"Całkowita fikcja". Sprzedawali dyplomy jak w Collegium Humanum
W Wałbrzychu działał ośrodek szkoleniowy, który wydawał fałszywe zaświadczenia o ukończeniu kursów ochroniarskich. Prokuratura zarzuca właścicielowi ośrodka fałszerstwo dokumentów oraz korupcję - podaje wrocławska "Gazeta Wyborcza". Śledczy mówią o skojarzeniach z Collegium Humanum.
W Wałbrzychu ujawniono nielegalny proceder dotyczący wystawiania fałszywych zaświadczeń ukończenia kursów ochroniarskich. Ośrodek szkoleniowy prowadzony przez K. był wpisany do ewidencji szkół niepublicznych i miał szkolić ochroniarzy. Jak ustaliła prokuratura, kursy nie były faktycznie przeprowadzane, a dokumenty wydawano bez uczestnictwa w zajęciach.
Aby zdobyć uprawnienia do pracy w ochronie, potrzebne jest nie tylko ukończenie kursu trwającego minimalnie półtora miesiąca, ale także przejście wielu testów, w tym badań lekarskich i psychologicznych. Wałbrzyski ośrodek oferował jednak swoje "usługi" w znacznie krótszym czasie i za mniejsze pieniądze, co przyciągnęło wielu zainteresowanych. Kursy teoretyczne trwały od jednego do dwóch dni, a zajęć praktycznych już nie było.
Sprawdziliśmy, jak działa system kaucyjny w Lidlu. Tyle dostaliśmy zwrotu
Kursy bez zajęć
Według ustaleń śledczych, ośrodek działający od 2014 r. nie prowadził regularnych zajęć. Kierując ośrodkiem, K. zlecał jedynie krótkie lekcje teoretyczne, często dostarczając materiały drogą mailową. Kursanci nie mieli możliwości praktycznego przeszkolenia, a mimo to otrzymywali zaświadczenia o ukończeniu kursów.
Ta cała firma pana K. nie miała możliwości prowadzenia zajęć. To było jedno pomieszczenie, całkowita fikcja. Chodziło o to, żeby wystawiać zaświadczenia i tyle. Skojarzenia do Collegium Humanum są w pewnym sensie adekwatne - podkreślił Mariusz Pindera, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, cytowany przez "GW".
Pindera dodał, że "sprawa się jeszcze toczy". - Wszyscy ochroniarze, którzy uczestniczą w tej sprawie, są wzywani, są im stawiane zarzuty - oświadczył.
Śledztwo ujawniło, że ośrodek wydawał również fałszywe dyplomy dla żołnierzy i byłych żołnierzy. Mówi się, że fałszywe dyplomy uzyskało w sumie kilkaset osób.
Właściciel ośrodka przyznał się do stawianych mu zarzutów, z wyjątkiem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą (mającą składać się w sumie z ośmiu osób), której członkowie mieli pomagać w organizacji procederu. Przyznał, że część wystawianych zaświadczeń była zgodna z ich formułą, choć nie były one poparte pełnymi kursami.
Źródło: Gazeta Wyborcza