Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Jakimczyk: Symboliczna kara za brak ropy z Rosji

Jakimczyk: Symboliczna kara za brak ropy z Rosji

skomentuj
Wyświetlaj:
reichstadt / 212.160.132.* / 2007-01-26 08:14
Taaak! Codzienna rzeczywistość działania gospodarki różni się nieco od podręcznikowych przykładów. To jednak nie znaczy, że trzeba się na to godzić. Wszechpotęga mediów i opinii publicznej, szybszy niż kiedykolwiek obieg informacji pomaga te bagna cywilizować. WIerzę, że jest miejsce na ziemi dla pięknoduchów i idealistów. Również w gospodarce.
U-bot / 83.26.241.* / 2007-01-25 18:55
Panie Jarosławie,
zamiast p.......ć to samo na okągło, zaproponuj Pan wreszcie jakieś rozwiązanie np. żeby wreszcie uwolnić się od tych rosyjskich agentów, Putina i innych szemranych dostawców ropy, przesiadamy się wszyscy na rowery (chińskie- też może być to uzależnienie) i skończmy wreszcie z tym nieznośnym uzależnieniem :-)
Pozdrawiam
Obserwator! / 87.207.203.* / 2007-01-26 09:51
Sprawa jest kolosalnie prosta jak wydłubanie oka adwersarzowi. Wystarczy zacząć kopac ropę w kraju. Jakim - oto jest pytanie?
DA-old / 195.225.71.* / 2007-01-25 19:45
Tym razem stanę w obronie Pana Jakimczyka. Bo podnosi temat bardzo istotny dla naszej gospodarki. Polityki również.
Ci rosyjscy agrenci to nie wymysł jakiegoś chorego umysłu. Na pewno tego nie potwierdziłby Litvinienko, gdyby żył...
Nasz kraj w latach 90-tych i do 2005 roku był areną nie walki dwóch frakcji w "ulubionej" SLD, lecz służb specjalnych krajowych i białego niedźwiedzia, które pociągały za sznurki z obu stron.

Oczywiście U-bocie powiesz, ze to spiskowa teoria dziejów. Ale lepiej patrzeć trzeźwo niż przez peryskop...
JKM / 212.76.37.* / 2007-01-25 10:43
Rosyjskie koncerny, a zwłaszcza Lukoil i TNK-BP od dawna robiły naciski na nasze rafinerie, aby zawierały z nimi bezpośrednie kontrakty, tj. bez pośredników. Nawet sam radca handlowy ambasady Rosji interweniował w tej sprawie. Padała propozycja, że może właśnie firma Rosnieft będzie bezpośrednio dostarczać. Nic z tego nie wyszło, bo problem jest nie w ropie, ale w rurze. Rurą zarządza firma Transnieft, której szefem jest od wielu lat p. Wajnsztok. I zasadniczy problem, to znalezienie się w grafiku dostaw. W praktyce okazuje się, że nie jest to takie proste, nawet dla Lukoil i TNK-BP – ktoś, gdzieś w Rosji podejmuje decyzję, że „taki, a taki” się w grafiku znajdzie, a inny nie. Można się oczywiście domyślać jak to chodzi i kto o tym decyduje. Orlen i Lotos podpisywały umowy tylko z firmami, które znalazły się w grafiku dostaw, bo to gwarantuje dostawę. Petraco jest własnością dwóch panów (ojca i syna), którzy – o ile dobrze pamiętam – mają paszporty brytyjskie, działa od wielu lat i jest dostawcą nie tylko Orlenu i Lotosu, ale także wielu firm zachodnioeuropejskich (m.in. Anonima Petrolium Italiana, OMW, Agip). Jej przewaga polega na tym, że jest w stanie zagwarantować dostawy do punktu odbioru (czyli np. CIF), a nie tylko na warunkach FOB. A ma to bardzo istotne znaczenie, bo można tygodniami czekać na załadunek statku np. w Vyborg, albo przejście przez Bosfor i Dardanele (dla ropy dostarczanej przez Morze Czarne z portu Novorossijsk). A Petraco wie jak to zrobić, dlatego jej klienci kupują właśnie od tej firmy, a nie bezpośrednio, chociaż też mogliby to robić. Czy Petraco dzieli pomiędzy rosyjskich polityków jakieś prowizje? Napewno tak. Ale tak ten rynek funkcjonuje, kupując ropę arabską, byłoby dokładnie tak samo – firmy, które mają koncesje na eksploatacje, oprócz standardowej opłaty koncesyjnej płacą też prowizje polityko, lokalnym kacykom (w niektórych krajach oficjalnie). Z ropą wenezuelską też tak za chwilę będzie, bo ekipa Chevaza też będzie chciała wykorzystać swoje 5 minut. Czy kierownictwo Orlenu i nasi polityce biorą prowizję od Petraco? Na to pytanie nie podejmuje się odpowiedzieć, aczkolwiek kiedyś pewien dobrze zorientowany Rosjanin przekonywał mnie, że „z J&S wasi mają większy pożytek niż my”. Czy tak jest z Petraco? Nie wiem. Polityka Orlenu i Lotosu w zakresie dywersyfikacji powinna przede wszystkim być nakierowana na stworzenie technicznych możliwości dostaw z różnych stron, tak aby być zabezpieczonym na wypadek problemu z dostawami z Rosji. To wymaga współpracy z PERN, Naftobazami, operatorami rurociągów u sąsiadów, być może modernizacji Naftoportu. Ponadto wejście w tzw. downstream (czyli pola naftowe), tak aby korzystać na koniunkturze na ropie. Do tej pory nie weszli, pytanie czy to dobrze czy źle – może wcale nie najgorzej, bo jakby wchodzili w szczycie cenowym ropy, to ceny działek roponośnych i kosztów koncesji też były bardzo wysokie (mam wątpliwości czy Pan Krauze nie przepłacił). Może akurat teraz jest dobry moment, bo ceny spadły?. Natomiast pod względem ekonomiki, to pewnie jeszcze długo nie będzie korzystniejszych warunków dostaw, niż dostawy rosyjskie. Czy się komuś to podoba czy nie. A że jest to z Rosniefti? To akurat właśnie lepiej, bo parę razy pomyślą, zanim zakręcą kurek, bo oni przecież też będą tracić.

