynek i doprowadzić do spadku cen paliwa nawet poniżej 3 dol. za galon jeszcze tego lata.
Geopolityka i Bliski Wschód windują notowania ropy
Napięta sytuacja na rynku energetycznym utrzymuje się od dłuższego czasu. Pierwsze oznaki nadchodzącego kryzysu były widoczne już na początku marca, kiedy analitycy odnotowali najgwałtowniejszy skok cen ropy w Stanach Zjednoczonych od ponad czterech dekad. Eskalacja zbrojna sprawiła, że globalne dostawy surowca znalazły się pod potężną presją. Poważnym czynnikiem podnoszącym rynkowe wyceny okazał się także głośny incydent na Oceanie Indyjskim, w wyniku którego amerykańskie siły zbrojne przejęły statek transportujący irańską ropę.
Choć w kwietniu na światowych giełdach pojawił się cień optymizmu, gdy surowiec gwałtownie staniał w reakcji na dwutygodniowy rozejm zawarty między USA a Iranem, rynkowe uspokojenie okazało się niestety tylko chwilowe. Ostatnie fiasko rozmów dyplomatycznych i widmo przedłużającego się konfliktu geopolitycznego sprawiają, że obywatele po drugiej stronie oceanu znów muszą liczyć się z drastycznymi podwyżkami przy dystrybutorach, które wkrótce mogą przekroczyć kolejne historyczne granice.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl