Amerykanin wbij kij w mrowisko. "Eurobiedacy", "nawet moje psy mają"
"Hej, 'eurobiedacy'. Właśnie zainstalowałem klimatyzację. W moim garażu, dla moich psów. (...). Moje psy żyją lepiej niż wy" - napisał w sieci Amerykanin, prowokując do emocjonalnej dyskusji w czasie upałów. Pomijając inwektywy, wtóruje mu wielu rodaków. Do sprawy odnieśli się internauci z Europy, a sprawa wyszła daleko poza kwestię klimatyzatorów.
Wpis Amerykanina o nicku "Pudge" w serwisie X wywołał lawinę komentarzy i emocji w czasie upałów, które przechodzą przez Europę. Internauta zakpił z Europejczyków, że rządy państw UE opierają się powszechnej klimatyzacji.
"Hej, 'eurobiedacy'. Właśnie zainstalowałem klimatyzację. W moim garażu, dla moich psów. (...). Moje psy żyją lepiej niż wy. Bardziej dbam o moje psy niż wasz rząd dba o was" - napisał w prowokujący sposób użytkownik X.com z USA. Jego wpis w dobie upałów sięgających 40 stopni wywołał ogromne emocje. Komentarz został wyświetlony ponad 15 milionów razy.
Amerykanin i burza wokół klimatyzacji. Uderza w Europejczyków
W sieci posypały się liczne odpowiedzi, w tym z Europy. Sprawa wykroczyła daleko poza samą klimatyzację. Mieszkaniec Szwajcarii zaczął porównywać swój kraj z USA, podkreślając, że ma 5-6 tygodni płatnego urlopu rocznie i dni świąteczne, podczas gdy Amerykanie tylko dwa i "żyją w strachu przed utratą pracy, jeśli odważą się wziąć trzeci".
Najbogatszy Polak w "Biznes Klasie". "Jeden błąd kosztował 190 mln zł"
"Twoje psy żyją 'lepiej' niż Europejczycy? Twoje psy żyją lepiej niż połowa twoich rodaków, którzy pomieszkują w przyczepach kempingowych bez opieki zdrowotnej" - podsumował Szwajcar.
Pomijając agresywną istotę wypowiedzi, to co do samego sensu wtórują mu inni Amerykanie. "Nie rozumiem tego. Uwielbiam Europę, ale w kwestii klimatyzacji panuje tam niemal pewien rodzaj uporu, który po prostu nie ma sensu (i nigdy nie miał). I nie ogranicza się to tylko do Europy. W Nowej Anglii przez lata pełno było sklepów i restauracji bez klimatyzacji. Słyszałem: 'tutaj tego nie potrzebujemy'. A jednak potrzebujecie" - napisał Tom Nichols, profesor, pisarz i współpracownik "The Atlantic".
Kolejni łączą potępienie dla agresji amerykańskiej z krytyką wobec decydentów z Europy. "Jako ktoś, kto mieszkał w trzech europejskich stolicach, w tym podczas fal upałów, rozumiem to i sam wielokrotnie podkreślałem to przez lata. Niechęć i skostnienie europejskich urzędników w tej kwestii doprowadziły do tak wielu zgonów, głównie wśród osób starszych. To straszne. Rządy i elity powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności. (...) Jednocześnie 'popis' tylu wojowników kulturowych na tej stronie, zazwyczaj moich rodaków Amerykanów, (....) jest obrzydliwy" - napisał Ryan Evans, założyciel War on the Rocks, popularnego w USA portalu i sieci podcastów o kwestiach bezpieczeństwa narodowego.
Amerykanie: "to straszne", "nie da się uciec przed upałem"
Tony Aubé, projektant z Doliny Krzemowej, były pracownik Google AI, którego fala upałów zastała w Paryżu, obszernie skomentował podejście Francuzów do braku klimatyzacji w budynkach, komunikacji miejskiej.
"Po piekielnym tygodniu spędzonym w paryskim mieszkaniu z serwisu Airbnb bez klimatyzacji zacząłem zastanawiać się, dlaczego Francuzi tak bardzo się jej sprzeciwiają. Powodów jest wiele: biurokracja, ubóstwo itp. Jednak głównym powodem są trwające od dziesięcioleci kampanie ekologiczne, które przekonały ludzi, że klimatyzacja to zło. Efekt? Nie da się uciec przed upałem. Większość autobusów, linii metra i centrów handlowych nie ma klimatyzacji" - napisał Aubé.
Pojawiają się też głosy w obronie polityki unijnej. "Propaganda głosząca, że Europa potrzebuje klimatyzacji, jest niebezpieczna i należy ją powstrzymać. Fale upałów są co prawda uciążliwe, ale przy odrobinie zdrowego rozsądku da się je przetrwać. Klimatyzacja to luksus, który przyspiesza kryzys klimatyczny powodujący te upalne lata! Zamiast jeszcze bardziej niszczyć naszą planetę, musimy postawić na rozsądne rozwiązania: przebywanie w cieniu, otwieranie okien w nocy i drzemki" - napisał w serwisie X Matthias Schmidt.