Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Więzienie za pirackie oprogramowanie w firmie

Więzienie za pirackie oprogramowanie w firmie

skomentuj
Wyświetlaj:
kondziu89 / 212.76.37.* / 2009-10-31 16:49
To wszystko jest mozliwe. I mysle ze tutaj zaczyna sie cos dziac w tym temacie.A mianowicie , w Trójmiescie juz sie sprawdza legalnośc oprogramowania.
średnio rozgarnięty / 83.18.4.* / 2007-03-20 07:57
Jestem przeciwko korzystaniu w firmach z pirackich wersji oprogramowania firmy Microsoft, ponieważ jak to mówi stare pirackie przysłowie: "za głupotę trzeba płacić".
Wprawdzie żeby pograć w większość nowych pirackich gier trzeba mieć Windoza, ale w pracy się przecież nie gra :)
Michał_YPIConsulting / 2007-03-18 12:50
Bill Gates nieźle załatwił większość z nas. Polityka Microsoftu jest następująca: tolerujemy prywatnych użytkowników pirackiego oprogramowania naszej firmy, bo i tak nie dotrzemy do wszystkich - w zamian wymagamy legalnego oprogramowania od firm, których pracownicy rzadko umieją korzystać z produktów innych marek (bo przecież od zawsze używają naszych produktów w domu). Szacunek dla marketingowców, którzy to wymyślili - majstersztyk. Swoją drogą nadszedł chyba najwyższy czas zainteresować się darmowym oprogramowaniem, które nierzadko niewiele ustępuje jakością drogim markowym produktom.

_______________

youngprofessional&innovalive
Obywatel III RP / 83.3.58.* / 2007-03-26 13:33
"...nierzadko niewiele ustepują..."
Nieprawda :)
1. Open Office 2.x bije na głowę Ms Office,
jest szybszy, bardziej niezawodny, odporniejszy na wirusy
i DARMOWY.
2. Nowe dystrybucje Linuxów są wizualnie bardzo podobne do Windowsów, np. Ubuntu, ale o wiele bardziej niezawodne i odporne na wirusy - problemem są gry, ale coraz więcej ich działa na emulatorach Windowsa.
3. Jedyne Gimp nie nadąża za Adobe Photoshopem czy Corelem, ale i tak sporo idzie na nim zrobić.

