Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Malwina Gadawa
Malwina Gadawa
|
aktualizacja

"Awarie" i "cud paliwowy" na Orlenie. Jest zawiadomienie do prokuratury

474
Podziel się:

Jeden z akcjonariuszy Orlenu zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków zarządu koncernu. Wskazuje, że ceny paliwa w Polsce powinny być o ok. 1,40 zł/litr wyższe. – To ręczne sterowanie gospodarką – komentuje w rozmowie z money.pl mężczyzna, który nie ujawnia nazwiska.

"Awarie" i "cud paliwowy" na Orlenie. Jest zawiadomienie do prokuratury
Prezes Orlenu Daniel Obajtek (PAP, Radek Pietruszka)

Zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków zarządu spółki Orlen zostało złożone 10 października w Prokuraturze Okręgowej w Płocku. Potwierdziła nam to prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku.

– Jest to działanie obywatelskie. Uważam, że to (niskie ceny paliw na stacjach Orlenu przyp. red.) ręczne sterowanie gospodarką, które nie powinno mieć miejsca w przypadku spółki działającej na giełdzie – tłumaczy w rozmowie z money.pl akcjonariusz i prawnik, który złożył zawiadomienie (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: "Łamanie reguł się mści". Ekspert mówi, co będzie z cenami paliw po wyborach

"Cud paliwowy" na Orlenie. Jest zawiadomienie do prokuratury

Akcjonariusz uważa, że zarząd Orlenu podejmuje działania nieuzasadnione ekonomicznie, które polegają na "zaniżaniu cen sprzedawanego paliwa o ok. 1,40 zł/litr względem średnich cen na rynku europejskim oraz ograniczaniu dystrybucji paliwa poprzez polecenie kierownikom stacji sieci Orlen wstrzymywania sprzedaży pod pretekstem awarii dystrybutorów, a tym samym – poprzez nadużycie przysługujących im uprawnień oraz niedopełnienie ciążących na nich obowiązków  doprowadzenie do wyrządzenia spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach" – czytamy w zawiadomieniu.

Według mnie to działanie polityczne, które nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Zaniżanie cen ma na celu wsparcie rządu w kampanii wyborczej oraz obniżenie inflacji. Transport i koszt paliwa istotnie przecież wpływają na koszyk inflacyjny. Co więcej, nie możemy nawet mówić o anomalii, bo według mnie jest to zamierzone działanie – podkreśla mężczyzna.

Dodaje, że to, co robi Orlen, przypomina mu działanie południowokoreańskich czeboli – to forma konglomeratów koncernów. Często są one uprzywilejowane, przeinwestowane i skupione bardziej na ekspansji niż na generowaniu zysków.

We wtorek wieczorem poprosiliśmy Orlen o komentarz do sprawy. Wciąż czekamy na odpowiedź.

Niskie ceny w Polsce przyciągają sąsiadów

Pod koniec sierpnia na "anomalię" w cenach paliw w Polsce zwrócili uwagę analitycy banku Goldman Sachs, o czym w money.pl pisaliśmy jako pierwsi. Stwierdzili oni, że gdy w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech ceny paliw latem rosły wraz ze zwyżką notowań ropy naftowej, to w Polsce tak się nie działo. Przywołało to skojarzenia z tzw. cudem na Orlenie, czyli sytuacją z przełomu roku. Mimo przywrócenia 23-proc. stawki VAT na paliwa, ceny paliw na Orlenie niemal się wtedy nie zmieniły.

Obserwacje te potwierdzają cotygodniowe raporty paliwowe Komisji Europejskiej. Wyraźnie widać, że ceny paliw w Polsce są najniższe w regionie.

Cała sytuacja doprowadziła do tego, że turystyka paliwowa kwitnie. Money.pl był na granicy polsko-czeskiej i opisywał jak nasi sąsiedzi wolą tankować w Polsce. Sporo na tym oszczędzają.

Zapytaliśmy Orlen, skąd takie różnice w cenie paliwa po dwóch stronach granicy.

Detaliczne ceny paliw są przede wszystkim pochodną cen hurtowych na danym rynku, które z kolei kształtowane są przez szereg czynników o charakterze makroekonomicznym oraz lokalnym, m.in.: źródła pozyskania paliw, koszty surowców, obciążenia fiskalne oraz koszty produkcji i usług, w tym koszt energii, logistyki i koszty pracy – to fragment odpowiedzi przesłanej nam przez koncern we wrześniu.

