Forum Polityka, aktualnościKraj

MSWiA ograniczy władzę samorządów?

MSWiA ograniczy władzę samorządów?

skomentuj
Wyświetlaj:
historyk / 89.77.25.* / 2009-05-29 17:59
a dopiero ten piar chciał likwidować stanowiska wojewodów a dzis chce zawłaszczać nie tylko media obywatelskie ale i samorzadowe stanowiska, brakuje im stołków czy jak mówi Śpiewak platforma wszechpolska
Pilsener / 2009-05-28 10:15 / Sofciarski Cyklinator Parkietów
W polsce idea samorządności leży i kwiczy, kolejne reformy zostały skutecznie skopane i prowadziły tylko do wzrostu liczby urzędników, nawet za komuny nie było tylu urzędników i takich nadużyć.

Ale czego oczekiwać od pseudo-liberalnej partii socjalistycznych konserwatystów wywodzących się z PRL i jego skansenów, zwolenników centralizacji i gospodarki planowej, wrogów demokracji i kapitalizmu obiecujących irlandzkie cuda gospodarcze.

Czym się różni O'Tossck od Gierka a Kaczynsky od Gomułki? Jeden już cuda obiecywał, drugi też szwabami straszył - co się zmieniło w polsce od tych czasów? Zmienili się partyjni towarzysze, poza tym niewiele - jak była bieda tak jest dalej, jedynie partia ma się lepiej niż kiedyś.
_qwert / 2009-05-28 10:03 / Tysiącznik na forum
Projekt ustawy rozszerza uprawnienia nadzorcze i kontrolne wojewodów.

No wreszcie ktoś się wziął za rozmontowywanie centralnego planowania pozostawionego po psiakach.
mirek3011 / 2009-05-28 10:46 / Tysiącznik na forum
Ty kolego rzeczywiście nie rozumiesz co piszesz
_qwert / 2009-05-28 11:05 / Tysiącznik na forum
Ty kolego rzeczywiście nie rozumiesz co jest napisane.
historyk / 89.77.25.* / 2009-05-29 18:01
niezwykle inteligentny argument nastawiony na porozumienie
mirek3011 / 2009-05-28 08:45 / Tysiącznik na forum

MSWiA ograniczy władzę samorządów?

