Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
|
aktualizacja

Bezpieczeństwo energetyczne. Krytykujemy Niemców, a sami też popełniliśmy błędy

Podziel się:

Rząd powtarza jak mantrę, że nasze magazyny gazu są w całości zapełnione. Tymczasem w rzeczywistości ich pojemność w stosunku do naszego zapotrzebowania na gaz należy do najniższych w Europie. W tej chwili mamy zmagazynowane ponad 3 mld m sześc. błękitnego paliwa. Tymczasem zdaniem ekspertów, aby przetrwać zimę, powinniśmy mieć, co najmniej dwa razy więcej. Dlaczego więc w ostatnich latach nie budowaliśmy nowych magazynów? Powodów jest co najmniej kilka. Jednym z nich był nasz wieloletni kontrakt z Gazpromem.

Bezpieczeństwo energetyczne. Krytykujemy Niemców, a sami też popełniliśmy błędy
Premier Morawiecki w wywiadzie dla "The Spectator" powiedział, że gdyby Europa poszła za głosem Niemiec, jej uzależnienie od rosyjskiego gazu, który służy Putinowi jako narzędzie szantażu, byłoby niemal nieodwracalne (Licencjodawca, Andrzej Iwanczuk/REPORTER)

Polski rząd w ostatnim czasie mówi wiele o uzależnieniu Niemiec od rosyjskich surowców i polityki Gazpromu. "Wojna na Ukrainie obnażyła prawdę nie tylko o Rosji, ale też o Unii Europejskiej, która nie chciała słuchać ostrzeżeń płynących m.in. z Polski" – napisał niedawno premier Mateusz Morawiecki w tekście opublikowanym na stronie internetowej brytyjskiego tygodnika "The Spectator".

Premier twierdził w nim, że gdyby cała Europa poszła za głosem Niemiec, nie tylko w sprawie gazociągu Nord Stream 1, ale także Nord Stream 2, jej uzależnienie od rosyjskiego gazu, który służy Putinowi jako narzędzie szantażu, byłoby niemal nieodwracalne.

Problem w tym, że Polska w kwestii bezpieczeństwa energetycznego również popełniła błędy, uzależniając się od polityki Gazpromu. Jak to możliwe? Kontrakt jamalski, który zawarliśmy z rosyjskim koncernem, w praktyce umożliwiał Polsce większy pobór gazu w zimie. Wyglądało to więc tak, że Polska płaciła Gazpromowi za możliwość zmagazynowania u niego określonej ilości gazu zimą, którą w razie konieczności, mogła wykorzystać.

Dzięki tym klauzulom Gazprom uzależnił nas od siebie. W efekcie nie opłacało nam się budować własnych magazynów gazu. Absurdalna teza? Wcale nie, ale po kolei.

W kwestii magazynów gazu słabo wypadamy na tle Europy

W tej chwili łączna objętość magazynów gazu w Polsce należących do PGNiG wynosi 3 230,62 mln metrów sześciennych. Polska, a konkretnie PGNiG, korzysta z siedmiu magazynów gazu w: Wierzchowicach, Husowie, Strachocinie, Swarzowie, Brzeźnicy, Kosakowie oraz Mogilnie.

Dla porównania, niemieckie magazyny gazu mają łączną pojemność wynoszącą około 20 mld metrów sześc., czyli tyle ile Polska zużywa gazu rocznie.

Jednak bezpieczeństwo dostaw gazu określa przede wszystkim stosunek mocy magazynowych do zapotrzebowania na gaz. W tym momencie w Polsce ten wskaźnik wynosi około 1 do 5. Dla porównania, w Niemczech to 1 do 4. Ukraina ma 1 do 1, podobnie jak Łotwa. Polska na tle magazynowego rynku gazu w Europie wypada więc słabo.

Od kilku lat było wiadomo, że będziemy potrzebowali większych magazynów

Tymczasem już w 2019 r. było wiadomo, że z chwilą, gdy PGNiG oficjalnie poinformował, że nie przedłuży kontraktu z Gazpromem, dojdzie do spadku dostaw gazu przez gazociąg jamalski.

W związku z tym faktem Polska powinna zapewnić sobie bezpieczeństwo dostaw gazu m.in. poprzez zwiększenie zasobów magazynowych na rynku gazu.

Ponad dwa lata temu napisał o tym m.in. Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny Biznes Alert. W swojej analizie zwrócił uwagę, że w związku z wygaśnięciem kontraktu jamalskiego Polska będzie potrzebowała większych magazynów gazu. Dziś w rozmowie z money.pl przyznaje, że jego słowa są wciąż aktualne, a w stosunku do tego, co wcześniej napisał, niewiele się zmieniło.

