Trump oskarża Chiny i uderza w media. "Są częścią spisku"

Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek wieczorem czasu miejscowego, że stacje telewizyjne, które nie transmitowały jego orędzia, powinny stracić koncesje. Wymienił wśród nich ABC News i NBC. Zarzucił mediom, że "są częścią spisku".

Temporary
US President Donald Trump addresses the nation from the East Room of the White House in Washington, DC on July 16, 2026. (Photo by SAUL LOEB / POOL / AFP)
SAUL LOEBPrezydent Donald Trump wygłosił orędzie
Źródło zdjęć: © East News | SAUL LOEB
Katarzyna Kalus

- Co jest rzadko spotykane, stacje fake news NBC i ABC zapowiedziały, że nie będą transmitować tego wystąpienia. Wiedziały, czego będzie dotyczyć, nie podoba im się ten temat. Wiedzą, jak skorumpowany jest nasz system, i nie chcą tego ujawniać - oświadczył Trump w wystąpieniu na temat bezpieczeństwa wyborów w USA.

Zarzucił tym stacjom, że razem z innymi redakcjami "są częścią spisku".

Z jakiegoś powodu chcą, aby to oszustwo trwało nadal. Chcą je podtrzymywać. Chcą chronić radykalną lewicę - krytykował media Trump.

Co grozi Polsce ze strony Rosji? Ekspert: Są dwa scenariusze

Dodał, że "nie można mieć wielkiego kraju bez wolnych i uczciwych wyborów".

- Oszustwo tego rodzaju powinno skutkować odebraniem im koncesji. Korzystają z publicznych częstotliwości wartych miliardy dolarów, nie płacąc za to nic. Jedyne, czego chcemy, to uczciwość naszych wyborów i rzetelność w przekazywaniu informacji - kontynuował prezydent.

- Naszemu krajowi wyrządzono ogromne szkody. Nasze wybory pozostawiono podatne na manipulacje i kradzież, a zaufanie narodu amerykańskiego zostało utracone. Nie można dopuścić, aby taki stan rzeczy trwał - wezwał prezydent.

Prezydent USA wygłosił orędzie z Białego Domu tuż po godz. 21 (3 nad ranem w Polsce). Wystąpienie trwało ok. 30 minut. Ogłosił w nim odtajnienie "kluczowych materiałów wywiadowczych, które ujawniają szokujące słabości naszej (amerykańskiej) infrastruktury wyborczej".

Orędzie Trumpa. Prezydent USA oskarża Chiny

Jak powiedział Trump, dokumenty te pokazują m.in., że "na przestrzeni kilku lat, począwszy od cyklu wyborczego w 2020 r., Chińska Republika Ludowa przeprowadziła to, co uważa się za największe w historii naruszenie bezpieczeństwa danych wyborczych". Dodał, że w wyniku tego procesu Chiny "bezprawnie pozyskały dane dotyczące 220 milionów amerykańskich wyborców".

Z ocen wywiadu wynika, że nie ma dowodów na to, iż Pekin zmienił wynik wyborów w 2020 r., w których Trump przegrał z Joe Bidenem - zaznaczyła agencja Reutera.

Trump stwierdził, że członkowie amerykańskiej społeczności wywiadowczej celowo ukrywali informacje dotyczące skali działań Chin.

Amerykańskie agencje wywiadowcze zaczęły dowiadywać się o naruszeniu bezpieczeństwa rejestrów wyborców w 2020 r., kiedy odkryły, że dziesiątki milionów danych wyborców, pomyślcie o tym, dane dziesiątek milionów wyborców w 18 stanach, zostały kupione, skradzione lub zhakowane przez Chiny. Ale ci, którzy byli odpowiedzialni za to, by podnieść alarm, zamiast tego, utrzymywali te informacje w tajemnicy i nie ujawniali ich - kontynuował.

Dodał, że z jednego z ujawnionych materiałów wynika, iż przeciwnicy USA - Rosja, Chiny, Iran i Korea Północna, a także podmioty niepaństwowe - "dysponują zdolnością do naruszenia bezpieczeństwa amerykańskiej infrastruktury wyborczej".

Agencja Reutera podkreśliła, że ostre wypowiedzi Trumpa na temat Chin grożą zachwianiem relacji z Pekinem. Przed rozpoczęciem przemówienia rzecznik chińskiej ambasady Liu Chang, odpowiadając na prośbę o komentarz, zapewnił, że "Chiny nigdy nie ingerowały i nigdy nie będą ingerować w wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych".

Wybrane dla Ciebie