To, że ludzie używają płatnych i gorszych programów, można tłumaczyć jedynie lenistwem albo niewiedzą...
leonidas3 / 212.76.37.* / 2009-12-06 20:41
Dziwi mnie to strasznie ze firmy decyduja sie na pirackie oprogramowanie. To troche rzenujace jednak.
Cuś / 83.9.143.* / 2007-03-16 13:10
Uważam, że pewna wąska grupa ludzi z układami uważa, że oni stanowią prawo, chcą pomnażać swoje majątki z dnia na dzień żądając cen za swoje czy nie swoje produkty cen nawet wyzszych i niż na zachodzie. Chyba im sie wydaje ze tu zyja sami biznesmeni. Moze przyjdzie czas ze sie obudza jak wszyscy rozsadni ludzie stad wyjada i sami beda musieli slono placic za inne dobra ktorych nie maja. Przykro patrzec na to wszystko.
zgred - wykształciuc / 193.0.72.* / 2007-03-16 10:06
Czy popierać piratów, czy legalistów!
Wiem, ile pracy i wiedzy kosztuje "zrobienie" programu (dobrego) - sam je robiłem i sprzedawałem.
Wiem, ile zabiegów potrzeba, aby utrzymać sprawność oprogramowania i dostosować je do zmieniającej się rzeczywistości - sam.....
Wiem też, że większość kosztów programów generują usługi (sprzedaż, kompletacja, dystrybucja i licho wie co jeszcze).
Nie znoszę polityki monopolistycznej: np microsoftu (wymuszanie stosowania jedynie słusznej przeglądarki to tylko mały pikuś) czy procomu (blokowanie powstawania odpowiedników "Płatnika). To samo dotyczy twórczości innej np muzycznej.
Chore jest jeśli zwyczajnie zdolny programista zostaje bardzo bogatym człowiekiem w ciągu niecałych dwudziestu lat (i usiłuje byc jedynie słusznym twórcą programów), tak samo chore jest jeśli facet(ka) o przeciętnym głosie w ciągu kilku lat życia (bo nie pracy) zostaje człowiekiem bardzo zamożnym (a może to wpływ czerwonej fryzury).
Ale to jest życie i nie jest wyjściem kontestacja czy czynna postawa Janosika.
Według mnie wyjściem jest walka finansowa. Kupujcie (a nie kradnijcie) oprogramowanie wolnych twórców, oni są tymi, którzy nie pozwalają monopolistom spać spokojnie i powodują, że mamy jeszcze rynek oprogramowania.
A jeśli nie możemy obyć się bez monopolisty - to bądźmy legalni mimo wszystko, nie przestając walczyć z monopolem środkami prawnymi.
A szanowne BSA powinno jasno stwierdzić, że jest policją pilnującą interesów bogatych monopolistów, bo oni stanowią to co nazywają prawem.
Trwa odwieczna walka pomiędzy wolnymi broniącymi swej wolności, a silnymi usiłującymi z wolnych zrobić podwładnych.
I jak mawiał mądry człowiek "dopóki Adam będzie miał jabłko, które zechce zjeść Ewa, dopóty ona mu się będzie sprzedawać". To dotyczy wszystkiego.
waz(USA) / 64.21.104.* / 2007-03-16 00:04
Popieram piratow w calej rozciaglosci.
Ci bonzowie od komputerow wyobrazaja sobie, ze powinnismy placic im nawet za oddychanie powietrzem. T.zw. 'upgrady', co 6 miesiecy i inne sztuczki, ktore nie wnosza nic nowego ani do systemu komputerowego, ani do funkcjonowania 'ulepszonego' programu, z wyjatkiem koniecznosci instalowania coraz wiekszych pamieci, efektywnie drenuja kieszenie urzytkownikow w sposob ciagly, nieustanny, do tego na calym swiecie, przynosza developerom taka kase, ze lataja prywatnymi odrzutowcami, ale chcieli by miec zlote gory!
Byle gowniany programik kosztuje 100$, ktorego powielanie, czyli de facto produkcja, kosztuje 10 sekund i 50centow.
rwodzicki / 2007-03-16 10:20
Legalność oprogramowania jest jednym z kluczy do stabilnej pracy firmy zarówno pod względem prawnym, jak i technicznym. Pomijając aspekt kar finansowych i odpowiedzialności karnej wyobraźcie sobie Państwo sytuację gdzie z winy nielegalnego, nieautoryzownago w firmie oprogramowania wyciekają tzw. dane krytyczne (sprawozdania finansowe, informacje o klientach, dane osobowe itp). Tak wiec legalność oprogramowania ma szerszy aspekt: bezpieczeństwo techniczne i prawne. Narzędziami służącymi naprawieniu bezpieczeństwa są audyty legalności oprogramowania oraz specjalistyczny soft. Co do wypowiedzi mówiącej o kosztach produkcji oprogramowania to z całą pewnością można stwierdzić iż autor tego postu żyje w przeogromnej niewiedzy a oprogramowanie nie jest drogie - przecież firmom korzystanie z oprogramowania przynosi zyski (pisanie ofert, programowanie itp.) a osobom prywatnym dostarcza przyjemności co też jest swego rodzaju zyskiem. Poza tym dla osób prywatnych istnieją wersje domowe oprogramowania znacznie tańsze lub nawet darmowe. Pozdrawiam, Rafał Wodzicki /502147093/
Rafał Wodzicki II / 94.231.57.* / 2009-07-08 16:19
Należy rozróżnić oprogramowanie podstawowe - eksploatacyjne - od oprogramowania służącemu prowadzeniu działalności gospodarczej czy też przyjemności. Podstawowe powinno być dostępne powszechnie w formie niepirackiej, aby zapewnić działanie komputerów w ich podstawowej funkcji, jako wzbogaconej maszyny do pisania (w tym przeglądanie internetu, poczta), a inne - być płatne jak każda rzecz, chyba że twórcy opłaca się przedstawić je do powszechnego użytku. Tłumaczenie, że ktoś mi nie dał programu do zrabiania za darmo więc muszę go ukraść jest śmieszne. Aspekty techniczne i prawne też są ważne.
(-) Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji
logo / 80.48.151.* / 2007-03-16 12:06
Jestem za legalnym oprogramowaniem,ale nie w tej formie, które obecnie obowiązuje programy są niedopracowane dziurawe jak sito tysiące nakładek i poprawek do jednego programu a pozatym są za drogie powinny kosztować o połowę mniej a może i o ¾ dotyczy to wszystkich produktów na naszym rynku.
aguśka / 83.17.43.* / 2007-03-16 11:48
hehehe, niby legalne oprogramowanie Microsoftu i upgrady zabezpieczają przed wyciekiem danych - tutaj postawiłabym duży znak zapytania
hymus / 62.233.177.* / 2007-03-16 09:51
heheheheh co za nerw na forum, chłop chciał powiedzieć po prostu że oprogramowanie jest za drogie:), co chyba przyznacie rację jest trochę prawdą, nasze zarobki + oprogramowanie legalne = pirat
SeBanq / 2007-03-16 08:22 / portfel
Panowie myślałem, że uczestnikami tego forum są poważni ludzie, którzy mają jakie takie pojęcie o PRACY i gospodarce, ale widzę, że nie wszyscy. "Panie" waz(USA) jeśli jest "pan" już po okresie dojrzewania, to proponuję ogolić jaja i do przedszkola.
Yahoo / 83.27.70.* / 2007-03-16 10:04
Z taką nazwą (SeBanq) oraz tanimi teksatmi na poziomie jaki mamy okazje u Ciebie zaobserwowac, śmię wątpić czy jesteś "na poziomie"...
DJDJ / 83.24.179.* / 2007-03-16 07:58
Byle gowniany programik kosztuje 100$, ktorego powielanie, czyli
de facto produkcja, kosztuje 10 sekund i 50centow.

