35 lat GPW. Od pięciu spółek po erę wielkich prywatyzacji i hossy
12 kwietnia minęło dokładnie 35 lat od podpisania aktu założycielskiego Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Jak wynika z historycznych opracowań samej instytucji oraz analiz rynkowych, to wydarzenie zdefiniowało polską transformację i na zawsze zmieniło finanse milionów Polaków. Nadzieje z początków ery transformacji zostały spełnione.
Dzień 12 kwietnia 1991 roku na zawsze zapisał się w historii polskiej gospodarki jako moment, w którym ówcześni ministrowie przekształceń własnościowych oraz finansów złożyli podpisy pod aktem założycielskim Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Decyzja ta była czymś więcej niż tylko powołaniem do życia nowej instytucji finansowej. Był to symboliczny powrót Polski do grona państw o gospodarce rynkowej oraz ostateczne zerwanie z systemem centralnego planowania, który przez dziesięciolecia dławił prywatną inicjatywę. Jak przypominają historyczne opracowania giełdowe, krok ten wymagał ogromnej odwagi i wizji, ponieważ budowa rynku kapitałowego nad Wisłą rozpoczynała się praktycznie od zera.
Temat prywatyzacji przez giełdę powrócił zresztą w ostatnich miesiącach z nową siłą. Jak zauważali ekonomiści w styczniu tego roku, od lat nie mieliśmy w Polsce poważnych procesów prywatyzacyjnych, co stanowi wyraźny kontrast z erą wielkich debiutów, która ukształtowała warszawski parkiet.
Warto jednak pamiętać, że tradycje giełdowe na ziemiach polskich sięgają znacznie głębiej. Pierwsza giełda w Warszawie rozpoczęła działalność już w 1817 roku, a w okresie dwudziestolecia międzywojennego rynek kapitałowy przeżywał prawdziwy rozkwit. Obok dominującego parkietu warszawskiego, który skupiał zdecydowaną większość krajowych obrotów, funkcjonowały również giełdy w Katowicach, Krakowie, Lwowie, Łodzi, Poznaniu i Wilnie. Przed wybuchem drugiej wojny światowej inwestorzy mogli handlować ponad setką różnych papierów wartościowych, w tym obligacjami państwowymi i akcjami prężnie działających przedsiębiorstw. Niestety, wojenny kataklizm, a następnie narzucenie Polsce ustroju komunistycznego, doprowadziły do trwającej pół wieku przerwy w funkcjonowaniu tego kluczowego mechanizmu gospodarczego. Powstała w ten sposób potężna wyrwa prawna i instytucjonalna.
Francuska pomoc i symboliczna siedziba
Kiedy na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych narodziła się idea reaktywacji rynku kapitałowego, polscy decydenci stanęli przed dylematem: budować system powoli, metodą prób i błędów, czy od razu zaimplementować sprawdzone wzorce zachodnie. Wybrano tę drugą drogę. Dzięki merytorycznemu i finansowemu wsparciu ze strony Francji, a w szczególności Spółki Giełd Francuskich oraz tamtejszego centralnego depozytu, udało się w zaledwie kilka miesięcy stworzyć procedury nowoczesnego obrotu. Równolegle trwały intensywne prace legislacyjne, które zaowocowały uchwaleniem w marcu 1991 roku prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi. To właśnie ta ustawa położyła fundamenty pod działanie domów maklerskich, funduszy powierniczych oraz samej giełdy.
Wybór pierwszej siedziby Giełdy Papierów Wartościowych miał wymiar niezwykle symboliczny. Instytucja, która miała stać się bijącym sercem polskiego kapitalizmu, wprowadziła się do gmachu dawnego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Zaledwie cztery dni po podpisaniu aktu założycielskiego, 16 kwietnia 1991 roku, wybrzmiał dzwonek obwieszczający początek pierwszej w powojennej Polsce sesji giełdowej.
Skala tego wydarzenia, z dzisiejszej perspektywy, wydaje się wręcz mikroskopijna. Wzięło w niej udział zaledwie siedem domów maklerskich, a na tablicy notowań pojawiły się akcje pięciu spółek: Tonsilu, Próchnika, Krosna, Kabli i Exbudu. Jak wynika z archiwalnych danych, na rynek spłynęło nieco ponad sto zleceń, a łączna wartość obrotu stanowiła równowartość około dwóch tysięcy ówczesnych dolarów amerykańskich. Sesje odbywały się początkowo tylko raz w tygodniu, we wtorki, a inwestorzy musieli przyzwyczaić się do specyficznego systemu kursu jednolitego.
Eksplozja zainteresowania i era wielkich prywatyzacji
To, co zaczęło się jako skromny eksperyment, wkrótce przerodziło się w ogólnonarodowy fenomen. Prawdziwym punktem zwrotnym, który przyciągnął na parkiet rzesze zwykłych Kowalskich, okazały się wielkie prywatyzacje państwowych przedsiębiorstw. Jak zauważają analitycy rynkowi, historia pokazała, że nic nie działa na wyobraźnię inwestorów indywidualnych tak silnie, jak debiut znanej, państwowej marki połączony z perspektywą szybkiego zysku. Absolutnym rekordzistą pod względem wywołanej euforii pozostaje debiut Banku Śląskiego ze stycznia 1994 roku. Wzięło w nim udział kilkaset tysięcy osób, a stopa zwrotu na pierwszej sesji przekroczyła wyobrażenia nawet największych optymistów, sięgając wartości czterocyfrowych. To wydarzenie sprawiło, że giełda stała się tematem rozmów w polskich domach, zakładach pracy i na ulicach.
