Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
aktualizacja

Agencja Badań Medycznych partnerem instytutów, uczelni i systemu ochrony zdrowia

0
Podziel się:

W oczekiwaniu na rozpoczęcie działalności Agencji Badań Medycznych rozmawiamy z dr hab. n. med. Piotrem Szymańskim, zastępcą dyrektora ds. Naukowych Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego o tym, jak powstanie Agencji wpłynie na funkcjonowanie instytutów badawczych w Polsce, krajobraz badań klinicznych oraz perspektywy współpracy z podobnymi jednostkami za granicą.

dr hab. n. med. Piotr Szymański, zastępca dyrektora ds. Naukowych Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego
dr hab. n. med. Piotr Szymański, zastępca dyrektora ds. Naukowych Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego (Materiały prasowe)

W jakim stopniu Agencja Badań Medycznych może pomóc nam prowadzić wspólne projekty naukowe ze Stanami Zjednoczonymi?

Amerykanie są otwarci na kontakty badawcze w różnych dziedzinach, prowadzenie wspólnych badań klinicznych, również niekomercyjnych, projektów obserwacyjnych, badań epidemiologicznych czy badań w dziedzinie zdrowia publicznego, ale też są w relacjach bilateralnych bardzo pragmatyczni. Oczekują pewnej symetrii w finansowaniu tych projektów i w rozmowach często pada pytanie, jaki może być nasz wkład finansowy i organizacyjny? W tej chwili mamy bardzo ograniczone źródła finansowania, w związku z tym wiele projektów nie może zostać zrealizowanych, niezależnie od bardzo dobrych, otwartych przez Ministra Szumowskiego kontaktów ze stroną amerykańską. Współpracujemy z NIH (National Institutes of Health) w zakresie badań klinicznych inicjowanych przez Amerykanów. Nasze własne propozycje dla strony amerykańskiej powinny uwzględniać narodowe źródła finansowania. Nie wystarczy pomysł, niezbędne są odpowiednie narzędzia do jego realizacji. Mamy nadzieję, że takie możliwości otworzy nam Agencja Badań Medycznych.

Jakie dobre wzorce i praktyki z podobnych jednostek na świecie może zaczerpnąć dla siebie Agencja?

Kiedy koncepcja ABM rodziła się po raz pierwszy w naszych głowach, widząc jak dużą lukę mamy w finansowaniu niekomercyjnych badań klinicznych, od razu zaczęliśmy rozglądać się za sensownymi wzorami i te narzucały się same. Oczywiście NIH jest niedościgłym modelem w sensie badawczym, ale to europejskie jednostki z Danii, Belgii i przede wszystkim Wielkiej Brytanii były punktem odniesienia w filozofii działania. Ważnymi wzorcami są brytyjskie NIHR (National Institute for Health Research) oraz MRC (Medical Research Council), które w równym stopniu są ośrodkami badawczymi, co jednostkami działającymi na pożytek systemu ochrony zdrowia. NIHR finansuje badania na potrzeby NHS (National Health Service), narodowego płatnika brytyjskiego, wspomagając go we wprowadzaniu innowacji i modyfikacji w systemie ochrony zdrowia. Właśnie funkcję zaplecza R&D dla płatnika publicznego chcielibyśmy w dużym stopniu przypisać ABM.

Jakie potencjalne korzyści dla instytutów naukowych, takich jak Instytut Kardiologii, może nieść za sobą powstanie Agencji?

Mam ogromną nadzieję, że instytuty badawcze dostaną narzędzie, które pozwoli im wykorzystać bardzo zaawansowane umiejętności i kompetencje całej rzeszy naukowców, którzy są gotowi prowadzić niekomercyjne badania kliniczne bądź obserwacyjne, ale nie mają dedykowanego źródła finansowania. Niewiele osób wie, że w badaniach klinicznych jakość danych przynoszonych przez polskie zespoły badawcze jest lepsza niż większości krajów zachodnioeuropejskich. W przypadku badań niekomercyjnych mamy więc know-how – musimy mieć tylko środki na ich prowadzenie. W Instytucie Kardiologii, mimo skromnych zasobów i trudności, jakie naukowcy spotykają po drodze, takie projekty się toczą, badacze podchodzą do nich z dużym entuzjazmem i wkładają w nie wiele wysiłku. Nie da się jednak nie zauważyć luki w systemie finansowania badań. Liczę, że Agencja ją zasypie i całkowicie zmieni krajobraz niekomercyjnych badań klinicznych w Polsce.