Rzeczywiście, jeżeli spojrzymy na liczby, to tylko w latach 2015-2022 nasze zdolności magazynowe zwiększyły się o zaledwie około 100 mln m sześc.

Dodatkowo od kilku lat PGNiG oraz Gaz System podawał, że zużycie gazu w najbliższych latach będzie rosło. Przypomnijmy, dwa lata temu ówczesny prezes PGNiG Jerzy Kwieciński szacował, że w ciągu najbliższych 10 lat zużycie gazu ziemnego w Polsce może wzrosnąć z ok. 20 do 30 mld m sześc.

Ekspert proponuje ułatwienia dla prywatnych inwestorów

Obecnie kwestia magazynów gazu nabiera jednak dodatkowego znaczenia w związku z brakiem dopiętych kontraktów dla Baltic Pipe. Jak pisaliśmy w money.pl, wciąż nie wiadomo, kiedy i jaka ilość gazu popłynie przez ten gazociąg, ponieważ PGNiG nie ma jeszcze podpisanych kontraktów z Norwegami.

Niezależnie od tego, czy można to było przewidzieć, warto zadać pytanie o to, dlaczego Polska w ostatnich latach nie rozbudowywała swojej infrastruktury magazynowej, skoro było ku temu tak wiele powodów?

Odpowiedzi można znaleźć m.in. w petycji dr Piotra Syryczyńskiego, znanego analityka rynku energetycznego oraz doradcy w wielu infrastrukturalnych przedsięwzięciach. Wystosował ją pod koniec ubiegłego roku m.in. do ministerstwa klimatu oraz prezesa URE. Dotarliśmy do jej treści, ponieważ m.in. resort klimatu upublicznił ją na swoich stronach www.

Ekspert zaproponował w niej m.in. stworzenie ram prawnych dla powstania prywatnych podziemnych magazynów gazu na terenie Polski. Jego propozycja zakłada m.in., że tego typu projekty byłyby Wolnymi Obszarami Celnymi oraz byłyby wyłączone z zasad, jakie dla takich magazynów stawia obecnie prawo energetyczne.

Według niego, za powstaniem takich inwestycji przemawia fakt, że w Polsce od 20 lat buduje się magazyny gazu w niewielkiej liczbie. Dodatkowo obecne zasoby w polskich magazynach gwarantują zapasy gazu na maksymalnie 63 dni. To blisko dwukrotnie mniej niż wskazywało na to rozporządzenie z 1998 r., tym bardziej że 24 lata temu zużycie roczne gazu było znacząco niższe.

W interesie Gazpromu leżało, by Polska nie budowała magazynów

Zdaniem Piotra Syryczyńskiego, budowie magazynów gazu w Polsce w ostatnich latach nie sprzyjał jednak przede wszystkim nasz wieloletni kontrakt z Gazpromem. Jak już wspomnieliśmy, w kontrakcie jamalskim znajdowały się klauzule umożliwiające Polsce większy pobór gazu w zimie. W praktyce Polska płaciła Gazpromowi za możliwość zmagazynowania u niego określonej ilości gazu zimą, którą w razie konieczności mogła wykorzystać. W tym czasie nie opłacało nam się budować własnych magazynów gazu.

Było to także w interesie rosyjskiego koncernu. Gazprom dzięki temu miał więcej środków na budowę własnych magazynów, a także na zakup udziałów w magazynach gazu w Niemczech czy Holandii. Dla rosyjskiej firmy to była więc nie tylko kwestia polityczna, ale przede wszystkim ekonomiczna.

Piotr Syryczyński w rozmowie z money.pl wskazuje, że kolejnym czynnikiem, który nie sprzyjał budowie magazynów gazu w Polsce, była polityka kolejnych prezesów URE, którzy ustalali zbyt niskie taryfy na usługi magazynowania gazu. W związku z tym PGNiG nie dysponował odpowiednio dużymi środkami, aby realizować tego typu inwestycje w większej skali.

W swojej petycji ekspert przypomina także, że Polska, a konkretnie PGNiG nie zdecydował się także m.in. na zakup udziałów w zagranicznych magazynach. Jako przykład podaje w tym kontekście holenderski magazyn gazu TAQA Gas Storage Bergermeer, usytuowany na morzu kilkanaście kilometrów od Amsterdamu, w którym udziały wykupili wszyscy ważniejsi gracze na rynku gazu, w tym także m.in. Gazprom.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Ekspert o działaniu Putina. "On chce być carem zwycięskim"

Polsce brakuje spójnej strategii energetycznej

Do pewnego momentu byliśmy dla Gazpromu idealnym odbiorcą. Jednak problemy zaczęły się wtedy, gdy gaz zaczął drożeć, wówczas ta formuła cenowa przestała nam odpowiadać z uwagi na wyższe koszty – twierdzi ekspert od rynku gazu, jeden z naszych rozmówców, którzy anonimowo przyznają, że kontrakt jamalski rzeczywiście zawierał formułę, zgodnie z którą zimą mogliśmy liczyć na zwiększony pobór gazu, za co płaciliśmy Rosjanom.

