Wielka Brytania zbliża się do granicy miliona młodych ludzi, którzy nie pracują, nie uczą się i nie biorą udziału w szkoleniach. To tzw. grupa NEET (od angielskiego not in: education, employment or training). Według raportu "Young people and work", przygotowanego przez Alana Milburna dla brytyjskiego Departamentu Pracy i Emerytur, na koniec 2025 r. w tej sytuacji było 957 tys. osób w wieku od 16 do 24 lat. To mniej więcej co ósmy młody człowiek na Wyspach.
Autorzy raportu podkreślają, że nie jest to chwilowy problem wynikający z gorszej koniunktury. Wskaźnik NEET w Wielkiej Brytanii tylko raz w ostatnich 25 latach spadł poniżej 10 proc. - w czasie pandemii, gdy rynek pracy był sztucznie stabilizowany przez państwowe programy osłonowe. Od 2021 r. sytuacja znów się pogarsza, a Wielka Brytania wypada dziś gorzej niż średnia dla Unii Europejskiej i OECD.
Co szokujące, 6 na 10 młodych ludzi, którzy dziś zaliczają się do grupy NEET, nigdy nie miało pracy, w porównaniu do 4 na 10 w 2005 roku. W momencie, gdy powinni zaczynać dorosłe życie, zdobywać pewność siebie, rozwijać umiejętności, uczyć się nawyków pracy i stawiać pierwsze kroki w kierunku niezależności, zbyt wielu z nich całkowicie odrywa się od edukacji i zatrudnienia. Grozi nam stracone pokolenie - można przeczytać w raporcie Millburna z 28 maja.
Tej firmy zazdrości nam Europa. Oglądaj "Biznes Klasę"
Koszt? Setki miliardów
To najmocniejsze dane z ten analizy, dowodzące, że problem jest jeszcze bardziej poważny niż wypadnięcie z rynku pracy - część młodych w ogóle nie zdołała na niego wejść. To blisko 600 tys. młodych osobach zdolnych do pracy, bez jakiegokolwiek punktu zaczepienia w życiorysie zawodowym.
Ma to swoją cenę z perspektywy państwa. "Im dłużej młody człowiek pozostaje poza pracą lub nauką, tym trudniej i drożej jest mu pomóc. W niniejszym raporcie szacujemy, że skumulowany roczny koszt - dla niemal milion młodych osób NEET - to 125 miliardów funtów (ok. 611 mld zł)" - czytamy.
Na tę kwotę składają się m.in. utracony potencjał gospodarczy, niższe wpływy podatkowe, wyższe wydatki na świadczenia i koszty zdrowotne.
To nie jest "pokolenie, któremu się nie chce"
Milburn jednocześnie odrzuca tezę, że młodzi po prostu nie chcą pracować. Z badania przeprowadzonego na potrzeby raportu wynika, że 84 proc. młodych zaliczanych do grupy NEET chce znaleźć pracę, edukować się lub szkolić. Problemem nie jest więc brak ambicji, ale bariery, z którymi zderzają się przy przejściu ze szkoły na rynek pracy.
Słyszałem, jak młodzi ludzie opowiadali o wysyłaniu dziesiątek, a czasem nawet setek podań o pracę, po których nie otrzymywali żadnej odpowiedzi. Słyszałem o rozmowach kwalifikacyjnych, po których następowała cisza, o automatycznych odmowach wysyłanych miesiące później oraz o stanowiskach dla początkujących, które wymagały wcześniejszego doświadczenia. Najczęściej słyszałem o wysiłkach, którym towarzyszyła frustracja. Młodzi ludzie próbowali - pisze w raporcie Alan Millburn.
"Niewidzialni" dla państwa, astronomiczny koszt
Według opracowania ok. 44 proc. młodych NEET w Wielkiej Brytanii nie pobiera świadczeń dla osób pozostających bez pracy. W praktyce oznacza to, że państwo nie ma z nimi stałego kontaktu i nie oferuje im realnej pomocy w powrocie do edukacji, szkoleń lub zatrudnienia.
Raport zwraca też uwagę na rosnące znaczenie zdrowia. W 2025 r. 44 proc. młodych deklarowało ograniczający pracę problem zdrowotny. Jeszcze dekadę wcześniej ten wskaźnik wynosił 26 proc. Autorzy raportu podkreślają jednak, że zdrowie psychiczne nie powinno być traktowane jako "wymówka", ale jako realna bariera, którą system musi umieć obsłużyć.
Milion w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat
Milburn ostrzega, że bez zmiany podejścia liczba młodych Brytyjczyków poza edukacją, pracą i szkoleniami przekroczy milion w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat. W mniej korzystnym scenariuszu w ciągu pięciu lat takich osób może być już ponad 1,25 mln.
"Łatwiej byłoby obarczyć winą jedną rzecz: pandemię, smartfony, zasiłki, szkoły, pracodawców, rodziców lub samych młodych ludzi. Dane nie potwierdzają jednak żadnej z tych teorii. Wskazują one na coś trudniejszego do zaakceptowania: że instytucje, które stworzyliśmy, by wspierać młodych ludzi w dorastaniu, nie spełniają już swojej roli, a kraj zdaje sobie z tego sprawę już od dłuższego czasu" - podsumowuje autor raportu.
Milburn podkreśla, że nieuczciwe jest jednak stawianie sprawy, że przez "sam wysiłek indywidualny może pokonać system, który jest źle zaprojektowany, słabo powiązany i zbyt często obojętny na to, czy młodym ludziom faktycznie uda się osiągnąć trwałe uczestnictwo w życiu społecznym".
Źródło: gov.uk