Fala "awarii" dystrybutorów i apel o niekupowanie na zapas

Na efekty długo nie trzeba było czekać. Internet zalały zdjęcia kartek z informacją o "awarii" dystrybutorów na stacjach Orlenu w różnych częściach kraju.

Na alarm bili politycy i samorządowcy. Donosili m.in. o problemach z tankowaniem karetek na Pomorzu Zachodnim i policyjnych radiowozów na Śląsku.

Money.pl dotarł do treści e-maila, w którym Orlen prezentuje pracownikom stacji procedurę właściwego oznaczania dystrybutorów w przypadku braków paliwa. Wynika z niej, że jeśli problem dotyczy wszystkich rodzajów paliwa, naklejki muszą zostać zakryte kartką A4 z informacją o treści: "Awaria dystrybutora. Przepraszamy za utrudnienia".

Koncern od początku przekonuje, że problem z brakami był chwilowy i został zażegnany.

Stanowiska spółki bronił też minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Chcę wyraźnie powiedzieć, bo jestem w stałym kontakcie z prezesem Danielem Obajtkiem, że po pierwsze te ceny nie są absolutnie cenami sztucznymi, ale rynkowymi wynikającymi z polityki koncernu. Po drugie chcę powiedzieć, że paliwa nie zabraknie – przekonywał minister Sasin.

Pod koniec września koncern uspokajał, że "przy wyłączeniu nieprzewidzianych wahań czy zdarzeń na rynku, na które koncern nie ma wpływu, scenariusz braku paliw bądź nagłego wzrostu cen nie zagraża Polsce". Apelował o niekupowanie paliwa na zapas.

Grozi nam scenariusz węgierski?

Od ekonomistów i przedstawicieli branży słychać jednak głosy, że Polsce grozi tzw. scenariusz węgierski. Tam również najpierw zamrożono ceny paliw na stacjach, doszło do braków paliwa, a gdy ceny uwolniono, inflacja wystrzeliła.

– Wystarczy porównać ceny detaliczne z tymi wyznaczonymi przez rynek. Dlatego grozi nam scenariusz węgierski. Kiedy nie opłaca się importować paliwa w hurcie, bo później nie da się go sprzedać po tej cenie na stacji, to żadne przedsiębiorstwo nie będzie ponosiło strat. Dojdzie do tego, co wydarzyło się nad Balatonem, gdzie prywatne stacje paliw były zamknięte, bo nie wystarczyło paliwa, a sprowadzać się go nie opłacało – mówiła money.pl Grażyna Piotrowska-Oliwa, była prezes PGNiG i była członek zarządu Orlenu.

Po wyborach przekonamy się, jak wyglądały marże Orlenu i czy były wykorzystywane rezerwy interwencyjne. Problem polega także na tym, że mamy wielką monopolizację sektora i teraz jeden podmiot przed wyborami na telefon może zaniżać ceny. Tak samo było przed wyborami na Węgrzech, gdzie w końcu paliwa zabrakło – mówił podczas gospodarczej debaty "Money.pl" prof. Paweł Wojciechowski z Instytutu Finansów Publicznych.

Do Orlenu należy 65 proc. polskiego rynku paliw. Jest on też hurtowym dostawcą dla innych sieci i właścicieli niezależnych stacji.

Malwina Gadawa, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(474)
Stefan
4 miesiące temu
ĆWIERĆ MILIONA ZAMORDOWANYCH POLAKÓW. Przede wszystkim za to cała czołówka władzy powinna dawno wisieć. A za przestępstwa i kradzieże na niespotykaną skalę (nawet za rządów Tuska) - dodatkowe dożywocie.
Dajo
4 miesiące temu
Dostaliśmy wytyczne z centrali aby powyłączać dystrybutory i opisać kartkami awaria!!!!! Jak można sprzedawać paliwo taniej niż ceny w hurcie ????? Chodziło tylko aby zrobić propagandę z cenami dla ciemnych zwolenników Pisu !!!!
Dajan
4 miesiące temu
Spokój zapewniają większe aktywa, gdy można inwestować. Ja zaryzykowałam - zaczęłam od małej nieruchomości, dziś mam ich sporo i wynajmuję. Przy współpracy z zarządzającym nieruchomościami Polzen, biznes kwitnie
44lata pracy
4 miesiące temu
Jeden z akcjonariuszy, to stwierdzenie dyskwalifikuje ten artykul
akcjonariusz
4 miesiące temu
Bardzo dobrze się stało że ktoś się odważył.Czy Ziobrowska prokuratura coś zrobi , wątpię.Aletego gościa co złożył zawiadomienie pozdrawiam.
...
Następna strona