Dodaje, że jednocześnie szanse na budowę prywatnych magazynów gazu w Polsce były znikome. Niedawno opisaliśmy zmagania z biurokratyczną machiną jednego z inwestorów, który planuje takie przedsięwzięcie od 16 lat. Dlaczego nie mają one szans powodzenia?

Niestety, zamiast otwarcia rynku dla prywatnych inwestorów państwo stosuje w tej kwestii sabotaż. Co więcej, rząd cały czas się chwali pełnymi magazynami gazu, ale zapomina dodać, że współczynnik magazynowania, czyli pojemność magazynów w stosunku do średniego zużycia mamy na jeden z najniższych w Unii – mówi Janusz Steinhoff, ekspert BCC.

Z kolei Marek Kossowski, były prezes PGNiG uważa, że w Polsce brakuje spójnej strategii energetycznej. – Tymczasem jednym z jej kluczowych elementów powinna być kwestia tzw. infrastruktury krytycznej, którymi są magazyny gazu – mówi.

Jednocześnie zastrzega, że PGNiG ma prawo wstrzemięźliwie podchodzić do takich inwestycji, bo budowa magazynów gazu jest bardzo kosztowna. – W tej kwestii państwo powinno jednocześnie wspierać przedsiębiorców prywatnych, którzy chcieliby zainwestować w magazyny poprzez m.in. specjalne instrumenty finansowe, które ułatwiłyby takie przedsięwzięcia – uważa Kossowski.

Każdy magazyn gazu w Polsce należy do Skarbu Państwa

Co na ten temat sądzą przedstawiciele rządu? Resort klimatu potraktował petycję Piotra Syryczyńskiego na tyle poważnie, że ekspert doczekał się odpowiedzi, po ponad pół roku. Ministerstwo informuje w niej, że w ostatnich 10 latach pojemność magazynów gazu wzrosła o niemal 80 proc. – z 1,8 mld m sześc. w 2011 r. do obecnej pojemności 3,2 mld m sześc. Przypomina także, że najnowszą inwestycją PGNiG w segmencie magazynowania gazu jest rozbudowa magazynu KPMG Kosakowo, w wyniku czego jego pojemność wzrosła do 300 mln m sześc. gazu.

Przedstawiciele resortu klimatu przywołują także Politykę Energetyczną Polski do 2040 r., która zakłada rozbudowę magazynów gazu ziemnego do 4 mld m sześc. gazu.

Jednocześnie ministerstwo podaje, że każdy może ubiegać się o koncesję na prowadzenia działalności w zakresie magazynowania gazu.

Zarazem inwestor musi pamiętać o tym, że "przestrzeń górotworu, w której będzie magazynowany gaz ziemny, objęta jest własnością Skarbu Państwa, które może zarządzać swoim prawem w poprzez ustanowienie tzw. użytkowania górniczego".

Aktualnie w Polsce koncesję na magazynowanie gazu ma 10 podmiotów, z czego większość należy do PGNiG. Jak dotąd żaden prywatny magazyn gazu nie powstał.

Magazyny mają przekroczyć 4 mld m sześc.

Z informacji, które przekazał nam z kolei PGNiG, wynika, że w czerwcu tego roku podjęto decyzję dotyczącą rozbudowy magazynu gazu w Wierzchowicach. Jego pojemność ma być zwiększona z obecnych 1,3 mld m sześc. do 2,1 mld m sześc., tym samym łączna pojemność siedmiu magazynów gazu należących do PGNiG ma docelowo przekroczyć 4 mld m sześc. gazu.

PGNiG poinformował nas także, że prowadzi również prace związane ze zwiększeniem pojemności magazynu gazu w Mogilnie pod kątem magazynowania gazu ziemnego, biometanu i wodoru. Spółka bada też możliwość powiększenia magazynu w Strachocinie, poprzez optymalizację pracy instalacji z wykorzystaniem cyfrowych narzędzi, tzw. platformy Smart Field. To autorska platforma PGNiG, służąca poprawie efektywności wydobycia węglowodorów z wykorzystaniem m.in. sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl