Węgierska giełda w euforii. Reszta Europy w cieniu deklaracji Trumpa
Podczas gdy zachodnioeuropejskie parkiety tracą w reakcji na amerykańską zapowiedź blokady cieśniny Ormuz, węgierski indeks BUX notuje wyraźne wzrosty. Rynki reagują na powrót ropy powyżej 100 dolarów oraz polityczny przełom nad Dunajem.
Poniedziałkowe otwarcie europejskich rynków akcji upłynęło pod znakiem gwałtownego wzrostu napięcia na Bliskim Wschodzie. Decyzja administracji Donalda Trumpa o wprowadzeniu blokady morskiej cieśniny Hormuz, mającej na celu odcięcie irańskiego eksportu surowców, wywołała natychmiastową ucieczkę inwestorów od ryzykownych aktywów. Główne indeksy w Londynie, Frankfurcie i Paryżu rozpoczęły sesję od wyraźnych spadków, tracąc średnio około 1 proc. wartości.
Zupełnie inne nastroje panują jednak na giełdzie w Budapeszcie. Węgierski indeks BUX, wbrew ogólnoeuropejskiej tendencji, zyskał rano ponad 2 proc., osiągając poziom 135 794 punktów. Inwestorzy nad Dunajem reagują entuzjastycznie na doniesienia o wyborczym sukcesie opozycyjnej partii Tisza. To polityczne przetasowanie stało się dla lokalnego rynku silniejszym impulsem niż globalne obawy o bezpieczeństwo energetyczne, co widać szczególnie w notowaniach takich gigantów jak Magyar Telekom czy Richter Gedeon, które zyskują odpowiednio 2,7 proc. oraz 1,9 proc.
Zdradził sekret branży samochodowej. W ten sposób przepłacasz
Energetyczny wstrząs i paraliż linii lotniczych
Głównym motorem niepokoju na rynkach zachodnich jest sytuacja na rynku surowców. Jak informuje "The Guardian", cena baryłki ropy typu Brent przekroczyła psychologiczną barierę 100 dolarów, rosnąc o około 7 proc. bezpośrednio po ogłoszeniu decyzji o blokadzie. Priyanka Sachdeva, analityczka domu maklerskiego Phillip Nova, wskazuje, że rynki naftowe weszły w tryb czysto geopolityczny, a ryzyko związane z cieśniną Hormuz przestało być teoretyczne, stając się realnym obciążeniem strukturalnym dla gospodarki.
Wzrost cen paliw uderzył przede wszystkim w sektor lotniczy. Akcje przewoźników takich jak Lufthansa czy IAG tracą na wartości, ale najmocniejszą przecenę notuje tania linia Wizz Air, której kurs spadł o ponad 6 proc. Inwestorzy obawiają się nie tylko o koszty paliwa, ale także o potencjalne zamknięcia przestrzeni powietrznej i spadek popytu na podróże w obliczu eskalacji konfliktu. Z kolei po przeciwnej stronie barykady znalazły się koncerny paliwowe. Brytyjskie BP i Shell notują wzrosty, podobnie jak polski Orlen, który na warszawskim parkiecie zyskuje ponad 2 proc., łagodząc nieco spadki indeksu WIG20.
Blokada może uderzyć w portfele
Konsekwencje blokady Hormuz wykraczają daleko poza giełdowe wykresy i mogą uderzyć bezpośrednio w konsumentów. Według analizy przygotowanej przez Resolution Foundation, skok cen energii może doprowadzić do spadku realnych dochodów przeciętnego gospodarstwa domowego o 0,6 proc. w skali roku. James Smith, główny ekonomista fundacji, zaznacza w wypowiedzi dla brytyjskich mediów, że mimo nadziei na deeskalację szkody w finansach domowych są już w dużej mierze nieuniknione, a inflacja pochłonie planowany wcześniej wzrost poziomu życia.
W cieniu globalnego kryzysu Węgry pozostają obecnie rynkową wyspą, gdzie lokalna zmiana polityczna przesłoniła obawy o drożejącą ropę. Analitycy zwracają jednak uwagę, że długofalowa odporność budapeszteńskiego parkietu na wstrząsy zewnętrzne będzie zależeć od tego, jak szybko nowy układ sił politycznych zdoła porozumieć się z partnerami międzynarodowymi w kwestiach gospodarczych. Na ten moment rynek wycenia optymizm, podczas gdy reszta kontynentu przygotowuje się na trudne miesiące pod znakiem drogiej energii i niepewności dostaw.