Natomiast zgadzam się z Panem Jarosławem, że podpisanie tego kontraktu w przeddzień odwołania Prezesa Chalupca była dużą niezręcznością. Pan Prezes Chalupec od miesięcy wiedział, że odejdzie a dwa tygodnie przed wiedział, kiedy to nastąpi. Mógł to zostawić nowemu zarządowi. Chyba, że....chyba, że chciano aby właśnie poszło to na karb jeszcze starego zarządu. Sprytne...

Ps. Nie jestem pracownikiem Orlenu, ani Lotosu, ani żadnej firmy zajmującej się handlem ropą.
PaXeL / 213.227.74.* / 2007-10-01 12:54
pola naftowe, szerzej wydobycie, to upstream.
JanKS / 2007-01-25 11:28 / Bywalec forum
Bardzo interesujący komentarz. I merytoryczny, co niestety ostatnio nie jest powszechne.
Dziękuję Panie JKM.
Sabre / 2007-01-25 10:04 / Tysiącznik na forum
Panie Jarosławie, jakie rozwiązania pan proponuje? Skąd mielibyśmy kupować ropę? Bliski wschód, Nigeria, Azja – to są także miejsca podwyższonego ryzyka. Poza tym, tankowce miałyby troszkę niewygodnie na Bałtyku. Gdzie stacje przeładunkowe z prawdziwego zdarzenia?
Musi Pan przyznać, że rury biegnące ze wschodu to dość tanie i wygodne rozwiązanie.
To po prostu biznes i na biznesie się należy koncentrować, a nie demonizować i szafować hasłami w stylu: „zbrojne ramię imperializmu”.
Jak wiadomo od dawna, biznes to wojna, tylko prowadzona innymi metodami. Czas się dostosować.
troll / 83.5.118.* / 2007-01-25 09:06
panie Jakimczyk? Może w takim razie wskaże pan bardziej pewne i korzystne dla nas sposoby kupowania rosyjskiej ropy? Może Jukos? A może powinniśmy zaprotestować przeciwko rosyjskiej "kulturze" biznesowej ogłaszając embargo i żądając certyfikatów "dobrych praktyk bizesowych" sprawdzanych na miejscu przez naszych inspektorów? A może też odwołać się do Unii, której negocjacje z Rosją właśnie na ten temat zablokowaliśmy pod hasłem, że reguły są niejasne?
skomentuj

Najnowsze wpisy