"W kwietniu powszechnie oczekiwano silnego spadku dynamiki zatrudnienia, niemniej jego skala znacząco przekroczyła te oczekiwania. Choć z wyraźnie silniejszym dostosowaniem danych mamy do czynienia już drugi miesiąc z rzędu, w dalszym ciągu uważamy, że opublikowane dane nie świadczą o ,,trwałym" rozwiązywaniu stosunku pracy z zatrudnionymi na taką skalę jak sugerowałyby to opublikowane dane. Dane dot. zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, jako te obejmujące wyłącznie zatrudnienie oparte o umowę o pracę (tj. najstabilniejszą formę zatrudnienia), zazwyczaj reagowały z pewnym opóźnieniem na spowolnienie aktywności gospodarczej. Oczywiście bieżąca gwałtowność i bezprecedensowa skala dostosowania aktywności gospodarki wpływa na zdecydowanie szybsze decyzje firm w zakresie redukcji zatrudnienia, niemniej wciąż obowiązujące w umowach o pracę okresy wypowiedzenia powinny hamować tempo tego dostosowania. Oczywiście w części, spadek zatrudnienia to efekt likwidacji miejsc pracy, nie przedłużania wygasających umów
okresowych. W naszej ocenie jednak w dominującym stopniu w marcu i kwietniu na te dane wpływało: korzystanie przez zatrudnionych z zasiłków opiekuńczych (jeżeli zatrudniony przebywa na takim zasiłku ponad 14 dni wypada z ewidencji zatrudnionych), uruchamiania przez firmy postojowego, decyzji o przechodzeniu zatrudnionych na dłuższe urlopy bezpłatne oraz - co w kwietniu mogło zadziałać szczególnie mocno - ograniczenie wymiaru etatu pracowników. Od kwietnia firmy korzystając z tarczy antykryzysowej mogły szybko ograniczyć wymiar etatu pracowników. Dane GUS dot. zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw są bowiem zliczane do pełnego etatu. Stąd oczywiście dobrze oddają skalę ograniczenia nakładu pracy, niemniej nie muszą oznaczać tak dużej skali likwidacji miejsc pracy. W części weryfikacja tej tezy będzie możliwa poprzez porównanie szeregu danych dot. pracujących i przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. W marcu te dynamiki zanotowały lekkie zróżnicowanie, jeżeli w kwietniu nastąpi pogłębienie tego
zróżnicowania, będzie to oznaczało właśnie istotny wpływ efektu ograniczenia wymiaru etatu poszczególnych pracowników. W naszej prognozie założyliśmy wpływ tego efektu na o dane w skali ok. 1 pkt. proc., być może okazał się on jednak silniejszy. Dane resortów opierały się bowiem na liczbie przedsiębiorstw korzystających ze wsparcia (tj. dopłat do wynagrodzeń), a nie liczby pracowników. Być może w większym stopniu z tej pomocy korzystały średnie i większe firmy, stąd silniejszy wpływ na statystyki dla przedsiębiorstw zatrudniających ponad 9 pracowników. Nasze oceny dot. silniejszego wsparcia efektu ograniczenia wymiaru etatu wydaje się potwierdzać dużo silniejszy spadek dynamiki wynagrodzeń - będący bezpośrednim skutkiem ograniczenia czasu pracy. Gdyby bowiem taka skala spadku dynamiki zatrudnienia oznaczała faktyczne ograniczenie liczby pracowników, wydaje się, że w mniejszym stopniu wpływałoby to na ograniczenie płac pracowników utrzymujących zatrudnienie. Tak silne ograniczenie rocznej dynamiki płac
oznacza bowiem bieżące, bardzo szybkie i silne redukcje poziomu wynagrodzeń (cały czas utrzymujący się bowiem pozytywny efekt podwyżki płacy minimalnej). Oczywiście taki scenariusz w warunkach bezprecedensowej skali spowolnienia aktywności jest możliwy, niemniej ponownie, mniej prawdopodobny w zakresie zatrudnionych na umowę o pracę. Jeżeli nasze założenia są słuszne, w krótkim okresie dynamika zatrudnienia i wynagrodzeń może wzrosnąć / ograniczać spadki. Jednocześnie jednak uważamy, że w średnim okresie, w II poł. roku skala spadku zatrudnienia pogłębi się z powodu bardziej stopniowych, niemniej trwałych decyzji o likwidacji miejsc pracy i sięgnie pod koniec roku -3,0% r/r. Podobnie w przypadku wynagrodzeń, ponownie zwiększenie wymiaru etatu poskutkuje wyraźnym wzrostem dynamiki płac, niemniej powrót do poziomów 7% r/r jest już w bieżącym roku niemożliwy, bardziej prawdopodobne wydaje się utrzymywania dynamiki płac w granicach 4,0% - 5,0% r/r przy cały czas pozytywnym dla płac efekcie wzrostu płacy
minimalnej (który przez cały 2020 r. będzie podwyższał dynamikę wynagrodzeń). Poprawność naszych wniosków jest oczywiście kluczowa dla średnioterminowych prognoz wzrostu gospodarczego oraz rynku pracy. Choć tak silne dostosowania bieżące przekładają się na bardzo silny spadek dochodów gospodarstw domowych z pracy, niemniej dają szansę na uniknięcie silniejszych, trwalszych dostosowań w średnim terminie. Gdyby bowiem opublikowane dane świadczyły o takiej skali trwałej redukcji miejsc pracy, w połączeniu z silniejszymi dostosowaniami w zakresie pracujących na umowy cywilnoprawne i samozatrudnionych, oznaczałyby gwałtowne i trwałe dostosowanie po stronie dochodów gospodarstw domowych" - główny ekonomista BOŚ Banku Łukasz Tarnawa.