Kolejne lata przyniosły debiuty takich gigantów jak Bank Handlowy, KGHM czy Pekao. Z czasem rynek zaczął ewoluować, a wraz z nim zmieniały się mechanizmy inwestycyjne. Pojawiło się zjawisko potężnych redukcji zapisów. Ponieważ chętnych na akcje prywatyzowanych spółek było znacznie więcej niż samych walorów, inwestorzy otrzymywali zaledwie ułamek tego, co chcieli kupić.
Odpowiedzią sektora finansowego było wprowadzenie tzw. lewarów, czyli ogromnych kredytów na zakup akcji. Inwestorzy zapożyczali się na gigantyczne kwoty, aby po zastosowaniu redukcji otrzymać satysfakcjonujący ich pakiet papierów wartościowych. Mechanizm ten osiągnął swoje apogeum podczas debiutu Polskiej Grupy Energetycznej, gdzie średnia wartość zlecenia w transzy detalicznej, właśnie dzięki kredytom, osiągnęła poziom kilkuset tysięcy złotych.
Widząc, że system ten faworyzuje osoby z najlepszym dostępem do finansowania bankowego, Ministerstwo Skarbu Państwa zdecydowało się na zmianę strategii, wprowadzając program Akcjonariatu Obywatelskiego. Jego głównym założeniem było odcięcie możliwości lewarowania się przy największych ofertach oraz wprowadzenie sztywnych limitów liczby akcji, o które mógł wnioskować pojedynczy inwestor. Przyniosło to spektakularny efekt podczas prywatyzacji PZU w 2010 roku. Oferta ta, będąca największą w historii warszawskiego parkietu, przyciągnęła ćwierć miliona inwestorów indywidualnych.
Dzięki nowym zasadom każdy z nich otrzymał równy pakiet akcji bez żadnej redukcji, a sam debiut zakończył się solidnym, dwucyfrowym zyskiem. Podobnym zainteresowaniem cieszyło się upublicznienie samej Giełdy Papierów Wartościowych, w którym wzięło udział ponad trzysta tysięcy osób.
Ewolucja technologiczna i budowa nowoczesnego parkietu
Wraz z rosnącą liczbą spółek i inwestorów konieczna była głęboka transformacja technologiczna i organizacyjna samej giełdy. Zjawisko cotygodniowych sesji szybko odeszło do lamusa, ustępując miejsca handlowi codziennemu. W połowie lat dziewięćdziesiątych wprowadzono indeks WIG20, który do dziś pozostaje najważniejszym barometrem nastrojów wśród największych blue chipów. Kolejnym kamieniem milowym było uruchomienie notowań ciągłych, co zbliżyło Warszawę do standardów panujących na rozwiniętych rynkach zachodnich.
Przełomem infrastrukturalnym okazało się wdrożenie w 2000 roku systemu transakcyjnego WARSET. Nowa platforma znacząco przyspieszyła realizację zleceń, ułatwiła obserwację arkusza ofert i pozwoliła na wydłużenie godzin handlu, co było niezbędne do obsługi rosnących wolumenów. System ten służył rynkowi przez kilkanaście lat, aż do momentu, gdy został zastąpiony przez jeszcze nowocześniejsze rozwiązanie o nazwie UTP, charakteryzujące się potężną przepustowością i możliwością obsługi zaawansowanych typów zleceń.
Warszawski parkiet sukcesywnie rozszerzał również swoją ofertę produktową. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych uruchomiono rynek instrumentów pochodnych, oferując inwestorom kontrakty terminowe na indeksy, a później także na waluty i pojedyncze akcje. Z kolei myśląc o mniejszych podmiotach poszukujących kapitału, GPW powołała do życia alternatywny system obrotu NewConnect, dedykowany młodym, dynamicznie rosnącym przedsiębiorstwom. Uzupełnieniem tej architektury stał się rynek Catalyst, który uporządkował i ucywilizował obrót obligacjami korporacyjnymi i komunalnymi, przenosząc go z nieprzejrzystego rynku międzybankowego na zorganizowaną platformę.
Cienie rynku kapitałowego i wyzwania na przyszłość
Trzydzieści pięć lat historii to jednak nie tylko pasmo nieprzerwanych sukcesów i rekordowych debiutów. Rynek kapitałowy, jak każdy żywy organizm gospodarczy, doświadczał również bolesnych wstrząsów. Inwestorzy musieli zmierzyć się z konsekwencjami globalnego kryzysu finansowego z lat 2007-2008, kiedy to szeroki rynek w zaledwie kilkanaście miesięcy stracił zdecydowaną większość swojej wartości, brutalnie przypominając o ryzyku wpisanym w inwestowanie w akcje.
Ostatecznie jednak GPW przetrwała każdą z burz i potwierdziła swoje olbrzymie znaczenie dla rozwoju Polski jako kraju w pełni kapitalistycznego.