No No ...dążymy do totalitaryzmu panowie tzw.liberałowie.
Już widzę jaka histeria by była gdyby PIS coś takiego próbował wprowadzić........
vvvv / 77.95.48.* / 2009-05-28 08:22
połowa tych państwa już dawno powinna grzac prycze
Bernard+ / 83.22.104.* / 2009-05-28 22:40
Gdy w roku 1998 dowiedziałem się z oficjalnego wydawnictwa GUS, że zatrudnienie w Administracji Państwowej ( bez samorządowej) od 1989 roku, czyli od ostatniego roku PRL wzrosło o 100% przestałem kupować wydawnictwa statystyczne GUS. W 1998 roku powołano do istnienia powiaty, których liczba jest zaprzeczeniem zdrowego rozsądku. Tylko 7% powiatów ma dochody własne pozwalające na utrzymanie swojej administracji bez dotacji z budżetu centralnego. Najmniejszy w Polsce powiat Sejny, którego stolicą jest miasteczko Sejny liczące 5 tyś mieszkańców ma 21 tyś mieszkańców i liczba ta stale maleje. Tymczasem w instytucie badań nad gospodarka rynkową wyliczono, że ekonomiczny sens istnienia powiatów zaczyna się od 300 tyś mieszkańców. Powiaty o mniejszej liczbie mieszkańców są ekonomiczną bzdurą powielającą stanowiska administracyjne i liczbę niepotrzebnych radnych, starostów i członków różnych zarządów powiatowych o kuriozalnej strukturze takiej, którą poznałem osobiście w moim powiecie liczącym 126 tyś mieszkańców, w którym zarządzanie 100 osobowym urzędem starostwa powierzono Staroście, Wicestaroście i 4 etatowym Członkom zarządu oraz skarbnikowi i sekretarzowi a nadzorowanie 2 szpitali i kilku przychodni wykonywano w schemacie Wicestarosta nadzorujący członka zarządu odpowiedzialnego za zdrowie z zawodu architekt bez uprawnień, - członek zarządu nadzorujący dział Zdrowie z zawodu dentysta, - Naczelnik wydziału zdrowia z zawodu politolog, -zastępca naczelnika wydziału zdrowia bez zawodu po studiach teologicznych oraz jeden ( słownie jeden Urzędnik Wydziału zdrowia zatrudniony w wymiarze 1/2 etatu z zawodu ekonomista z wyższym wykształceniem po studiach podyplomowych zarządzania służbą zdrowia. Najliczniejszą grupą zawodową w starostwie stanowili członkowie ścisłego kierownictwa w liczbie 8 osób z płacami najwyższymi, jakie można było sobie przyznać, Np. starosta 12400zł na miesiąc, a członkowie zarządu po 7800zł, co powodowało, że połowa funduszu płac starostwa to były wynagrodzenia zarządu z skarbnikiem i sekretarzem oraz radcą prawnym. Analizując budżet starostwa obliczyłem, że aby powiatowe centrum pomocy rodzinie nadzorowane przez wydział zdrowia opisany wyżej, ale posiadające własnego dyrektora, zastępcę dyrektora, głównego księgowego i 5 pracowników w tym sekretarki dyrektorów przyznało biednej rodzinie 100 złotych zasiłku to koszt tej operacji wyniósł 250złotych. I do dziś niewiele się zmieniło tylko liczba szpitali szkół nadzorowanych przez to Starostwo się zmniejszyła, bo jeden szpital zadłużony upadł a jedna szkołę z braku uczniów zlikwidowano. Natomiast w powiatowym zarządzie dróg więcej wydaje się pieniędzy na koszty administrowania drogami niż na ich remonty. Oto obraz powiatowej RP, w której PiS i PSL wygrali wybory samorządowe porównam za 2 lata dane statystyczne mojego powiatu.
Powyższy tekst napisałem na, Money PL w 2006 roku i martwi mnie, że nie stracił nic na swojej aktualności. W moim mieście w ostatnim roku PRL żyło 50 tys. osób i było 25 tys. miejsc pracy w przemyśle A urząd miasta zatrudniał 87 urzędników z średnią płaca stanowiąca 70% średniej płacy krajowej. Dziś po 20 latach nowej rzeczywistości w tym mieście żyje tylko 41 tys. osób pozostało tylko 11 tys. miejsc pracy, ale w urzędzie miasta pracuje 240 urzędników z średnia płacą 150 % średniej krajowej.
W PRL prezydent miasta zarabiał miesięcznie 1, 6 średniej krajowej obecnie zarabia 4 średnie krajowe pensje. I nikt załatwiając cokolwiek w urzędzie: zameldowanie, opłacanie podatku itp. nie odczuwa lepszej obsługi niż 20 lat temu.
I tak w całym kraju urzędy się dublują urzędników przybywa a wypracowujących dochód do podziału ubywa, bo np. 2 miliony Polaków wytwarza PKB dla innych krajów niż Polska. Mamy rekordową ilość emerytów, którzy nie ukończyli 50 lat życia. Mamy 1 milion osób posiadających umowę o pracę w państwowych nierentownych od 20 lat zakładach, do których Polski podatnik stale okradany przez rządzących musi dopłacać, aby, dzięki czemu w tych nierentownych zakładach przeciętne płace są wyższe od średniej krajowej i od płac pracowników rentownych zakładów prywatnych. Mamy 1,7 miliona bezrobotnych a firmy greckie budujące autostradę A1 sprowadzają do pracy robotników z Ukrainy, Grecji, Rumunii, Bułgarii, bo polscy bezrobotni nie potrafią wykonywać pracy zbrojarza, cieśli i betoniarza, bo za pieniądze z funduszu pracy wciąż oferuje im się kursy podstawowe posługiwania się komputerem w pracy biurowej. Cisną się na usta słowa Maćka z Dobrzymia "Oj głupi wy głupi"
skomentuj

Najnowsze wpisy