Spór o salę na stypie. Rezerwacji dokonali politycy PiS

Rodzina żegnająca zmarłego mieszkańca Gliwic twierdzi, że po przyjeździe na stypę do jednej z miejscowych restauracji dostała inną salę niż ustalona. Według "Gazety Wyborczej" większe pomieszczenie zajęli w tym czasie żałobnicy po Piotrze Pyziku, byłym wiceszefie MAP, wśród nich politycy PiS.

Jarosław KaczyńskiJarosław Kaczyński
Źródło zdjęć: © East News | Filip Naumienko/REPORTER
Paweł Gospodarczyk

Pani Anna (imię zmienione na prośbę bohaterki artykułu "Wyborczej") wraz z bliskimi żegnała dziadka na cmentarzu w Gliwicach. Rodzina zorganizowała stypę w jednej z restauracji działających w mieście.

Spór o salę

- Powiedziano nam, że równolegle w tej sali mogą odbywać się dwie stypy. Sala jest na tyle duża, że nie widzieliśmy w tym problemu. Goście mogli być przecież oddzieleni od siebie parawanami - wyjaśnia pani Anna.

Jak relacjonuje, w czwartek 28 maja, zaraz po przyjeździe z cmentarza, okazało się, że sala została zmieniona, bez konsultacji.

Gosek uderza w decyzję rządu. "To jest kluczowe"

Kobieta usłyszała, że większa sala została wynajęta na wyłączność. W tym samym czasie odbywała się tam stypa po pogrzebie Piotra Pyzika, polityka PiS.

- Usłyszeliśmy, że duża sala została wynajęta na wyłączność. (...) Szybko się też dowiedzieliśmy, że w dużej sali odbywa się stypa po pogrzebie Piotra Pyzika. Widzieliśmy Jarosława Kaczyńskiego, Jacka Sasina, Mariusza Błaszczaka - mówi dalej pani Anna.

Piotr Pyzik zmarł 23 maja w wieku 67 lat. Był m.in. posłem PiS i podsekretarzem w Ministerstwie Aktywów Państwowych. W czasach PRL-u działał w antykomunistycznej opozycji, a w stanie wojennym internowano go i następnie przymusowo wcielono do wojska.

Kierownictwo lokalu komentuje

Menedżer restauracji w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przedstawił inną wersję. Twierdzi, że goście nie mieli zagwarantowanego konkretnego miejsca, bo nie opłacili sali na wyłączność. - Nie mamy też obowiązku informować o tym, gdzie kogo posadzimy. Z kolei tamci goście (bliscy zmarłego polityka) zażyczyli sobie sali na wyłączność. Spełniliśmy ich prośbę - przyznaje rozmówca "GW".

Przedstawiciele lokalu podkreślają, że wszystkich traktują tak samo i że przy przyjmowaniu rezerwacji nie wiedzieli, iż na stypie pojawią się politycy PiS. Z kolei Łukasz Chmielewski, radny PiS z Gliwic, który pomagał zorganizować spotkanie po Piotrze Pyziku, mówi, że to on rezerwował salę.

Według niego problem mógł wynikać z braku odpowiedniej komunikacji ze strony restauracji. - Mówiłem im, że tylko wynajmuję salę. Gdybym wiedział, że to wywołała jakieś zamieszanie, to wynająłbym tę drugą salę, przejściową. Moim zdaniem, tamci państwo od początku mieli być tam, gdzie ich posadzono. Być może zabrakło tu jakiejś komunikacji lokalu z tamtą rodziną - ocenia.

Jak czytamy w "GW", właściciel restauracji ocenił, że druga rodzina poczuła się poszkodowana, bo sądziła, że zajmie tę salę, w której ostatecznie znaleźli się politycy. Według tej relacji pracownicy mieli dowiedzieć się o obecności polityków PiS dopiero wtedy, gdy zobaczyli ich w drzwiach.

Wybrane dla Ciebie