Airbnb zapłacił zgwałconej kobiecie 7 mln dolarów. Sprawę rozwiązał tajny zespół

Jedna z korzystających z usług Airbnb otrzymała w ramach ugody 7 mln dolarów. Wszystko po to, by nie ujawniła, że została zgwałcona w wynajętym pokoju. Firma przekonuje, że mniej niż 0,1 proc. pobytów kończy się źle. Za to, by nie wpłynęły one na wizerunek Airbnb, odpowiada specjalny zespół - pisze Bloomberg.

AirBnB posiada specjalny zespół, który ma zapewnić opiekę poszkodowanym osobom.AirBnB posiada specjalny zespół, który ma zapewnić opiekę poszkodowanym osobom.
Źródło zdjęć: © Getty Images | SOPA Images, getty images

Swój reportaż Bloomberg rozpoczyna od historii 29-letniej Australijki, która przybyła na Manhattan, by świętować z grupą przyjaciół Sylwestra w 2015 roku. Zdecydowała się zakończyć zabawę jako pierwsza i oddaliła się do swojego pokoju wynajętego poprzez Airbnb.

W łazience zaczaił się na nią mężczyzna, który groził jej nożem, a finalnie ją zgwałcił. Następnie okradł ją i pozostawił samą w pokoju. Wpadł na tym, że próbował wrócić do apartamentu godzinę później. Na miejscu zetknął się z policjantami.

Do akcji natychmiast wkroczyli przedstawiciele zespołu ds. zaufania i bezpieczeństwa firmy. Przenieśli ofiarę do hotelu, zapłacili za przelot matki z Australii do Nowego Jorku, a następnie odwieźli obie kobiety do domu. Zaoferowali też pokrycie wszystkich kosztów leczenia lub rehabilitacji.

4. fala pandemii jesienią? Hotelarze już się szykują

Bloomberg pisze, że w jego reportażu historia Australijki została opowiedziana po raz pierwszy. O sprawie nie informowały lokalne media, a w trakcie postępowania nie wspomniano ani razu o Airbnb. Poszkodowana natomiast otrzymała od spółki czek na 7 milionów dolarów - jeden z największych, jakich firma dokonała.

W zamian podpisała ugodę. Według Bloomberga zawiera ona zapis, który zabrania kobiecie mówić lub choćby sugerować odpowiedzialność ze strony gospodarza lub Airbnb.

Dziennikarka Olivia Carville z Bloomberga odtworzyła sprawę i treść ugody na podstawie akt policyjnych, sądowych i poufnych dokumentów. Dotarła też do osób zaznajomionych ze sprawą oraz do samej kobiety, która odmówiła komentarza. Ben Breit, rzecznik Airbnb, natomiast zapewnił, że firma nie ma prawa ukrywać tej historii przed mediami, jej celem było przede wszystkim zapewnienia wsparcia ofierze.

Za wizerunek firmy dba wspomniany wcześniej zespół ds. zaufania i bezpieczeństwa. Byli i obecni pracownicy zespołu nazywanego "czarną skrzynką" zdecydowali się opowiedzieć dziennikarce o swojej pracy.

Ich celem jest równoważyć interesy gości, gospodarczy oraz samej firmy. Wszystko po to, aby pokryć szkody poniesione przez użytkowników aplikacji w ten sposób, by nie ucierpiał na tym wizerunek Airbnb.

Bloomberg relacjonuje, że zespół posiada 100 agentów w Dublinie, Montrealu, Singapurze i innych miastach. Część z nich ma przeszkolenie w zakresie ochrony zdrowia lub też przeszłość wojskową.

Przede wszystkim jednak cieszą się autonomią. Mogą zrobić wszystko, co uznają za potrzebne, by ofiara poczuła się wspierana. Nie mają przy tym znaczenia koszty. Jeżeli uznają to za niezbędne, to mogą opłacić m.in. loty, zakwaterowanie, jedzenie, czy koszty opieki zdrowotnej i testy na choroby przenoszone drogą płciową.

- Idziemy o krok dalej, aby zapewnić opiekę każdemu, kto ma wpływ na naszą platformę - tłumaczy taką politykę Bloombergowi Ben Breit. - Tak naprawdę nie martwimy się marką i komponentem wizerunkowym. Aspekty te same się o siebie zatroszczą, o ile będziesz postępować właściwie - stwierdza.

Zdarzały się przypadki, gdy agenci musieli pomagać gościom ukrywającym się w szafie, lub uciekającym w środku nocy z odosobnionych domków po tym, jak napadł ich gospodarz. Nie oznacza to, że goście nie mają nic na sumieniu. Bloomberg wspomina o historii, kiedy gospodarz odkrył nagiego mężczyznę w łóżku swojej siedmioletniej córki.

Agenci zatrudniali ekipy zajmujące się usuwaniem płynów ustrojowych, by oczyścić dywany z krwi. Zlecali też budowniczym np. łatanie dziur po kulach w ścianach. Ich praca jest stresująca na tyle, że firma udostępniła im m.in. pomieszczenia chłodzące z przyciemnionym oświetleniem, gdzie mogą ochłonąć po rozwiązanym problemie. Wszystko po to, by byli przygotowani na kolejny telefon.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Chiny gromią blokadę USA. "Nieodpowiedzialne". Test stosunków
Chiny gromią blokadę USA. "Nieodpowiedzialne". Test stosunków
Co się dzieje z zatrzymanymi przez USA statkami? Trafią do specjalnej strefy
Co się dzieje z zatrzymanymi przez USA statkami? Trafią do specjalnej strefy
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 15.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 15.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 15.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 15.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 15.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 15.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 15.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 15.04.2026
Wybrali prezesa PZU. Decyzja rady nadzorczej
Wybrali prezesa PZU. Decyzja rady nadzorczej
"Polska zasłużyła". Szefowa MFW mówi wprost: stawiam za przykład
"Polska zasłużyła". Szefowa MFW mówi wprost: stawiam za przykład
Ponad 20 statków handlowych przepłynęło przez Ormuz w ciągu doby
Ponad 20 statków handlowych przepłynęło przez Ormuz w ciągu doby
Blokada Ormuz. "WSJ": Europa przygotowuje plan wysłania po wojnie okrętów
Blokada Ormuz. "WSJ": Europa przygotowuje plan wysłania po wojnie okrętów
USA wycofują finansowanie dla Ukrainy. JD Vance tłumaczy decyzję
USA wycofują finansowanie dla Ukrainy. JD Vance tłumaczy decyzję
Polskie firmy zbrojeniowe płacą kary. Amerykańskie nie muszą. O co chodzi?
Polskie firmy zbrojeniowe płacą kary. Amerykańskie nie muszą. O co chodzi?