Inflacja w USA znów rośnie. Realne pensje mocno w dół
Wzrost cen w Stanach Zjednoczonych znów przyspiesza. Taka sytuacja uderza bezpośrednio w portfele obywateli. Po raz pierwszy od trzech lat inflacja wyprzedziła tempo wzrostu wynagrodzeń. To efekt szoków na rynku energii, które podnoszą koszty codziennych zakupów spożywczych.
Amerykańskie Biuro Statystyki Pracy przekazało najnowsze dane o kosztach życia. W kwietniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych osiągnął poziom 3,8 proc. w ujęciu rocznym. To najwyższy odczyt od maja 2023 r. Wynik ten zaskoczył analityków rynkowych. Ekonomiści spodziewali się nieznacznie niższej wartości na poziomie 3,7 proc. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,6 proc. Taka dynamika jest z kolei w pełni zgodna z wcześniejszymi prognozami ekspertów.
Szybszy wzrost cen przynosi konkretne i bolesne konsekwencje dla amerykańskich gospodarstw domowych. Przez ostatnie lata dynamika pensji skutecznie chroniła siłę nabywczą konsumentów, a jeszcze w połowie lutego Donald Trump ogłaszał sukces w walce z drożyzną, chwaląc się wciąż rosnącymi płacami. Teraz ten trend uległ wyraźnemu odwróceniu. Po uwzględnieniu inflacji średni wzrost wynagrodzeń godzinowych zanotował wartość ujemną po raz pierwszy od kwietnia 2023 r. Oznacza to spadek realnych dochodów Amerykanów. Codzienne utrzymanie staje się dla nich coraz większym wyzwaniem finansowym.
Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"
Szoki energetyczne windują ceny. Drożyzna w sklepach
Obecna sytuacja gospodarcza ma swoje korzenie w globalnych napięciach geopolitycznych. Konflikt na Bliskim Wschodzie wywołał poważny szok na rynku surowców energetycznych. Wyższe koszty paliw błyskawicznie przenoszą się na całą gospodarkę, w tym na logistykę i transport.
Amerykanie odczuwają te zmiany przede wszystkim podczas wizyt w marketach spożywczych. Według raportu amerykańskiego urzędu statystycznego ceny świeżych owoców i warzyw podskoczyły w ciągu miesiąca o 2,3 proc. Jest to najsilniejszy wzrost w tej kategorii produktów od ponad szesnastu lat. Sytuacja ta wynika wprost z wyższych kosztów transportu żywności ciężarówkami z chłodniami. Pojazdy te zużywają ogromne ilości coraz droższego oleju napędowego.
Temat powracającej inflacji i rosnących kosztów utrzymania jest szczególnie gorący w ostatnich tygodniach i wykracza daleko poza same zakupy spożywcze. Już na początku kwietnia analitycy alarmowali, że wzrost cen w Stanach Zjednoczonych gwałtownie przyspieszył, co stanowiło bezpośrednie pokłosie napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, w tym rynkowych obaw po ataku na Iran. To właśnie te zawirowania wywindowały ceny na stacjach benzynowych do poziomów, które coraz mocniej uderzają w portfele obywateli.
Dla gospodarki i polityki to obecnie mieszanka wybuchowa. Słabnąca siła nabywcza wynagrodzeń w połączeniu z drożyzną wywołuje coraz większe niezadowolenie społeczne. Komentatorzy za oceanem podkreślają, że z perspektywy wyborców to właśnie inflacja i wysokie ceny paliw stały się jednymi z kluczowych problemów w kraju dla obecnej administracji. Amerykańskie obietnice utrzymania prosperity i szybkiego uspokojenia sytuacji zderzają się na razie z twardą rzeczywistością, w której realne zarobki przestały nadążać za wydatkami.
Reakcja rynków finansowych już widoczna
Publikacja danych o inflacji wywołała natychmiastową reakcję na giełdach. Kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy zanotowały zauważalne spadki. Przed otwarciem wtorkowej sesji wskaźniki dla Dow Jones, S&P 500 oraz Nasdaq 100 świeciły na czerwono. Zmiany dotknęły również rynek długu.
Rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych wzrosła do poziomu 4,43 proc. Inwestorzy z niepokojem analizują najnowsze odczyty. Trwała inflacja może skłonić bank centralny do utrzymania wysokich stóp procentowych przez dłuższy czas. Taki scenariusz stanowi dodatkowe obciążenie dla portfeli kredytobiorców i hamuje perspektywy szybkiego ożywienia gospodarczego.