Jaki jest potencjał niekomercyjnych badań klinicznych i dlaczego tak ważne jest poprawienie parametrów w tej dziedzinie?

Miejsce niekomercyjnych badań klinicznych w nauce i medycynie europejskiej jest zupełnie inne niż w Polsce. W krajach zachodnich do 30% badań klinicznych stanowią badania niekomercyjne, tymczasem u nas jest to zaledwie kilka %. Niezależnie od znaczenia projektów niekomercyjnych dla nauki musimy pamiętać także o ich utylitarnym znaczeniu dla systemu ochrony zdrowia – w kontekście oceny technologii medycznych. Przykładowo, w dobie coraz bardziej spersonalizowanej medycyny, opartej na lekach biologicznych, przeznaczonej dla ściśle wyselekcjonowanych chorych, nie możemy w bezpośredni sposób przenosić na rynek polski efektywności niektórych technologii, nie znając dobrze charakterystyki naszej populacji. Badania naukowe finansowane ze źródeł publicznych powinny zapewniać dane niezbędne dla prowadzenia świadomej polityki zdrowotnej. Ważne są w tym kontekście nie tylko badania z lekami czy technologiami, ale także analizy procesów zarządczych w systemie ochrony zdrowia. Myślę, że mamy wiele tematów, którymi powinna zająć się Agencja. Konieczna jest ich mądra selekcja, dokonywana przez doświadczony zespół, tak jak dzieje się to np. w przypadku Boardu Medical Research Council.

Czy ABM ma już pierwszy odzew z rynku, m.in. ze strony naukowców, którzy mają być naturalnym beneficjentem tych zmian?

Musimy bardzo uważnie słuchać wszystkich uwag i rozwiewać obawy, głównie dotyczące nakładania się kompetencji Agencji z jej starszym „rodzeństwem”, czyli przede wszystkim NCN i NCBR. Podobnie jak w domu, zawsze gdy pojawia się nowe dziecko w rodzinie, dorośli i inne dzieci witają je z ogromną radością, ale też z niepokojem, co się wydarzy. Te obawy są zupełnie naturalne także w przypadku nowopowstającej instytucji. Definicja badań klinicznych jest z natury rzeczy miękka, stąd wątpliwości kompetencyjne. Docelowo jednak nie widzę źródeł poważnego konfliktu, bowiem, ponownie przywołując model brytyjski, MRC w sposób komplementarny współpracuje z NIHR na rzecz systemu ochrony zdrowia i badaczy. Środowisko naukowe bardzo przyjaźnie, z dużą nadzieją i zainteresowaniem odnosi się do projektu Agencji. Jest to coś, o czym marzono już od lat, a teraz jesteśmy już bardzo blisko celu.

W Pana najśmielszych marzeniach, jak Agencja docelowo miałaby zmienić oblicze systemu ochrony zdrowia, instytutów akademickich i kultury finansowania badań?

Póki co chciałbym, żeby projekt został zaakceptowany, przeszedł przez wszystkie szczeble decyzji politycznych, przybrał dojrzałą, bezpieczną formę i znalazł stabilne finansowanie. Celem jej działania są szeroko rozumiane potrzeby systemu ochrony zdrowia. Nie mam zatem wątpliwości, że zapewnienie właściwego finansowania niekomercyjnych badań klinicznych przyniesie sukces. Agencja pozwoli między innymi na ocenę skuteczności i bezpieczeństwa technologii wprowadzanych na rynek polski poprzez ułatwienie zbierania danych ze świata rzeczywistego („real world data”). Niemniej ważnym celem może być także prowadzenie badań pozwalających na wyprowadzanie z systemu technologii nieskutecznych i niebezpiecznych, które siłą przyzwyczajenia są czasem stosowane. Chciałbym, aby Agencja była dobrym partnerem zarówno dla środowiska naukowego, jak i dla instytucji odpowiedzialnych za system ochrony zdrowia (między innymi: NFZ, AOTMiT, GIS, URPL czy wreszcie MZ), od których zależą kluczowe dla tego systemu decyzje, a którym know-how i dane dostarczane przez Agencje pozwolą podejmować je w sposób jeszcze lepiej udokumentowany. Na współpracę Agencji z instytutami medycznymi, podobnie zresztą jak z innymi jednostkami naukowo-badawczymi, należy patrzeć optymistycznie, bowiem, tak jak już wspominałem, polscy badacze dysponują zarówno właściwą wiedzą, jak i kompetencjami organizacyjnymi, aby prowadzić projekty naukowe na rzecz polskiego systemu ochrony zdrowia.

KOMENTARZE
(0)