Nie obraz sie ale czy ty wiesz co piszesz ????

To tak jak bys powiedzial ze "produkcja samochodu" trwa 2 godziny bo tyle powiedzmy trwa podpisywanie wszystkich formalnosci zakupowych.

To spzredaj mi samochod za 50 zxlotych nowke z alufelgami,klima,staelitarna lokalizacja i wszystkimi najnowszymi osiagnieciami samochodowymi.
waz(usa) / 64.21.104.* / 2007-03-17 23:17
Automat do produkcji puszek do piwa potrafi natrzaskac 3000 puszek na minute. Dlatego puszka do piwa kosztuje 5 centow, a nie np. 100$.

Automaty do powielania CD maja jeszcze wieksza wydajnosc. Jezeli ktos uwaza, ze dobrze jest bulic niebagatelna kase, niejednokrotnie za chlam i elektroniczne buble jakim czesto-gesto sa tzw. 'upgrady', to jego sprawa.
Filemon / 83.12.157.* / 2007-03-16 02:11
Zachęcam autora który twierdzi ze produkcja oprogramowania kosztuje 10 sekund i 50 centów do wyprodukowania czegokolwiek w 10 sekund i kosztem 50 centów.
sdada / 87.105.55.* / 2007-03-16 10:11
on nie pwoiedzial ze produkcja trwa 10 sekund tylko powielenie programu.

powielenie programu i samochodu to dwie rozne rzeczy.
nie mozna porownywac wszystkiego chlopaki.
Kondek / 217.153.38.* / 2007-03-16 11:26
ale to nie zmienia faktu, że używanie czegokolwiek (o powielaniu nie wspomnę), bez zgody twórcy jest przestępstwem...
gość / 87.105.240.* / 2007-03-17 01:36
Witam panowie szanuję prawa autorskie bo wiem jak wiele pracy i czasu kosztuje napisanie programu piosenki czy nakręcenie filmu niestety zgodzę się z tym że ceny gotowych produktów są zbyt wysokie w każdej z tych dziedzin. Niema chyba człowieka na ziemi który nigdy nie korzystał z pirackich kopii, choćby nawet nagranie filmu z telewizji czy muzyki z radio. a wracając do cen to wytwórnie i wydawcy narzucają cenę bo im zawsze mało a prawdziwy autor dostaje z tego mniejszą częśći tu miał rację waz(USA) mówiąc że kopiowanie to 10 sek. i 5 centów bo tym właśnie zajmują się wydawcy którzy dyktują tak wysokie ceny.
waz(usa) / 64.21.104.* / 2007-03-17 23:32
Wypada zaproponowac aby prawa autorskie, np. pisarzy rozumiec i egzekwowac tak jak prawa bonzow z Micosoftu i im podobnych. Tj. wypozyczenie ksiazki sasiadowi powinno byc karalne. Kupujacy nowele ma prawo do jej posiadania i czytania, ale tylko on. Prawo to jest niedziedziczne, nie mozna np. scedowac ksiazki posmiertnie na spadkobierce. Dzieki temu kazdy szanujacy sie czytelnik bedzie posiadal powazne ksiegozbiory, ktore de facto, sa wypozyczone przez tworcow na okreslony okres czasu - lifetime warranty.

Zwiekszy sie nie tylko zasieg literatury ale i biznes wydawniczy.

Ale ja dalej olewam taki sposob myslenia!
waz(usa) / 64.21.104.* / 2007-03-17 23:32
Wypada zaproponowac aby prawa autorskie, np. pisarzy rozumiec i egzekwowac tak jak prawa bonzow z Micosoftu i im podobnych. Tj. wypozyczenie ksiazki sasiadowi powinno byc karalne. Kupujacy nowele ma prawo do jej posiadania i czytania, ale tylko on. Prawo to jest niedziedziczne, nie mozna np. scedowac ksiazki posmiertnie na spadkobierce. Dzieki temu kazdy szanujacy sie czytelnik bedzie posiadal powazne ksiegozbiory, ktore de facto, sa wypozyczone przez tworcow na okreslony okres czasu - lifetime warranty.

Zwiekszy sie nie tylko zasieg literatury ale i biznes wydawniczy.

Ale ja dalej olewam taki sposob myslenia!
waz(usa) / 64.21.104.* / 2007-03-17 23:31
Wypada zaproponowac aby prawa autorskie, np. pisarzy rozumiec i egzekwowac tak jak prawa bonzow z Micosoftu i im podobnych. Tj. wypozyczenie ksiazki sasiadowi powinno byc karalne. Kupujacy nowele ma prawo do jej posiadania i czytania, ale tylko on. Prawo to jest niedziedziczne, nie mozna np. scedowac ksiazki posmiertnie na spadkobierce. Dzieki temu kazdy szanujacy sie czytelnik bedzie posiadal powazne ksiegozbiory, ktore de facto, sa wypozyczone przez tworcow na okreslony okres czasu - lifetime warranty.

Zwiekszy sie nie tylko zasieg literatury ale i biznes wydawniczy.

Ale ja dalej olewam taki sposob myslenia!
Miczar / 87.206.102.* / 2007-03-17 09:44
Każdy ma prawo dbać o własne interesy ale to stwierdzenie nie oznacza, że można tolerować lobbingu wielkich interesów do dojenia szaraczków. Ogromny kapital chroni interesów nie autorów opragromowania lecz wlaścicieli wytwornii. Ciekawy jestem jak może szaraczek uzyskać odszkodowanie finansowe i moralne (zamkną prezesa? ) za straty spowodowane: wadami programu zmowy cenowej, działaniami monopolistycznymi ... ?
mikokos / 83.31.68.* / 2008-06-20 15:01
O prosze! I to sie chwali!
Ja zrozumiem jeszcze, z edrobne cwaniaczki maja piraty na własny użytek w domu, al e piraty w firmie to już przesada. Pamietajcie o fair-play!
skomentuj

Najnowsze wpisy